wtorek, 26 lipca 2016

10 Rozdział

- Dobra, mam już około trzystu zdjęć, więc dam wam spokój. Muszę jednak przyznać, że całkiem nieźle się z wami pracowało. – zaśmiała się.
- I vice versa. – zawtórowaliśmy jej.
- Obrobię jakoś te zdjęcia, a potem wyślę wam, żebyście pomogli mi wybrać pięć najlepszych.
- Po co? – zapytałam zdziwiona.
- Wysyłam je na konkurs. Z góry mówię, że nagrody są zarówno dla fotografa, jak i modeli. Nagrodą jest aparat i profesjonalna sesja zdjęciowa. – oznajmiła – Na dodatek, cała ta sesja będzie miała miejsce za granicą.
- Kiedy by to miało być? – spytał nagle chłopak.
- Między końcem lipca, a początkiem sierpnia. Dlaczego pytasz?
Kurek milczał przez dłuższą chwilę. Kiedy w końcu uraczył mnie swoim spojrzeniem, czułam, że to co za chwilę mogę usłyszeć, nie będzie dobrą wiadomością. Bartosz ujął moje dłonie i wziął głęboki oddech.
- Agatka, bo ja wyjeżdżam za niedługo. Mówiąc niedługo, mam na myśli, że będzie to praktycznie kilka dni po zakończeniu roku. – rzekł, po czym wbił wzrok gdzieś za mną.
Nie mogłam uwierzyć, w to co usłyszałam. Przez dłuższy moment analizowałam każde słowo wypowiedziane przed chwilą przez chłopaka.
- Chcesz mi powiedzieć, iż za niecałe dwa tygodnie wyjeżdżasz?! – uniosłam głos.
Niebieskooki nie odpowiadał. Jego milczenie było dla mnie nie do wytrzymania. Czułam, jak łzy napływają do moich oczu.


Wyrwałam swoje dłonie z jego uścisku, by po chwili biec w bliżej nieokreślonym kierunku. Potrzebowałam pobyć sama. Tak po prostu wypłakać się i po użalać nad sobą. Nigdy tego nie lubiłam, jednakże tym razem najzwyczajniej tego potrzebowałam. Udałam się w miejsce, o którym wiedzieli nieliczni. Lubiłam spędzać tam czas. Dawniej często przyjeżdżałyśmy rowerami z Luśką w tamto miejsce. Jak to wszystko się zmieniło.. Kilka miesięcy. Tylko tyle wystarczyło, aby moje życie tak diametralnie się zmieniło. Siedziałam wpatrując się w krajobraz znajdujący się przede mną, a po moich policzkach spływały słone łzy. Nie chciałam, żeby wyjeżdżał. Doskonale zdawałam sobie sprawę z tego, iż to w końcu nastąpi, ale nie pomyślałabym, że tak szybko. Nie zważałam na swój telefon, który raz po raz dzwonił. Nie miałam ochoty na rozmowy. Już na pewno nie z Bartkiem. Nie mógł wiedzieć w jakim jestem stanie.

***
- Agatka, bo ja wyjeżdżam za niedługo. Mówiąc niedługo, mam na myśli, że będzie to praktycznie kilka dni po zakończeniu roku. – z trudem te słowa przeszły przez moje gardło. 
- Chcesz mi powiedzieć, iż za niecałe dwa tygodnie wyjeżdżasz?! – uniosła głos.
Była zła. Wściekła. Do tego smutna. Bałem się spojrzeć w jej oczy. Spuściłem głowę, tak by uniknąć jej wzroku. Po chwili zielonooka puściła moje dłonie i tak po prostu odbiegła. Wołałem ją, jednak nie zwracała na to większej uwagi. Usiadłem na pobliskiej ławce i schowałem twarz w dłoniach. Olga przypatrywała się tej całej sytuacji, z niedowierzaniem kręcąc głową. Usiadła obok mnie, głośno wypuszczając powietrze z płuc.
- Jak mogłeś wcześniej jej, o tym nie powiedzieć? Nie widzisz, jak cholernie jej na tobie zależy? Jesteś taki ślepy, czy taki głupi, Kurek? – wypaliła.
- To nie tak..
- A jak?
- Sam dość niedawno dowiedziałem się o dacie wyjazdu. Nie chciałem jej tego mówić tak szybko. Nie cierpię, kiedy jest smutna. – westchnąłem.
Po kilku minutach rozmowy, postanowiłem zadzwonić do dziewczyny. Dzwoniłem kilkanaście razy, ale ta nie raczyła odebrać. Nagrywałem się, pisałem sms’y. I nic. Żadnej odpowiedzi. Żadnego znaku życia.
- Nie dzwoń. – usłyszałem głos Nowakowskiej.
Spojrzałem na nią, niczym na idiotkę. Chyba nigdy nie zrozumiem dziewczyn.
- Ona i tak nie odbierze. Chce pobyć sama. Znam ją, Bartek.
Nie wiedziałem, co robić. Chyba pierwszy raz w życiu. Nie chciałem krzywdzić Agaty, choć dobrze wiedziałem, że nie mam na to większego wpływu. Próbowałem rozmawiać z rodzicami, ale oni nie mieli ochoty na rozmowy ze mną. Tym bardziej na temat naszego wyjazdu, a raczej przeprowadzki. Nie obchodziło ich to, iż mam tu znajomych, przyjaciół i przede wszystkim świetną dziewczynę, która totalnie zawróciła mi w głowie. Mam to wszystko tak po prostu zostawić? Dlaczego życie musi być takie popieprzone?

***
Ostatnie cztery dni szkoły. Nie chciałam sama siedzieć w domu, tym bardziej, że z Kurkiem w dalszym ciągu nie rozmawiałam. Zmuszona byłam więc chodzić na wszystkie lekcje. Na całe szczęście, większość z nich mijała na oglądaniu filmów. Blanka martwiła się o mnie, od czasu kiedy opowiedziałam jej o całej sprawie. Ciągle powtarzałam, że wszystko jest okay, mimo tego, iż wcale tak nie było. Tak bardzo pragnęłam, aby Bartosz najzwyczajniej w świecie mnie przytulił. Tylko tyle mi było wtedy potrzeba do szczęścia. W środę lekcje kończyłam o piętnastej. Na nasze szczęście tego dnia polonistce wypadło coś ważnego i nie miał kto jej zastąpić. Dlatego też zostaliśmy zwolnieni z ostatniej lekcji. Razem z Blanką i Nowakowską wyszłyśmy ze szkoły. Nagle moim oczom ukazała się postać Kurka, który na mój widok od razu zerwał się z miejsca.
- Agata, porozmawiajmy.. – jęknął.
- Nie. – rzekłam, a wszyscy spojrzeli na mnie ze zdziwieniem wymalowanym na twarzach.
- Agatka, proszę cię..  – patrzył na mnie tym cholernie smutnym wzrokiem.
- Nie. Nie będę marnowała czasu na jakieś bezsensowne rozmowy. Nie chcę słuchać twoich tłumaczeń, Kurek.
- Wysłuchasz tego, czy ci się to podoba czy nie. Nie odpuszczę.
- Powiedziałam już, że nie interesują mnie twoje tłumaczenia, więc z łaski swojej przytul mnie w końcu, dobrze? – uśmiechnęłam się blado, a po chwili tonęłam w kurkowych objęciach.



***
Zakończenie roku szkolnego. Jak nigdy nie chciałam, aby nastał ten dzień. Chcąc nie chcąc wstałam i zaczęłam się szykować. Bartek miał przyjść po mnie oraz siostry Nowakowskie. Siedziałam przy kuchennym stole, powoli sącząc gorące kakao. Moje kochane kuzyneczki biegały po domu, ciągle się o coś kłócąc. Normalnie kazałabym im się uspokoić, albo po prostu śmiałabym się z ich debilnego zachowania, jednakże tego dnia nie miałam humoru. W ślimaczym tempie zgarnęłam ubrania, by następnie powędrować z nimi do łazienki. Nagle do moich uszu dobiegł dźwięk dzwonka do drzwi. Po chwili usłyszałam głos Kurka. Czym prędzej wyszłam z pomieszczenia, w celu przywitania się z ukochanym.
- Daj mi jeszcze pięć minut. – cmoknęłam go w usta i ponownie zniknęłam za łazienkowymi drzwiami.
Kiedy uznałam, iż jestem w pełni gotowa, skierowałam się do salonu, gdzie wszyscy troje na mnie czekali. Po dwudziestu minutach wchodziliśmy już na salę gimnastyczną. Każdy z nas ruszył w kierunku miejsc dla swojej klasy. Przywitałam się z Blanką całusem w policzek oraz zajęłam krzesło obok niej. Przebieg całej uroczystości każdy zna, więc nie będę przynudzać. Po dość długim apelu na sali gimnastycznej, mogliśmy w końcu udać się do klas po świadectwa. Moje mimo wszystko nie było takie złe. Za rok się poprawię. W domu bylibyśmy zapewne kilka minut po jedenastej, ale z racji tego, że czekałyśmy na Bartosza, trochę czasu zeszło. Gdy w końcu wyszedł z klasy od razu rzuciłam mu się w ramiona. Łzy mimowolnie napłynęły mi do oczu i zaczęły spływać po policzkach. Kurek milczał, mocno mnie do siebie tuląc. Co jakiś czas całował czubek mojej głowy. Kiedy już nieco się uspokoiłam, odsunęłam się tak, aby móc spojrzeć mu w oczy. Nie zdążyłam nic powiedzieć, gdyż chłopak przyssał się do moich ust.
- Droga młodzieży, ja rozumiem, iż rok szkolny dobiegł końca, ale nadal znajdujemy się w budynku szkolnym. Dlatego też proszę, abyście te czułości okazywali sobie w innym miejscu. – usłyszeliśmy głos wychowawczyni Bartka.
Od razu się od siebie oderwaliśmy, a na nasze twarze wkradł się głupawy uśmiech. Złapaliśmy się za dłonie i zaczęliśmy kierować swe kroki ku wyjściu z budynku.
- Nie wierzę, że ostatni raz wychodzę z tej szkoły trzymając cię za rękę.. – westchnął niebieskooki.
- Ja też. – uśmiechnęłam się blado.
Luśka poszła po młodszą Nowakowską do podstawówki, oznajmiając wcześniej, że spotkamy się w domu. Wraz z Bartkiem nie spieszyło nam się zbytnio, dlatego też poszliśmy drogą okrężną.
- W piątek o szesnastej mam samolot. – wypala nagle.
Spojrzałam na niego smutnym wzrokiem, nie wypowiadając ani słowa. Chłopak ścisnął mocniej moją dłoń, lecz także milczał.
- Mamy tydzień.. – powiedziałam po dłuższej chwili.
- Zamieszkaj u nas na ten czas.
- Żartujesz sobie? – moje oczy przybrały rozmiaru pięciozłotówek.
- A wyglądam, jakbym żartował? – zapytał.
W odpowiedzi pokręciłam przecząco głową.
- No właśnie. Więc? – ciągnął dalej.
- Nie wiem, czy to dobry pomysł. Co na to twoi rodzice? Rozmawiałeś z nimi w ogóle?
- Nie.
- To najpierw z nimi porozmawiaj, a ja to sobie przemyślę. – uśmiechnęłam się lekko i musnęłam jego usta.

***
Siedziałam na parapecie w swoim tymczasowym pokoju, z kubkiem gorącej czekolady w ręku. Wpatrywałam się w smutny krajobraz za oknem. Niby wakacje, początek lipca, a na dworze szaro, ponuro oraz deszczowo. Pogoda idealnie odzwierciedlała moje samopoczucie. Patrzyłam jak drzewa wręcz uginają się pod wpływem wiatru. Krople deszczu kreśliły rozmaite wzory na szybach. Moje myśli ciągle krążyły wokół niebieskookiego chłopaka. Co będzie, kiedy wyjedzie? Jak będzie wyglądało moje życie bez niego? Jestem niemalże pewna, iż znajdzie sobie tam dziewczynę, która mnie zastąpi. Nie chciałam tego, ale nie mogłam nic zrobić. To było w tym wszystkim najgorsze. Ta bezradność. Był już wtorek. Zostały nam dwa dni plus kilka godzin. Z rozmyślań wyrwał mnie dźwięk przychodzącej wiadomości. Sięgnęłam niechętnie po telefon.
„Ubłagałem rodziców, możesz zostać u nas od jutra do piątku :*”
Uśmiech mimowolnie wkradł się na moją twarz.
„Już nie mogę się doczekać :*” – odpisałam.
Cieszyłam się, że będzie nam dane spędzić te ostatnie chwile tak blisko siebie. Jednocześnie bałam się spotkania z rodzicami Kurka. Może nie tyle spotkania, a tego, że mnie nie zaakceptują. Chociaż.. Czy to ważne w tym momencie? Nie wiem, czy w przyszłości w ogóle znów spotkam Bartosza, więc nie mam się teraz czym przejmować.
- Przestań już się zamartwiać. – usłyszałam głos Olgi, siadającej naprzeciwko mnie.
- Idę jutro spać do Bartka. – powiedziałam, jakby była to najnormalniejsza rzecz na świecie.
- Wiesz, jakie jest moje zdanie na ten temat, ale twierdzę, iż jego rodzice będą w domu. – spojrzała na mnie pytającym wzrokiem, na co ja pokiwałam twierdząco głową.
- Normalnie nie miałabym nic przeciwko, ale dobrze wiem, że ani ty ani on nie należycie do tych, którzy ze współżyciem czekają aż do ślubu. Nie zamierzam być ciotką w wieku szesnastu lat, więc wiesz.
- Ty ciotką, a ja matką. Spokojnie, zabezpieczaliśmy się. – puściłam jej oczko.
Po chwili uświadamiam sobie, że przecież raz zdarzyło nam się nie zabezpieczyć..
- Agata, co jest? – spytała zaniepokojona Nowakowska.
- Nic, tylko.. Raz jakoś nam się zapomniało. – spuściłam wzrok.
- Jesteście nieodpowiedzialni.  – skwitowała.

***
Kurek przyszedł z samego rana. Nie zdążyłam nawet zjeść śniadania, a co tu mówić o ubraniu się, czy makijażu. Dopiłam na szybko kakao, w trymiga skończyłam jeść tosty z serem i ruszyłam po ubrania. Przelotnie cmoknęłam chłopaka w usta na przywitanie.
- Tylko tyle? – jęknął niezadowolony.
- Spieszę się. Nie widać? – krzyknęłam, znajdując się już w innym pomieszczeniu.
- To cię nie usprawiedliwia.
Wywróciłam oczami i z ubraniami w ręku podbiegłam do chłopaka. Stanęłam na palcach, by po chwili wpić się w jego usta. Nagle usłyszeliśmy charakterystyczny dźwięk aparatu.
- Nowakowska, czy ty musisz ciągle robić wszystkim i wszystkiemu zdjęcia? – uniosłam jedną brew ku górze.
- Tak. – wyszczerzyła się i zniknęła za drzwiami.
Pokręciłam z niedowierzaniem głową, po czym poczłapałam do łazienki. Ogarnęłam się w niesamowicie szybkim tempie. Spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy do torby i mogliśmy się zbierać.
- Weź jeszcze strój kąpielowy. – rzucił Kurek.
- Że co mam wziąć? – spytałam patrząc na niego, jak na kompletnego idiotę.
- Strój kąpielowy. Nie pytaj, bierz i chodź.
Zrobiłam to, o co poprosił. Po trzydziestu minutach byliśmy już pod domem Bartosza, a raczej jego rodziców. Chłopak najwyraźniej zauważył mój strach, ponieważ ucałował moją skroń, by po chwili oznajmić, iż jego rodziców na chwilę obecną nie ma w domu.
- Śpisz u mnie, ja przenocuję w gościnnym. To znaczy ‘’przenocuję’’. – zaśmiał się – przyjdę w nocy do ciebie. – cmoknął mnie w usta.


Z racji tego, że pogoda w dalszym ciągu była okropna. Postanowiliśmy posiedzieć w domu. Siedzieliśmy w salonie przed telewizorem. Ja na kurkowych kolanach. Byliśmy zajęci sobą, kompletnie zapominając o otaczającym nas świecie.
- Gdybym tylko miał pewność, że rodzice nie wrócą przez następną godzinę, to wiesz co bym z tobą zrobił. – wymruczał mi do ucha i wrócił do całowania mojej szyi.
Pech chciał, że akurat w tamtym momencie jego rodzice musieli wejść do domu. Odskoczyliśmy od siebie, niczym poparzeni.
- Ty pewnie jesteś Agata. – uśmiechnęła się Pani Kurek.
- Dzień dobry. – odwzajemniłam uśmiech.

***
Po południu wraz z Bartkiem wybraliśmy się na długi spacer, aby móc pobyć tylko i wyłącznie ze sobą. Wieczór natomiast spędziliśmy z jego rodzicami, którzy nie byli wcale tacy źli. Wraz z jego mamą przygotowałyśmy kolację. W międzyczasie sporo rozmawiałyśmy. Podczas posiłku dowiedziałam się, że Bartosz był niesfornym dzieckiem. Ciągle rozrabiał, nikogo nie chciał słuchać. Dopiero dzięki siatkówce znalazł wspólny język ze swoim ojcem.
- Ja posprzątam. – rzekłam, gdy Pani Kurek zaczęła zbierać talerze.
- Nie musisz, dam sobie radę.
- Ale chcę. – uśmiechnęłam się przyjaźnie.
- Pomogę ci. – niebieskooki puścił mi oczko.

***
Wieczorem Bartek tak jak wcześniej zapowiedział, przyszedł do mnie. W jego objęciach zasypiało mi się o wiele lepiej. Rankiem obudził mnie dźwięk tłuczonego szkła. Zerwałam się z łóżka i pobiegłam w kierunku kuchni.
- Wszystko dobrze? – spytałam, widząc Bartosza zbierającego kawałki stłuczonego kubka.
- Niezdara ze mnie. Wiem. – wywrócił oczami.
- Za to moja kochana niezdara. – uśmiechnęłam się, przykucnęłam przy nim i złożyłam czuły pocałunek na jego ustach.
- Po południu zabieram cię w pewne miejsce.
- Jakie?
- Niespodzianka. – wyszczerzył się.
Poranek i południe spędziliśmy wylegując się na łóżku. Dopiero około piętnastej zaczęliśmy się zbierać. Kuraś kazał mi zabrać strój kąpielowy, więc zaczęłam się domyślać, gdzie mnie zabiera. Jak się później okazało, nie myliłam się. Zabrał mnie na basen.
- Przecież wiesz, że nie potrafię pływać! – mruknęłam z wyrzutem.
- Właśnie dlatego dzisiaj tutaj jesteśmy. – wyszczerzył się.
Spojrzałam na niego niczym na idiotę, a ten jak gdyby nigdy nic oznajmił, iż będzie mnie uczył tejże sztuki. Trzeba przyznać, że szło mu całkiem nieźle. Zdobył moje zaufanie, a to naprawdę wiele. Nawet Oldze nie ufałam na tyle, by pozwolić jej nauczyć mnie pływać. Co prawda były momenty, kiedy wychodziłam z basenu mówiąc, iż już tam nie wrócę, bo chcę jeszcze trochę pożyć. Bartosz wtedy wyciągał ku mnie dłoń i wciągał do wody. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Udało mu się! Nauczył mnie pływać! Nie mam pojęcia jak, ale zrobił to.
- Przyznaję, jesteś świetnym nauczycielem, Kurek. – uśmiechnęłam się.
- Miałem zdolną uczennicę i tyle. – ucałował mój policzek.
Do domu wróciliśmy trochę po dziewiętnastej. Zamówiliśmy sobie pizzę, którą skonsumowaliśmy w pokoju chłopaka. Było już kilka minut po dwudziestej pierwszej. Siedziałam na kurkowym łóżku i podziwiałam pakującego się niebieskookiego. W kącikach moich oczu pojawiły się łzy. Nie chciałam, żeby widział mnie w takim stanie, jednakże nie potrafiłam zatrzymać słonych kropli spływających po moich policzkach. Bartosz od razu znalazł się obok mnie. Chwycił mą twarz w dłonie.
- Wrócę, słyszysz? Wrócę, Agatka. Obiecuję ci. – czule musnął moje usta.

***
Piątek. Ten pieprzony piątek. Nastał dzień rozstania. Nie chciałam tego. Czułam, że go kocham. Tak cholernie chciałam, żeby został. Jednak wiedziałam, że to niemożliwe. Bałam się, iż pozna tam kogoś, kogo pokocha. Kto zastąpi mnie. Niechętnie wstałam z łóżka i poczłapałam do kuchni. Przywitałam się z rodzicami Bartka prostym „dzień dobry”, natomiast z nim krótkim całusem.
- Nie zjesz z nami? – zapytała mama chłopaka.
- Nie jestem głodna. – wymusiłam uśmiech.
- Musisz coś jeść, dziecko.
- Naprawdę, dziękuję. – rzekłam, po czym skierowałam się do łazienki.
Nie czułam się dobrze. Można nawet powiedzieć, że czułam się tragicznie. Było mi niedobrze, smutno, chciało mi się płakać. Najchętniej przytuliłabym się do Kurka i już go nie puszczała. Chcąc nie chcąc, musiałam doprowadzić się, a raczej swój wygląd do porządku. Kiedy już opuściłam pomieszczenie, moim oczom ukazała się postać ukochanego.
- Rodzice wyszli coś załatwić, wrócą za dwie, może trzy godziny. – oznajmił.
Wiedziałam, dlaczego mi to mówi. Dlatego też bez większego namysłu przyssałam się do jego ust. Chłopak uniósł mnie do góry. Oplotłam go nogami w pasie. Skierowaliśmy się do jego pokoju. Czułam, jakby miał by to być nasz ostatni raz.. Jakbyśmy żegnali się już na.. na zawsze.
Zmęczeni, ale cholernie szczęśliwi, jednocześnie będąc smutnymi leżeliśmy wtuleni w siebie.
- Bartek, muszę ci coś powiedzieć. – tak, to miał być ten moment, kiedy mówię mu o swoich uczuciach.
- Ććśś.. nie mów nic. – ucałował czubek mojej głowy.
- Chciałam ci powiedzieć, że ko.. – zaczęłam, jednakże nie było dane mi dokończyć.
Okazało się, iż jego rodzice wrócili już do domu. Zerwaliśmy się z łóżka, niczym poparzeni. Kiedy mama Bartosza wparowała nam do pokoju, byliśmy już ubrani. Co prawda Kurek miał koszulkę na lewą stronę, ale mieliśmy nadzieję, że kobieta tego nie dostrzegła.
***
Godzina piętnasta czterdzieści dwa. Lotnisko. Jeden z najgorszych momentów mojego życia. Stałam naprzeciwko Bartka z myślą, że widzę go ostatni raz. Zapewniał mnie, iż wróci, ale nie mógł przecież przewidzieć tego, co  się stanie. Może nie jest nam dane być razem?
- Nie chcę, żebyś wyjeżdżał. – wtuliłam się w niego, po czym wybuchłam płaczem.


Chłopak milczał. Gładził moje plecy, co jakiś czas całując w czubek głowy.
- Muszę iść. – odsunął się ode mnie, tak by móc spojrzeć mi w oczy.
Pokręciłam głową, a łzy ciągle spływały po moich policzkach. Te cholerne, niebieskie oczy. Mogłabym patrzeć w nie godzinami. Myśl, że patrzę w nie ostatni raz była straszna. Kurek złożył czuły pocałunek na moich ustach, który z czasem przerodził się w bardzo namiętny. Po chwili wręczył mi łańcuszek z połową serduszka.
- Mam drugą połówkę. Będę ją nosił zawsze przy sobie. To tak, jakbyś ciągle przy mnie była.
- Bartek, gdybyś poznał tam kogoś..
- Nawet jeśli, to wiedz, że nie pokocham innej dziewczyny, tak bardzo jak ciebie.
- Gdybyś tam kogoś poznał, to zapomnij o mnie. Bądź szczęśliwy. – pogładziłam wierzchem dłoni jego policzek.
- Ty też bądź szczęśliwa, Agatka. Wierzę jednak, że to jeszcze nie koniec naszej wspólnej historii. – rzekł, po czym ostatni raz mnie pocałował.


Patrzyłam jak jego osoba się oddala. Szepnęłam do siebie jeszcze tylko to, czego nie zdążyłam powiedzieć jemu.
- Kocham cię.

*Bartek
- Nie chcę, żebyś wyjeżdżał. – powiedziała i zaczęła głośno płakać.
Przytuliłem ją mocno do siebie. Gładziłem jej plecy, całowałem jej głowę.
- Muszę iść. – rzekłem, chodź tak bardzo nie chciałem się z nią rozstawać.
Zaczęła jeszcze bardziej płakać. Nie mogłem patrzeć na jej łzy. To tak bardzo bolało. Wyciągnąłem z kieszeni łańcuszek z połową serduszka i wręczyłem go Agacie.
- Mam drugą połówkę. Będę ją nosił zawsze przy sobie. To tak, jakbyś ciągle przy mnie była.
- Bartek, gdybyś poznał tam kogoś..
- Nawet jeśli, to wiedz, że nie pokocham innej dziewczyny, tak bardzo jak ciebie. – uśmiechnąłem się lekko.
- Gdybyś tam kogoś poznał, to zapomnij o mnie. Bądź szczęśliwy.
- Ty też bądź szczęśliwa, Agatka. Wierzę jednak, że to jeszcze nie koniec naszej wspólnej historii. – powiedziałem, to co czułem.
Ostatni raz złożyłem pocałunek na jej ustach, by po chwili odejść. Gdy byłem już w samolocie, spojrzałem przez okno. W mojej głowie pojawił się obraz Agaty.

- Kocham cię. – wyszeptałem z myślą o dziewczynie, która zawładnęła moim sercem. 







____________________________________________________________

Miał być wczoraj, jest dzisiaj! :D ♥
10 rozdział oddaję w Wasze ręce :) Jedenastkę mam już praktycznie gotową, wystarczy znaleźć odpowiednie gify i zdjęcia :D Dwunastka w trakcie pisania :D 
Żegnamy się z Bartkiem :( ♥ Ciężko było mi opisać ich pożegnanie.. :/ Nie wiem, jak Wam, ale mi już Go tutaj brakuje..
ALE! Bartek jeszcze wróci :D ♥ Nie powiem Wam kiedy, ani jak, czy na jak długo, ale jeszcze gdzieś tam się pojawi :) To mogę zapewnić :D 
Nowy rozdział pojawi się ymm.. Nie wiem O.o 
Wolicie, żeby kolejny był w weekend czy w poniedziałek? :D 
Czytasz + Komentujesz = Motywujesz! ♥
Do napisania! :**** ♥ 

P.S. Powstała zakładka INFORMOWANI, więc jeśli ktoś chce być na bieżąco informowany o nowych rozdziałach, to niech zostawi tam jakieś namiary na siebie :D 


16 komentarzy:

  1. Ehhh :3 nie lubie rozstań... Nie wiem co napisać.. Hah też by ci tak zdj cały czas robiła (kurde przecież robie).
    Emm to tak... Czekam aż dasz mi rozdz do sprawdzenia! :* kurde no... Dobra kończe ten najkrótszy rozdz jaki chyba kiedykolwiek tutaj u cb napisałam^^
    Huehuehue w weekend! :D
    Buźka ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.S. Łeeeee pierwsza! :'D

      Usuń
    2. Byś podzieliła się miejscem.. :/

      Usuń
    3. Trzeba było wcześniej zaglądnąć :*

      Usuń
    4. Rozdział dostaniesz yy w tym tygodniu :D
      Co do długości komentarza, to przeszłaś samą siebie, ale przeżyję :/

      Nie wiem, jak mam się zwracać do tej co ostatnio przesiaduje ze mną do pierwszej w nocy :D Więc bezimienny człowieku, Ty przecież tu przeważnie ostatnia jesteś, a Wronce nie zdążyłam nawet napisać, że rozdział jest, a ona I tak pierwsza O.o Jak Ty to dziewczyno? :D

      Usuń
    5. Huehuehue sama nwm :'D ale kurde serio :'D
      Ze mną to tak nie przesiadujesz :(

      Usuń
    6. Bo tylko ja kuwa cierpię na bezsenność.. !! Także ciesz się Voldusiu :3

      Usuń
  2. Weekend. Zdecydowanie weekend. Proszę Cię nie każ mi czekać aż tak długo. Popłakałam się kiedy czytałam ostatnie fragmenty, a to oznacza tylko tyle, że rozdział jest genialny kochana. Czekam z niecierpliwością na kolejny. Mam nadzieję już w weekend :)

    PS w wolnej chwili zapraszam do siebie na nowy rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będę taka zła i dodam w ten weekend :D
      Dziękuję! :))

      Już przeczytałam i skomentowałam :)
      Pozdrawiam! :*

      Usuń
  3. Weekend.
    Kurcze.
    Mimo smutnej atmosfery, bardzo podoba nu się.
    Czekam na następny.
    Buziaczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To będzie weekend :D
      Cieszę się, że Ci się podoba :))
      Pozdrawiam! :*

      Usuń