Zgarnęłam pierwszą, lepszą torbę i zaczęłam pakować
najpotrzebniejsze rzeczy. Po kilkunastu minutach zeszłam na dół.
- A ty gdzie? – zapytał tata.
- Wyprowadzam się na jakiś czas. Nie ważnie gdzie. Nie
wnikajcie. – oznajmiłam.
Wyszłam z domu, a swoje kroki skierowałam pod dobrze znany
mi adres. Stanęłam przed drzwiami i nacisnęłam dzwonek. Po chwili drzwi się
uchyliły, a w nich stanęła osoba, którą najchętniej od razu bym przytuliła.
- Mogę tu zostać na trochę? – zapytałam – Nie pytaj, o co
chodzi, później ci opowiem. Mogę?
- Jasne, że możesz.
Przeszłyśmy do pokoju Olgi, gdzie mogłyśmy spokojnie
porozmawiać. Dziewczyna cały czas pytająco na mnie patrzyła, jednakże najpierw
musiałam ułożyć sobie w głowie, to co miało miejsce kilka minut temu. Dopiero
po upływie jakiś trzydziestu minut ochłonęłam. Wyszłyśmy na balkon z dwoma
kubkami gorącej herbaty. Promienie słoneczne przyjemnie grzały moją twarz.
Wzięłam łyk parującej cieczy i zaczęłam opowiadać.
***
- Wiesz, że możesz tu zostać, jak długo zechcesz. –
oznajmiła, wkładając kubki do zmywarki.
- Twoi rodzice na pewno nie będą mieli nic przeciwko? –
upewniałam się.
- Agata, jesteś moją siostrą. Nie rodzoną, ale jednak. Czuj
się, jak u siebie. – puściła mi oczko.
Z racji tego, że pogoda dopisywała, postanowiłyśmy wybrać
się na spacer. Rozmawiałyśmy oraz śmiałyśmy się, jak za dawnych czasów. Mogłoby
się wydawać, że wszystko wraca do normy. Po cichu liczyłam na to, że dzięki
temu grillowi kontakty Luśki i Kurka jakoś się poprawią. To nie było tak, iż
ona go nie lubiła. Po prostu go nie znała. Zresztą działało to w obydwie
strony. Bartosz wiedział, że ja i Olga jesteśmy niczym siostry. Ta natomiast
wiedziała, jak bardzo niebieskooki chłopak jest dla mnie ważny.
- Co ty na to, żeby zorganizować sobie dzisiaj ‘babski
wieczór’? – wypaliła nagle moja kuzynka.
Bez wahania przystałam na jej propozycję. Potrzebowałam
tego, jak chyba nigdy dotąd. Niezdrowe jedzenie, oglądanie romansideł, mnóstwo
śmiechu i przede wszystkim rozmowa. Szczera rozmowa. Nie zdążyłam jeszcze
poinformować Nowakowskiej o zajściach z Wroną. Nie lubiłam do tego wracać, lecz
chciałam być wobec niej szczera. Wracając do domu, zorientowałam się, iż mam
rozładowany telefon. Wchodząc do pokoju Olgi - który teraz był także moim
tymczasowym – podłączyłam komórkę do ładowarki. Miałam dwanaście nieodebranych
połączeń i kilka sms’ów oczywiście od Kurka.
- Zabije mnie, jak nic. – uderzyłam się otwartą dłonią w
czoło.
Czym prędzej wybrałam numer chłopaka. Nie musiałam długo
czekać, aż odbierze. Zrobił to niemal natychmiastowo.
- Co się z tobą działo?! Wiesz, jak się martwiłem? Gdzie
jesteś? Spotkamy się? – zasypał mnie tysiącem pytań.
- Bartek, spokojnie. Wszystko jest okay. Przyjdź do Olgi,
czekam. – rzekłam i zakończyłam połączenie.
Po niecałych piętnastu minutach do moich uszu, dobiegł
dźwięk dzwonka do drzwi. Zerwałam się z łóżka, jak poparzona, mówiąc w
międzyczasie, że to ktoś do mnie. Szybko poprawiłam włosy oraz upewniłam się,
czy aby na pewno dobrze wyglądam. Niepewnie podeszłam do drzwi, przekręciłam
klucz w zamku, złapałam za klamkę, a po chwili tonęłam w kurkowych ramionach.
Przez dłuższy czas, chłopak nie chciał mnie puścić. Dopiero, gdy oznajmiłam, że
zaraz mnie udusi, udało mi się wyswobodzić z jego objęć.
- Nie strasz mnie tak więcej. – powiedział poważnie,
świdrując mnie oczami.
- Przepraszam.. Pokłóciłam się z rodzicami, wyniosłam się z
domu, a teraz mieszkam u Olgi. Przez to wszystko zwyczajnie zapomniałam do
ciebie zadzwonić. Przepraszam. Wybaczysz mi?
Bartosz czule musnął moje usta, po czym lekko się
uśmiechnął.
- Pewnie, że ci wybaczę głuptasie. Tylko obiecaj mi, iż nie
wywiniesz mi już takiego numeru.
- Obiecuję. – rzekłam, by po chwili złączyć nasze usta w
pocałunku.
Z każdą kolejną sekundą stawał się on coraz bardziej
namiętny. Dopiero głośne chrząknięcie Nowakowskiej sprawiło, że oderwaliśmy się
od siebie.
***
W piątkowe popołudnie wraz z Olgą wybrałyśmy się na zakupy.
Trzeba było zaopatrzyć się w najpotrzebniejsze rzeczy na jutrzejszego grilla.
Bartek miał za zadanie załatwić trochę alkoholu. Wędrując do kolejnego sklepu z
kilkoma dość ciężkimi torbami, na chodniku wpadłyśmy na nikogo innego, jak
Wronę. Chłopak proponował pomoc, jednakże byłam na tyle uparta, iż nie
pozwoliłam mu na to. Przy okazji dowiedziałam się czegoś, czego wolałabym nie
wiedzieć. Andrzej w pewnym momencie zapytał Luśki, o której odbędzie się
jutrzejszy grill. Moja mina musiała wyglądać bardzo interesująco. W tamtej
chwili miałam wielką ochotę udusić kuzynkę gołymi rękoma. Wolałam przemilczeć
tę sprawę na czas zakupów i opieprzyć ją, kiedy już będziemy w domu.
Po prawie dwóch godzinach chodzenia po sklepach, wreszcie
mogłyśmy wracać. Rozpakowałyśmy zakupy i usiadłyśmy przy stole. Zajadałyśmy się
zrobionymi wcześniej kanapkami. Nie potrafiłam dłużej wytrzymać.
- Dlaczego zaprosiłaś Wronę? – spytałam, a w moim głosie
można było wyczuć nutkę zdenerwowania.
- Bo jest przyjacielem Bartka? To coś złego, że będzie?
- Od jakiegoś czasu Bartek i Andrzej nie rozmawiają ze sobą.
Do tego dochodzi to, o czym wczoraj ci mówiłam. Także wyobraź sobie teraz, co
może się jutro dziać.
Dziewczynę nieźle zamurowało, bo przez dłuższy czas nie
mogła wydobyć z siebie żadnego słowa. Zapowiadał się taki miły wieczór, ale jak
zwykle coś musiało się popsuć. Modliłam się tylko, aby Andrzej nie wypalił
czegoś o naszym pocałunku. To po pierwsze. A po drugie bałam się, iż pod
wpływem spożycia przeze mnie większej ilości alkoholu sama się wygadam, albo co
gorsza, wpiję się w usta wroniastego. No cóż. Będę musiała się pilnować.
W sobotni poranek obudziły mnie promienie słoneczne,
przedzierające się przez okno oraz niewyobrażalnie głośny budzik Olgi.
Przetarłam oczy, po czym niechętnie zwlokłam się z łóżka. Pierwsze, co zrobiłam
to zgarnęłam ubrania i powędrowałam do łazienki. W niecałe piętnaście minut
doprowadziłam się do normalnego stanu, a następnie udałam się do kuchni.
Przygotowałam nam kilka tostów na śniadanie. Gdy wszystko było już gotowe,
wparowałam do pokoju Luśki i wydarłam się, że posiłek czeka na stole. Podeszłam
do szafki stojącej obok łóżka, po czym sięgnęłam komórkę. Miałam tradycyjnie
wiadomość od Bartka o treści :
„Dzień dobry królewno
:*”.
Uśmiech od razu zagościł na mojej twarzy.
Olga oczywiście od razu to zauważyła. Nie byłaby sobą, gdyby nie zapytała, o co chodzi.
Olga oczywiście od razu to zauważyła. Nie byłaby sobą, gdyby nie zapytała, o co chodzi.
- Co się tak cieszysz z rana, hm? – spytała zaspanym głosem.
Pokazałam jej wiadomość otrzymaną od Kurka, na co ta
wzdrygnęła się. Spojrzałam na nią, niczym na idiotkę i czekałam, aż coś powie.
- Jesteście tak słodcy, że bijecie na głowę wszystkie
czekolady świata. A tak serio, to ten twój Bartuś chyba jest jedynym facetem na
ziemi, który jest normalny. Przy twojej zdolności rozpieprzania sobie życia,
zaczęłabym na niego chuchać i dmuchać. Agata widać, że mu na tobie cholernie
zależy, więc nie spieprz sobie tego. Proszę.
- Dzięki za szczerość. – wywróciłam oczami – Ja to wszystko
wiem. Nie zamierzam tego spieprzyć, a tym bardziej go stracić.
***
Wydawało się, że od dziewiątej rano, do dziewiętnastej jest
sporo czasu. Jednakże, kiedy robi się wszystko praktycznie na ostatnią chwilę,
czas płynie nieubłaganie. Do przybycia gości zostało nam około czterdzieści
pięć minut. Co prawda stół i przekąski były gotowe, ale nasz ubiór, fryzura czy
make-up już niekoniecznie. Najlepsze było jeszcze to, że ktoś musiał
odprowadzić Tuśkę (młodszą siostrę Olgi, gdyby ktoś zapomniał) do cioci, która
mieszka trzy ulice dalej. Jako pierwsza zaklepałam sobie łazienkę, więc wyszło
na to, iż musiałam odprowadzić młodszą Nowakowską. Wzięłam szybki prysznic, po
czym w trymiga osuszyłam ciało i włosy. Uszykowane wcześniej ubrania, nałożyłam
na siebie.
Następnie zabrałam się za makijaż, który koniec końców wyszedł mi całkiem nieźle.
Włosy potraktowałam prostownicą i sporą ilością żelu w spreju. Założyłam swoje ukochane lity, a na koniec spryskałam się cała perfumami. Zadowolona z efektu końcowego, opuściłam pomieszczenie. Weszłam do kuchni, gdzie siedziały zniecierpliwione siostry Nowakowskie. Na mój widok młodsza z nich stwierdziła, że wyglądam prześlicznie i każdy chłopak będzie mój.
Następnie zabrałam się za makijaż, który koniec końców wyszedł mi całkiem nieźle.
Włosy potraktowałam prostownicą i sporą ilością żelu w spreju. Założyłam swoje ukochane lity, a na koniec spryskałam się cała perfumami. Zadowolona z efektu końcowego, opuściłam pomieszczenie. Weszłam do kuchni, gdzie siedziały zniecierpliwione siostry Nowakowskie. Na mój widok młodsza z nich stwierdziła, że wyglądam prześlicznie i każdy chłopak będzie mój.
- Mi wystarczy ten jeden. – uśmiechnęłam się, a po chwili
pokazałam jej tapetę na swoim telefonie.
- Dobra młoda, zwijaj się. Idziemy! – dodałam.
Po upływie około dwudziestu minut byłam z powrotem. Miałam
cichą nadzieję, że jeszcze wszystkich nie ma. I nie było. Jak się potem
okazało, na miejscu było dopiero paru znajomych w tym Bartosz. Przywitałam się
ze wszystkimi, a jego zostawiłam sobie na koniec.
- Ze mną się nie przywitasz? – zapytał, stając za mną.
Odwrócił mnie przodem do siebie, a w jego oczach znów
dostrzegłam te radosne ogniki. Bez namysłu wpiłam się w usta chłopaka, na co
ten przycisnął mnie do siebie jeszcze bardziej. Kto zgadnie jakaż to osóbka nam
przerwała, temu składam gratulacje. Więc przerwał nam nikt inny, jak Wrona,
który pojawił się chyba znikąd.
- Gołąbeczki, przepraszam, że przeszkadzam w takim momencie,
ale nie jesteście tutaj sami. Nie każdy ma ochotę oglądać waszą wymianę śliny.
– burknął.
- Po prostu witam się ze swoją dziewczyną. – Kurek wyraźnie
podkreślił dwa ostatnie słowa – Jeśli ci to przeszkadza, to możesz zamknąć
oczka, albo po prostu stąd wyjść.
- Może ty wyjdziesz, co? Nikt cię tu nie chce. – wroniasty
zmierzył wzrokiem Bartosza, na co ten odsunął się ode mnie i podszedł bliżej
niego.
Stali blisko siebie. Zdecydowanie za blisko. Patrzyli sobie
w oczy, a złość kipiała z jednego i drugiego. Nagle Wrona złapał Bartka za
koszulę i już miał go uderzyć, kiedy Kurek złapał jego rękę i wykręcił ją tak,
iż Andrzej aż zasyczał z bólu. Musiałam wkroczyć do akcji, bo inaczej by się
pozabijali.
- Dobra panowie, starczy tego. Bartek, chodź. – złapałam
chłopaka za rękę, lecz ten wyrwał ją z mojego uścisku.
Nie zamierzałam odpuszczać. Chciałam mieć chłopaka w
całości, nie w kawałkach.
- Kurek. Idziesz ze mną. Już. – szarpnęłam go za ramię, a
ten spojrzał na mnie wzrokiem pełnym złości.
Pogładziłam wierzchem dłoni jego policzek, po czym wspięłam
się na palcach i lekko musnęłam jego usta.
- Chodź, proszę. Nie warto się denerwować przez takich, jak
on. – wskazałam na Andrzeja.
- Masz rację. – przytaknął, a następnie objął mnie ramieniem
i skierował swoje kroki w kierunku reszty znajomych.
***
Wieczór mijał w świetnej atmosferze. Wszyscy się bawili.
Nasz DJ w postaci mojego kuzyna, miał ze sobą moje ulubione płyty. Wszyscy
tańczyli , śpiewali, śmiali się. Nawet Wrona, który zdążył poderwać już jakąś
dziewczynę. W pewnym momencie Krystian (tak ma na imię mój kuzyn) wpadł na
pomysł, żeby puścić coś wolniejszego. W moją stronę niemalże równocześnie
wystartowali Kurek z Wroną. Złapałam dłoń Bartosza i wymijając Wronę,
zmierzyłam go wzrokiem. Przytuleni, kołysaliśmy się w rytm muzyki.
Niebieskooki co chwila skradał mi całusy, czy szeptał do ucha czułe słówka.
Niebieskooki co chwila skradał mi całusy, czy szeptał do ucha czułe słówka.
- Jesteś tylko moja i nikomu cię nie oddam, pamiętaj o tym.
– szepnął i ucałował mnie w skroń.
Uśmiechnęłam się lekko na te słowa. Ta chwila mogłaby trwać
w nieskończoność, ale piosenka trwała raptem trzy minuty, które zbyt szybko
minęły.
Było już około pierwszej w nocy. Spożyty alkohol dawał o
sobie znać. A najbardziej było to widać po Bartku i Andrzeju.
- Ej! Słyszeliście ten kawał? – zapytał Kuraś – Dlaczego
pingwiny lubią piłkę nożną?
Wszyscy patrzą na niego, jak na nienormalnego, a ten kończy
swój kawał.
- Bo się kiwają! – mówi, po czym wpada w śmiech, a goście
razem z nim.
- Czekajcie, mam jeszcze jeden! Przyjeżdża królik na stację
benzynową :
* Ile kosztuje kropla benzyny? – pyta sprzedawcy
* Ile kosztuje kropla benzyny? – pyta sprzedawcy
* Kropla? No nic.
* To proszę nakapać do pełna!
Goście z Bartoszem na czele wpadli w niepohamowany atak
śmiechu. Uspokoili się po dłuższej chwili, ale nie na długo. Z głośników do
naszych uszu dobiegła Makarena, a że Bartek był wielkim fanem ruchów tego
tańca, to jako pierwszy ruszył na środek i zaczął tańczyć, śpiewając
jednocześnie. Luśka, jak miała w zwyczaju chodziła z moim aparatem i nagrywała
to wszystko, czy też robiła zdjęcia.
- No to kto następny? – zapytał Krystian, podpierając się
rękoma o stół.
- Może ty, Agata? – zaproponował Wrona.
Od razu zaczęłam się wykręcać, iż nie potrafię śpiewać.
Jednakże nie miałam już zbytnio nic do powiedzenia, gdy wszyscy zaczęli skandować
moje imię. Spojrzałam błagalnym wzrokiem na Olgę, lecz ta tylko wzruszyła
ramionami. Niechętnie podniosłam się z krzesła. Już miałam kierować się na
‘scenę’, kiedy Bartosz złapał mnie za nadgarstek.
- Zaśpiewaj to dla mnie. – szepnął mi do ucha, a przez moje
ciało przeszło tysiące ciarek.
Wybrałam sobie piosenkę pt. „Lustra” Natalii Szroeder. Na
początku przymknęłam oczy, by po dłuższej chwili je otworzyć.
Czułam się trochę, jak ptak, który zaczął latać po długiej przerwie, bo miał złamane skrzydełko. Kiedy skończyłam, zostałam nagrodzona owacjami na stojąco. Bartek, tak jak i Andrzej byli w niemałym szoku. Usadowiłam się na kolanach chłopaka, a ten mocno mnie do siebie przytulił.
Czułam się trochę, jak ptak, który zaczął latać po długiej przerwie, bo miał złamane skrzydełko. Kiedy skończyłam, zostałam nagrodzona owacjami na stojąco. Bartek, tak jak i Andrzej byli w niemałym szoku. Usadowiłam się na kolanach chłopaka, a ten mocno mnie do siebie przytulił.
- Nigdy nie mówiłaś, że masz talent do śpiewania. – zaczął.
- Bo nie mam. Co prawda od małego chciałam uczyć się
śpiewać, iść do szkoły muzycznej. Niestety moi kochani rodzice stwierdzili, że
śpiewać mogę sobie pod prysznicem, a o tych swoich marzeniach mogę zapomnieć.
Na tym się skończyło. Po dwóch latach próśb, pogodziłam się z tym.
***
Była prawie że czwarta nad ranem. Zostaliśmy tylko ja,
Bartek, Olga i Krystian. Postanowiliśmy, że najlepiej będzie, jeśli Bartosz
zostanie na noc u Nowakowskich. Nie pozwoliłabym, aby włóczył się o tej
godzinie po mieście. Ogarnęłyśmy z Luśką ze stołu, a następnie zgarnęłyśmy do
domu chłopaków, śpiących na stole. Jakimś cudem udało mi się wtargać Kurka po
schodach. Był na wpół przytomny, więc sama musiałam go rozebrać.
- Mm, Agatka.. – mruknął chłopak.
- Jesteś pijany, śpij.
Niebieskooki, jakby głuchy na moje słowa, zaczął całować
moją szyję, brzuch, a następnie przyssał się do moich ust.
- Śmierdzisz alkoholem, Kurek. – skwitowałam.
- Nie mów tylko, że ci to przeszkadza.
- Zmęczona jestem. Śpij Bartuś. – uśmiechnęłam się lekko, po
czym czule musnęłam jego usta.
Nawet nie wiem kiedy, zasnęłam w objęciach chłopaka. Obudziłam
się w okolicach dwunastej. Wyswobodziłam się z objęć Kurka i poczłapałam do
kuchni. Głowa bolała mnie niemiłosiernie. Przy kuchennym stole zastałam Olgę.
- Masz coś na kaca? – mruknęłam.
- Pewnie, że mam. Przygotowałam się. – zaśmiała się.
Podała mi dwie szklanki z napojem, który miał nam podobno
pomóc. Podziękowałam, a następnie skierowałam się z powrotem do pokoju, który
zajmowałam z Bartoszem. Wyglądał tak słodko, gdy spał, iż nie miałam serca go
budzić. Położyłam się obok niego i cmoknęłam go w usta. Ten niemal
natychmiastowo otworzył oczy, a po chwili szeroko się uśmiechnął. Podałam mu
szklankę z napojem, który pochłonął duszkiem.
- Musimy porozmawiać. – rzekłam.
Nie chciałam psuć dnia, ani sobie, ani jemu. Niestety sprawa
z tamtą kartką nie dawała mi spokoju. Musiałam go o to zapytać oraz dowiedzieć
się, o co chodzi.
- Bartek, bo ja.. – zaczęłam – znalazłam u ciebie ostatnio
pewną kartkę.
- Jaką kartkę? O czym ty mówisz?
- Nie przerywaj mi, proszę. Było na niej napisanie coś, że
masz zostawić mnie w spokoju i tak będzie lepiej dla mnie i dla ciebie. Możesz
mi wytłumaczyć, o co chodzi?
Kurek westchnął głośno. Przeczesał włosy dłonią, po czym
ujął moją twarz w swoje dłonie.
- Agatka, słuchaj. Jestem niemalże pewien, że ktoś robi
sobie jaja. Jesteś śliczną dziewczyną, podobasz się zapewne wielu chłopakom.
Nic dziwnego, iż ktoś chce żebym się od ciebie odwalił. Niestety dla tej osoby,
nie zamierzam niczego takiego robić. Za bardzo mi na tobie zależy. – powiedział
i ucałował mnie w skroń.
- A co jeśli ten ktoś nie żartuje i zrobi ci krzywdę?
- Nie przejmuj się. Dam sobie radę. Tobie też nie pozwolę
wyrządzić żadnej krzywdy. Ufasz mi?
- Ufam.
- To nie myśl już o tym. – puścił mi oczko.
Oboje byliśmy strasznie głodni, więc postanowiliśmy zejść do
kuchni. Olga była tak kochana, że przygotowała dla całej naszej czwórki stos
kanapek. Musieliśmy się jej jakoś później za to odwdzięczyć. W trymiga pochłonęliśmy
to, co znajdowało się na talerzu. Chłopcy pomogli nam doprowadzić dom, a przede
wszystkim miejsce wczorajszej imprezy. Zajęło nam to gdzieś z półtorej godziny.
Bartek i Krystian, niczym typowi nastolatkowie najchętniej cały dzień
spędziliby zalegając na kanapie z telefonem przed oczami. Chcąc nie chcąc byli
zmuszeni iść z nami na spacer. Luśka zabrała ze sobą aparat, gdyż stwierdziła,
że ja i Bartosz świetnie wychodzimy razem na zdjęciach. Dlatego też zarządziła,
iż w to niedzielne popołudnie robi nam sesje zdjęciową, a my nie mamy nic do
gadania. Udaliśmy się więc do parku, gdzie Nowakowska zaczęła robić mnóstwo
fotek.
- Dobra, siadajcie na ławce! – zarządziła.
Wraz z Bartoszem wykonaliśmy jej polecenie.
- Usiądź na nim okrakiem, a dalej to zajmijcie się sobą.
Mnie tu nie ma. – wyszczerzyła się.
Tak jak chciała, tak też zrobiliśmy. Siedziałam okrakiem na
kolanach Kurka, a ten bawił się moimi włosami, wpatrując mi się w oczy. Po
chwili ujął moją twarz w swoje dłonie i złożył na moich ustach czuły pocałunek.
Następnie dziewczyna nakazała nam wstać. Chwyciliśmy się za dłonie, a Bartosz
ucałował mnie w czubek głowy. Potem wziął mnie na ręce i zaczął kręcić nas
wokół własnej osi. Śmiałam się i piszczałam w niebogłosy.
- Dobra, mam już około trzystu zdjęć, więc dam wam spokój.
Muszę jednak przyznać, że całkiem nieźle się z wami pracowało. – zaśmiała się.
- I vice versa. – zawtórowaliśmy jej.
- Obrobię jakoś te zdjęcia, a potem wyślę wam, żebyście
pomogli mi wybrać pięć najlepszych.
- Po co? – zapytałam zdziwiona.
- Wysyłam je na konkurs. Z góry mówię, że nagrody są zarówno
dla fotografa, jak i modeli. Nagrodą jest aparat i profesjonalna sesja
zdjęciowa. – oznajmiła – Na dodatek, cała ta sesja będzie miała miejsce za
granicą.
- Kiedy by to miało być? – spytał nagle chłopak.
- Między końcem lipca, a początkiem sierpnia. Dlaczego
pytasz?
Kurek milczał przez dłuższą chwilę. Kiedy w końcu uraczył
mnie swoim spojrzeniem, czułam, że to co za chwilę mogę usłyszeć, nie będzie
dobrą wiadomością. Bartosz ujął moje dłonie i wziął głęboki oddech.
- Agatka, bo ja..________________________________________
Jestem z kolejnym rozdziałem! ♥
Miał być wcześniej, ale nie miałam czasu, żeby poszukać gifów i zdjęć..
Kolejny postaram się dodać szybciej, już prawie mam skończony, więc nie powinno być dużego opóźnienia :D Powoli żegnamy się z Bartkiem.. :( ♥ Co prawda nie na długo, ale jednak.
Dziękuję za tyle komentarzy pod poprzednim rozdziałem! ♥ Nie liczyłam, że tyle osób jeszcze tutaj jest, a tu taka miła niespodzianka :)
Czytasz + Komentujesz = Motywujesz! ♥
Do napisania! :**** ♥







Pierwszy dla mnie.. :* Skomam jutro :*
OdpowiedzUsuńCzekam :*
UsuńKomam! Już komam!😂
UsuńEmm to tak.. Fajnie że wkońcu pojawia się Olga!😄 i to hyhyhy jako "fotograf" w tej jednej scence 😁 tylko kurde... Ja chce wiedzieć co dalej! Moge Ci rozdz sprawdzić... Co ty na to?😄 Dobra ja ide robić dalej za nianke..😒
Buźka ;* ❤
Kupię Ci coś na pamięć na urodziny :* :'D
UsuńTo o Oldze jest speszyl for ju, ale Ty o tym wiesz :D
Dostaniesz, ale to może na weekend? ^^
Powodzenia! :*
Cześć, pa, hej! <3
A mnie nadal nie wkręciłaś.. Ranisz!
UsuńBo Ty mi tu nie pasujesz na razie!
UsuńRanisz kuffa!
UsuńSłyszysz jak pęka moje lodowate serduszko..
Ale przecież ja nie mam serca..
UsuńWięc wszystko okej! :D
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńCudownie.
OdpowiedzUsuńCzekam na następny.
Buziaki. ;*
Dziękuję! :))
UsuńPozdrawiam ;*
Jejku boję się co on chce jej powiedzieć... Dziewczyno dodawaj szybciutko następny bo nie wytrzymam z ciekawości. Pozdrawiam i życzę dużo dużo weny :*
OdpowiedzUsuńKolejny pojawi się w przyszłym tygodniu, o ile nic mi nie wypadnie :)
UsuńDziękuję!
Pozdrawiam :*
Spokojnie :D
UsuńJej na pewno coś wypadnie.. -.-
To dodasz za mnie:)
Usuńświetny
OdpowiedzUsuńDziękuję! :))
UsuńPozdrawiam ;*
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńWszyscy już skomentowali?!
OdpowiedzUsuńMnie się pytasz? O.o
UsuńNo sorry, ale Partii pytać nie będę.. xD
UsuńWięc wypadałoby zapytać Ciebie xD W końcu jesteś autorem tego bloga tempaczku! ♥
Wreszcie miałam chwilę , żeby przeczytać twoją twórczość :)
OdpowiedzUsuńPrzepraszam Cię , że dopiero teraz , ale przyjecie do naszej diecezji pielgrzymów z Ukrainy na ŚDM. Próby , wyjazdy , festyny itp. :)
Blog mega mi się podoba :D <3
Zapraszam Cię do mnie na nową historię ---> http://milosc-to-najwieksza-choroba.blogspot.com/ i na dalsze losy Bartka i Marceliny ---> http://tamta--dziewczyna.blogspot.com/
Pozdrawiam :)
Heartbreaker ♥
Cieszę się, że udało Ci się znaleźć trochę czasu na przeczytanie tego bloga :)
UsuńA jeszcze bardziej cieszę się, że Ci się spodobał :))
Czytam i jedną i drugą historię :D
Pozdrawiam ;*
Zapraszam po dłuższej przerwie na VI rozdział na
OdpowiedzUsuńhttp://memories--of--life.blogspot.com :)
Na pewno przeczytam! :))
UsuńZapraszam po dłuższej przerwie na VI rozdział na
OdpowiedzUsuńhttp://memories--of--life.blogspot.com :)