- Dobra, mam już około trzystu zdjęć, więc dam wam spokój.
Muszę jednak przyznać, że całkiem nieźle się z wami pracowało. – zaśmiała się.
- I vice versa. – zawtórowaliśmy jej.
- Obrobię jakoś te zdjęcia, a potem wyślę wam, żebyście
pomogli mi wybrać pięć najlepszych.
- Po co? – zapytałam zdziwiona.
- Wysyłam je na konkurs. Z góry mówię, że nagrody są zarówno
dla fotografa, jak i modeli. Nagrodą jest aparat i profesjonalna sesja
zdjęciowa. – oznajmiła – Na dodatek, cała ta sesja będzie miała miejsce za
granicą.
- Kiedy by to miało być? – spytał nagle chłopak.
- Między końcem lipca, a początkiem sierpnia. Dlaczego
pytasz?
Kurek milczał przez dłuższą chwilę. Kiedy w końcu uraczył
mnie swoim spojrzeniem, czułam, że to co za chwilę mogę usłyszeć, nie będzie
dobrą wiadomością. Bartosz ujął moje dłonie i wziął głęboki oddech.
- Agatka, bo ja wyjeżdżam za niedługo. Mówiąc niedługo, mam
na myśli, że będzie to praktycznie kilka dni po zakończeniu roku. – rzekł, po
czym wbił wzrok gdzieś za mną.
Nie mogłam uwierzyć, w to co usłyszałam. Przez dłuższy
moment analizowałam każde słowo wypowiedziane przed chwilą przez chłopaka.
- Chcesz mi powiedzieć, iż za niecałe dwa tygodnie
wyjeżdżasz?! – uniosłam głos.
Niebieskooki nie odpowiadał. Jego milczenie było dla mnie
nie do wytrzymania. Czułam, jak łzy napływają do moich oczu.
Wyrwałam swoje
dłonie z jego uścisku, by po chwili biec w bliżej nieokreślonym kierunku.
Potrzebowałam pobyć sama. Tak po prostu wypłakać się i po użalać nad sobą.
Nigdy tego nie lubiłam, jednakże tym razem najzwyczajniej tego potrzebowałam. Udałam
się w miejsce, o którym wiedzieli nieliczni. Lubiłam spędzać tam czas. Dawniej
często przyjeżdżałyśmy rowerami z Luśką w tamto miejsce. Jak to wszystko się
zmieniło.. Kilka miesięcy. Tylko tyle wystarczyło, aby moje życie tak
diametralnie się zmieniło. Siedziałam wpatrując się w krajobraz znajdujący się
przede mną, a po moich policzkach spływały słone łzy. Nie chciałam, żeby
wyjeżdżał. Doskonale zdawałam sobie sprawę z tego, iż to w końcu nastąpi, ale
nie pomyślałabym, że tak szybko. Nie zważałam na swój telefon, który raz po raz
dzwonił. Nie miałam ochoty na rozmowy. Już na pewno nie z Bartkiem. Nie mógł
wiedzieć w jakim jestem stanie.
***
- Agatka, bo ja wyjeżdżam za niedługo. Mówiąc niedługo, mam
na myśli, że będzie to praktycznie kilka dni po zakończeniu roku. – z trudem te
słowa przeszły przez moje gardło.
- Chcesz mi powiedzieć, iż za niecałe dwa tygodnie
wyjeżdżasz?! – uniosła głos.
Była zła. Wściekła. Do tego smutna. Bałem się spojrzeć w jej
oczy. Spuściłem głowę, tak by uniknąć jej wzroku. Po chwili zielonooka puściła
moje dłonie i tak po prostu odbiegła. Wołałem ją, jednak nie zwracała na to
większej uwagi. Usiadłem na pobliskiej ławce i schowałem twarz w dłoniach. Olga
przypatrywała się tej całej sytuacji, z niedowierzaniem kręcąc głową. Usiadła
obok mnie, głośno wypuszczając powietrze z płuc.
- Jak mogłeś wcześniej jej, o tym nie powiedzieć? Nie
widzisz, jak cholernie jej na tobie zależy? Jesteś taki ślepy, czy taki głupi,
Kurek? – wypaliła.
- To nie tak..
- A jak?
- Sam dość niedawno dowiedziałem się o dacie wyjazdu. Nie
chciałem jej tego mówić tak szybko. Nie cierpię, kiedy jest smutna. –
westchnąłem.
Po kilku minutach rozmowy, postanowiłem zadzwonić do
dziewczyny. Dzwoniłem kilkanaście razy, ale ta nie raczyła odebrać. Nagrywałem
się, pisałem sms’y. I nic. Żadnej odpowiedzi. Żadnego znaku życia.
- Nie dzwoń. – usłyszałem głos Nowakowskiej.
Spojrzałem na nią, niczym na idiotkę. Chyba nigdy nie
zrozumiem dziewczyn.
- Ona i tak nie odbierze. Chce pobyć sama. Znam ją, Bartek.
Nie wiedziałem, co robić. Chyba pierwszy raz w życiu. Nie
chciałem krzywdzić Agaty, choć dobrze wiedziałem, że nie mam na to większego
wpływu. Próbowałem rozmawiać z rodzicami, ale oni nie mieli ochoty na rozmowy
ze mną. Tym bardziej na temat naszego wyjazdu, a raczej przeprowadzki. Nie
obchodziło ich to, iż mam tu znajomych, przyjaciół i przede wszystkim świetną
dziewczynę, która totalnie zawróciła mi w głowie. Mam to wszystko tak po prostu
zostawić? Dlaczego życie musi być takie popieprzone?
***
Ostatnie cztery dni szkoły. Nie chciałam sama siedzieć w
domu, tym bardziej, że z Kurkiem w dalszym ciągu nie rozmawiałam. Zmuszona
byłam więc chodzić na wszystkie lekcje. Na całe szczęście, większość z nich
mijała na oglądaniu filmów. Blanka martwiła się o mnie, od czasu kiedy
opowiedziałam jej o całej sprawie. Ciągle powtarzałam, że wszystko jest okay,
mimo tego, iż wcale tak nie było. Tak bardzo pragnęłam, aby Bartosz
najzwyczajniej w świecie mnie przytulił. Tylko tyle mi było wtedy potrzeba do
szczęścia. W środę lekcje kończyłam o piętnastej. Na nasze szczęście tego dnia
polonistce wypadło coś ważnego i nie miał kto jej zastąpić. Dlatego też
zostaliśmy zwolnieni z ostatniej lekcji. Razem z Blanką i Nowakowską wyszłyśmy
ze szkoły. Nagle moim oczom ukazała się postać Kurka, który na mój widok od
razu zerwał się z miejsca.
- Agata, porozmawiajmy.. – jęknął.
- Nie. – rzekłam, a wszyscy spojrzeli na mnie ze zdziwieniem
wymalowanym na twarzach.
- Agatka, proszę cię..
– patrzył na mnie tym cholernie smutnym wzrokiem.
- Nie. Nie będę marnowała czasu na jakieś bezsensowne
rozmowy. Nie chcę słuchać twoich tłumaczeń, Kurek.
- Wysłuchasz tego, czy ci się to podoba czy nie. Nie
odpuszczę.
- Powiedziałam już, że nie interesują mnie twoje
tłumaczenia, więc z łaski swojej przytul mnie w końcu, dobrze? – uśmiechnęłam
się blado, a po chwili tonęłam w kurkowych objęciach.
***
Zakończenie roku szkolnego. Jak nigdy nie chciałam, aby
nastał ten dzień. Chcąc nie chcąc wstałam i zaczęłam się szykować. Bartek miał
przyjść po mnie oraz siostry Nowakowskie. Siedziałam przy kuchennym stole,
powoli sącząc gorące kakao. Moje kochane kuzyneczki biegały po domu, ciągle się
o coś kłócąc. Normalnie kazałabym im się uspokoić, albo po prostu śmiałabym się
z ich debilnego zachowania, jednakże tego dnia nie miałam humoru. W ślimaczym
tempie zgarnęłam ubrania, by następnie powędrować z nimi do łazienki. Nagle do
moich uszu dobiegł dźwięk dzwonka do drzwi. Po chwili usłyszałam głos Kurka.
Czym prędzej wyszłam z pomieszczenia, w celu przywitania się z ukochanym.
- Daj mi jeszcze pięć minut. – cmoknęłam go w usta i
ponownie zniknęłam za łazienkowymi drzwiami.
Kiedy uznałam, iż jestem w pełni gotowa, skierowałam się do
salonu, gdzie wszyscy troje na mnie czekali. Po dwudziestu minutach
wchodziliśmy już na salę gimnastyczną. Każdy z nas ruszył w kierunku miejsc dla
swojej klasy. Przywitałam się z Blanką całusem w policzek oraz zajęłam krzesło
obok niej. Przebieg całej uroczystości każdy zna, więc nie będę przynudzać. Po
dość długim apelu na sali gimnastycznej, mogliśmy w końcu udać się do klas po
świadectwa. Moje mimo wszystko nie było takie złe. Za rok się poprawię. W domu
bylibyśmy zapewne kilka minut po jedenastej, ale z racji tego, że czekałyśmy na
Bartosza, trochę czasu zeszło. Gdy w końcu wyszedł z klasy od razu rzuciłam mu
się w ramiona. Łzy mimowolnie napłynęły mi do oczu i zaczęły spływać po
policzkach. Kurek milczał, mocno mnie do siebie tuląc. Co jakiś czas całował
czubek mojej głowy. Kiedy już nieco się uspokoiłam, odsunęłam się tak, aby móc
spojrzeć mu w oczy. Nie zdążyłam nic powiedzieć, gdyż chłopak przyssał się do
moich ust.
- Droga młodzieży, ja rozumiem, iż rok szkolny dobiegł
końca, ale nadal znajdujemy się w budynku szkolnym. Dlatego też proszę, abyście
te czułości okazywali sobie w innym miejscu. – usłyszeliśmy głos wychowawczyni
Bartka.
Od razu się od siebie oderwaliśmy, a na nasze twarze wkradł
się głupawy uśmiech. Złapaliśmy się za dłonie i zaczęliśmy kierować swe kroki
ku wyjściu z budynku.
- Nie wierzę, że ostatni raz wychodzę z tej szkoły trzymając
cię za rękę.. – westchnął niebieskooki.
- Ja też. – uśmiechnęłam się
blado.
Luśka poszła po młodszą
Nowakowską do podstawówki, oznajmiając wcześniej, że spotkamy się w domu. Wraz
z Bartkiem nie spieszyło nam się zbytnio, dlatego też poszliśmy drogą okrężną.
- W piątek o szesnastej mam
samolot. – wypala nagle.
Spojrzałam na niego smutnym
wzrokiem, nie wypowiadając ani słowa. Chłopak ścisnął mocniej moją dłoń, lecz
także milczał.
- Mamy tydzień.. – powiedziałam
po dłuższej chwili.
- Zamieszkaj u nas na ten czas.
- Żartujesz sobie? – moje oczy
przybrały rozmiaru pięciozłotówek.
- A wyglądam, jakbym żartował? –
zapytał.
W odpowiedzi pokręciłam przecząco
głową.
- No właśnie. Więc? – ciągnął
dalej.
- Nie wiem, czy to dobry pomysł.
Co na to twoi rodzice? Rozmawiałeś z nimi w ogóle?
- Nie.
- To najpierw z nimi porozmawiaj,
a ja to sobie przemyślę. – uśmiechnęłam się lekko i musnęłam jego usta.
***
Siedziałam na parapecie w swoim
tymczasowym pokoju, z kubkiem gorącej czekolady w ręku. Wpatrywałam się w
smutny krajobraz za oknem. Niby wakacje, początek lipca, a na dworze szaro,
ponuro oraz deszczowo. Pogoda idealnie odzwierciedlała moje samopoczucie.
Patrzyłam jak drzewa wręcz uginają się pod wpływem wiatru. Krople deszczu
kreśliły rozmaite wzory na szybach. Moje myśli ciągle krążyły wokół
niebieskookiego chłopaka. Co będzie, kiedy wyjedzie? Jak będzie wyglądało moje
życie bez niego? Jestem niemalże pewna, iż znajdzie sobie tam dziewczynę, która
mnie zastąpi. Nie chciałam tego, ale nie mogłam nic zrobić. To było w tym
wszystkim najgorsze. Ta bezradność. Był już wtorek. Zostały nam dwa dni plus
kilka godzin. Z rozmyślań wyrwał mnie dźwięk przychodzącej wiadomości.
Sięgnęłam niechętnie po telefon.
„Ubłagałem rodziców, możesz zostać u nas od jutra do piątku :*”
Uśmiech mimowolnie wkradł się na
moją twarz.
„Już nie mogę się doczekać :*” – odpisałam.
Cieszyłam się, że będzie nam dane
spędzić te ostatnie chwile tak blisko siebie. Jednocześnie bałam się spotkania
z rodzicami Kurka. Może nie tyle spotkania, a tego, że mnie nie zaakceptują.
Chociaż.. Czy to ważne w tym momencie? Nie wiem, czy w przyszłości w ogóle znów
spotkam Bartosza, więc nie mam się teraz czym przejmować.
- Przestań już się zamartwiać. –
usłyszałam głos Olgi, siadającej naprzeciwko mnie.
- Idę jutro spać do Bartka. –
powiedziałam, jakby była to najnormalniejsza rzecz na świecie.
- Wiesz, jakie jest moje zdanie
na ten temat, ale twierdzę, iż jego rodzice będą w domu. – spojrzała na mnie
pytającym wzrokiem, na co ja pokiwałam twierdząco głową.
- Normalnie nie miałabym nic
przeciwko, ale dobrze wiem, że ani ty ani on nie należycie do tych, którzy ze
współżyciem czekają aż do ślubu. Nie zamierzam być ciotką w wieku szesnastu
lat, więc wiesz.
- Ty ciotką, a ja matką.
Spokojnie, zabezpieczaliśmy się. – puściłam jej oczko.
Po chwili uświadamiam sobie, że
przecież raz zdarzyło nam się nie zabezpieczyć..
- Agata, co jest? – spytała
zaniepokojona Nowakowska.
- Nic, tylko.. Raz jakoś nam się
zapomniało. – spuściłam wzrok.
- Jesteście
nieodpowiedzialni. – skwitowała.
***
Kurek przyszedł z samego rana.
Nie zdążyłam nawet zjeść śniadania, a co tu mówić o ubraniu się, czy makijażu.
Dopiłam na szybko kakao, w trymiga skończyłam jeść tosty z serem i ruszyłam po
ubrania. Przelotnie cmoknęłam chłopaka w usta na przywitanie.
- Tylko tyle? – jęknął
niezadowolony.
- Spieszę się. Nie widać? –
krzyknęłam, znajdując się już w innym pomieszczeniu.
- To cię nie usprawiedliwia.
Wywróciłam oczami i z ubraniami w
ręku podbiegłam do chłopaka. Stanęłam na palcach, by po chwili wpić się w jego
usta. Nagle usłyszeliśmy charakterystyczny dźwięk aparatu.
- Nowakowska, czy ty musisz
ciągle robić wszystkim i wszystkiemu zdjęcia? – uniosłam jedną brew ku górze.
- Tak. – wyszczerzyła się i
zniknęła za drzwiami.
Pokręciłam z niedowierzaniem
głową, po czym poczłapałam do łazienki. Ogarnęłam się w niesamowicie szybkim tempie.
Spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy do torby i mogliśmy się zbierać.
- Weź jeszcze strój kąpielowy. –
rzucił Kurek.
- Że co mam wziąć? – spytałam
patrząc na niego, jak na kompletnego idiotę.
- Strój kąpielowy. Nie pytaj,
bierz i chodź.
Zrobiłam to, o co poprosił. Po
trzydziestu minutach byliśmy już pod domem Bartosza, a raczej jego rodziców.
Chłopak najwyraźniej zauważył mój strach, ponieważ ucałował moją skroń, by po
chwili oznajmić, iż jego rodziców na chwilę obecną nie ma w domu.
- Śpisz u mnie, ja przenocuję w
gościnnym. To znaczy ‘’przenocuję’’. – zaśmiał się – przyjdę w nocy do ciebie.
– cmoknął mnie w usta.
Z racji tego, że pogoda w dalszym
ciągu była okropna. Postanowiliśmy posiedzieć w domu. Siedzieliśmy w salonie
przed telewizorem. Ja na kurkowych kolanach. Byliśmy zajęci sobą, kompletnie
zapominając o otaczającym nas świecie.
- Gdybym tylko miał pewność, że
rodzice nie wrócą przez następną godzinę, to wiesz co bym z tobą zrobił. –
wymruczał mi do ucha i wrócił do całowania mojej szyi.
Pech chciał, że akurat w tamtym
momencie jego rodzice musieli wejść do domu. Odskoczyliśmy od siebie, niczym
poparzeni.
- Ty pewnie jesteś Agata. –
uśmiechnęła się Pani Kurek.
- Dzień dobry. – odwzajemniłam
uśmiech.
***
Po południu wraz z Bartkiem
wybraliśmy się na długi spacer, aby móc pobyć tylko i wyłącznie ze sobą.
Wieczór natomiast spędziliśmy z jego rodzicami, którzy nie byli wcale tacy źli.
Wraz z jego mamą przygotowałyśmy kolację. W międzyczasie sporo rozmawiałyśmy.
Podczas posiłku dowiedziałam się, że Bartosz był niesfornym dzieckiem. Ciągle
rozrabiał, nikogo nie chciał słuchać. Dopiero dzięki siatkówce znalazł wspólny
język ze swoim ojcem.
- Ja posprzątam. – rzekłam, gdy
Pani Kurek zaczęła zbierać talerze.
- Nie musisz, dam sobie radę.
- Ale chcę. – uśmiechnęłam się
przyjaźnie.
- Pomogę ci. – niebieskooki
puścił mi oczko.
***
Wieczorem Bartek tak jak
wcześniej zapowiedział, przyszedł do mnie. W jego objęciach zasypiało mi się o
wiele lepiej. Rankiem obudził mnie dźwięk tłuczonego szkła. Zerwałam się z
łóżka i pobiegłam w kierunku kuchni.
- Wszystko dobrze? – spytałam,
widząc Bartosza zbierającego kawałki stłuczonego kubka.
- Niezdara ze mnie. Wiem. –
wywrócił oczami.
- Za to moja kochana niezdara. –
uśmiechnęłam się, przykucnęłam przy nim i złożyłam czuły pocałunek na jego
ustach.
- Po południu zabieram cię w
pewne miejsce.
- Jakie?
- Niespodzianka. – wyszczerzył
się.
Poranek i południe spędziliśmy
wylegując się na łóżku. Dopiero około piętnastej zaczęliśmy się zbierać. Kuraś
kazał mi zabrać strój kąpielowy, więc zaczęłam się domyślać, gdzie mnie
zabiera. Jak się później okazało, nie myliłam się. Zabrał mnie na basen.
- Przecież wiesz, że nie potrafię
pływać! – mruknęłam z wyrzutem.
- Właśnie dlatego dzisiaj tutaj
jesteśmy. – wyszczerzył się.
Spojrzałam na niego niczym na
idiotę, a ten jak gdyby nigdy nic oznajmił, iż będzie mnie uczył tejże sztuki.
Trzeba przyznać, że szło mu całkiem nieźle. Zdobył moje zaufanie, a to naprawdę
wiele. Nawet Oldze nie ufałam na tyle, by pozwolić jej nauczyć mnie pływać. Co
prawda były momenty, kiedy wychodziłam z basenu mówiąc, iż już tam nie wrócę,
bo chcę jeszcze trochę pożyć. Bartosz wtedy wyciągał ku mnie dłoń i wciągał do
wody. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Udało mu się! Nauczył mnie
pływać! Nie mam pojęcia jak, ale zrobił to.
- Przyznaję, jesteś świetnym
nauczycielem, Kurek. – uśmiechnęłam się.
- Miałem zdolną uczennicę i tyle.
– ucałował mój policzek.
Do domu wróciliśmy trochę po
dziewiętnastej. Zamówiliśmy sobie pizzę, którą skonsumowaliśmy w pokoju
chłopaka. Było już kilka minut po dwudziestej pierwszej. Siedziałam na kurkowym
łóżku i podziwiałam pakującego się niebieskookiego. W kącikach moich oczu
pojawiły się łzy. Nie chciałam, żeby widział mnie w takim stanie, jednakże nie
potrafiłam zatrzymać słonych kropli spływających po moich policzkach. Bartosz
od razu znalazł się obok mnie. Chwycił mą twarz w dłonie.
- Wrócę, słyszysz? Wrócę, Agatka.
Obiecuję ci. – czule musnął moje usta.
***
Piątek. Ten pieprzony piątek.
Nastał dzień rozstania. Nie chciałam tego. Czułam, że go kocham. Tak cholernie
chciałam, żeby został. Jednak wiedziałam, że to niemożliwe. Bałam się, iż pozna
tam kogoś, kogo pokocha. Kto zastąpi mnie. Niechętnie wstałam z łóżka i
poczłapałam do kuchni. Przywitałam się z rodzicami Bartka prostym „dzień
dobry”, natomiast z nim krótkim całusem.
- Nie zjesz z nami? – zapytała
mama chłopaka.
- Nie jestem głodna. – wymusiłam
uśmiech.
- Musisz coś jeść, dziecko.
- Naprawdę, dziękuję. – rzekłam,
po czym skierowałam się do łazienki.
Nie czułam się dobrze. Można
nawet powiedzieć, że czułam się tragicznie. Było mi niedobrze, smutno, chciało
mi się płakać. Najchętniej przytuliłabym się do Kurka i już go nie puszczała.
Chcąc nie chcąc, musiałam doprowadzić się, a raczej swój wygląd do porządku.
Kiedy już opuściłam pomieszczenie, moim oczom ukazała się postać ukochanego.
- Rodzice wyszli coś załatwić,
wrócą za dwie, może trzy godziny. – oznajmił.
Wiedziałam, dlaczego mi to mówi.
Dlatego też bez większego namysłu przyssałam się do jego ust. Chłopak uniósł
mnie do góry. Oplotłam go nogami w pasie. Skierowaliśmy się do jego pokoju.
Czułam, jakby miał by to być nasz ostatni raz.. Jakbyśmy żegnali się już na..
na zawsze.
Zmęczeni, ale cholernie
szczęśliwi, jednocześnie będąc smutnymi leżeliśmy wtuleni w siebie.
- Bartek, muszę ci coś
powiedzieć. – tak, to miał być ten moment, kiedy mówię mu o swoich uczuciach.
- Ććśś.. nie mów nic. – ucałował
czubek mojej głowy.
- Chciałam ci powiedzieć, że ko..
– zaczęłam, jednakże nie było dane mi dokończyć.
Okazało się, iż jego rodzice
wrócili już do domu. Zerwaliśmy się z łóżka, niczym poparzeni. Kiedy mama
Bartosza wparowała nam do pokoju, byliśmy już ubrani. Co prawda Kurek miał
koszulkę na lewą stronę, ale mieliśmy nadzieję, że kobieta tego nie dostrzegła.
***
Godzina piętnasta czterdzieści
dwa. Lotnisko. Jeden z najgorszych momentów mojego życia. Stałam naprzeciwko
Bartka z myślą, że widzę go ostatni raz. Zapewniał mnie, iż wróci, ale nie mógł
przecież przewidzieć tego, co się stanie.
Może nie jest nam dane być razem?
- Nie chcę, żebyś wyjeżdżał. –
wtuliłam się w niego, po czym wybuchłam płaczem.
Chłopak milczał. Gładził moje
plecy, co jakiś czas całując w czubek głowy.
- Muszę iść. – odsunął się ode
mnie, tak by móc spojrzeć mi w oczy.
Pokręciłam głową, a łzy ciągle
spływały po moich policzkach. Te cholerne, niebieskie oczy. Mogłabym patrzeć w
nie godzinami. Myśl, że patrzę w nie ostatni raz była straszna. Kurek złożył
czuły pocałunek na moich ustach, który z czasem przerodził się w bardzo
namiętny. Po chwili wręczył mi łańcuszek z połową serduszka.
- Mam drugą połówkę. Będę ją
nosił zawsze przy sobie. To tak, jakbyś ciągle przy mnie była.
- Bartek, gdybyś poznał tam
kogoś..
- Nawet jeśli, to wiedz, że nie
pokocham innej dziewczyny, tak bardzo jak ciebie.
- Gdybyś tam kogoś poznał, to
zapomnij o mnie. Bądź szczęśliwy. – pogładziłam wierzchem dłoni jego policzek.
- Ty też bądź szczęśliwa, Agatka.
Wierzę jednak, że to jeszcze nie koniec naszej wspólnej historii. – rzekł, po
czym ostatni raz mnie pocałował.
Patrzyłam jak jego osoba się
oddala. Szepnęłam do siebie jeszcze tylko to, czego nie zdążyłam powiedzieć
jemu.
- Kocham cię.
*Bartek
- Nie chcę, żebyś wyjeżdżał. –
powiedziała i zaczęła głośno płakać.
Przytuliłem ją mocno do siebie.
Gładziłem jej plecy, całowałem jej głowę.
- Muszę iść. – rzekłem, chodź tak
bardzo nie chciałem się z nią rozstawać.
Zaczęła jeszcze bardziej płakać.
Nie mogłem patrzeć na jej łzy. To tak bardzo bolało. Wyciągnąłem z kieszeni
łańcuszek z połową serduszka i wręczyłem go Agacie.
- Mam drugą połówkę. Będę ją
nosił zawsze przy sobie. To tak, jakbyś ciągle przy mnie była.
- Bartek, gdybyś poznał tam
kogoś..
- Nawet jeśli, to wiedz, że nie
pokocham innej dziewczyny, tak bardzo jak ciebie. – uśmiechnąłem się lekko.
- Gdybyś tam kogoś poznał, to
zapomnij o mnie. Bądź szczęśliwy.
- Ty też bądź szczęśliwa, Agatka.
Wierzę jednak, że to jeszcze nie koniec naszej wspólnej historii. –
powiedziałem, to co czułem.
Ostatni raz złożyłem pocałunek na
jej ustach, by po chwili odejść. Gdy byłem już w samolocie, spojrzałem przez
okno. W mojej głowie pojawił się obraz Agaty.
- Kocham cię. – wyszeptałem z
myślą o dziewczynie, która zawładnęła moim sercem.
____________________________________________________________
Miał być wczoraj, jest dzisiaj! :D ♥
10 rozdział oddaję w Wasze ręce :) Jedenastkę mam już praktycznie gotową, wystarczy znaleźć odpowiednie gify i zdjęcia :D Dwunastka w trakcie pisania :D
Żegnamy się z Bartkiem :( ♥ Ciężko było mi opisać ich pożegnanie.. :/ Nie wiem, jak Wam, ale mi już Go tutaj brakuje..
ALE! Bartek jeszcze wróci :D ♥ Nie powiem Wam kiedy, ani jak, czy na jak długo, ale jeszcze gdzieś tam się pojawi :) To mogę zapewnić :D
ALE! Bartek jeszcze wróci :D ♥ Nie powiem Wam kiedy, ani jak, czy na jak długo, ale jeszcze gdzieś tam się pojawi :) To mogę zapewnić :D
Nowy rozdział pojawi się ymm.. Nie wiem O.o
Wolicie, żeby kolejny był w weekend czy w poniedziałek? :D
Czytasz + Komentujesz = Motywujesz! ♥
Do napisania! :**** ♥
P.S. Powstała zakładka INFORMOWANI, więc jeśli ktoś chce być na bieżąco informowany o nowych rozdziałach, to niech zostawi tam jakieś namiary na siebie :D






Ehhh :3 nie lubie rozstań... Nie wiem co napisać.. Hah też by ci tak zdj cały czas robiła (kurde przecież robie).
OdpowiedzUsuńEmm to tak... Czekam aż dasz mi rozdz do sprawdzenia! :* kurde no... Dobra kończe ten najkrótszy rozdz jaki chyba kiedykolwiek tutaj u cb napisałam^^
Huehuehue w weekend! :D
Buźka ;*
P.S. Łeeeee pierwsza! :'D
UsuńP.s. Jak zwykle...
UsuńByś podzieliła się miejscem.. :/
UsuńTrzeba było wcześniej zaglądnąć :*
UsuńRozdział dostaniesz yy w tym tygodniu :D
UsuńCo do długości komentarza, to przeszłaś samą siebie, ale przeżyję :/
Nie wiem, jak mam się zwracać do tej co ostatnio przesiaduje ze mną do pierwszej w nocy :D Więc bezimienny człowieku, Ty przecież tu przeważnie ostatnia jesteś, a Wronce nie zdążyłam nawet napisać, że rozdział jest, a ona I tak pierwsza O.o Jak Ty to dziewczyno? :D
Huehuehue sama nwm :'D ale kurde serio :'D
UsuńZe mną to tak nie przesiadujesz :(
Bo tylko ja kuwa cierpię na bezsenność.. !! Także ciesz się Voldusiu :3
UsuńWeekend. Zdecydowanie weekend. Proszę Cię nie każ mi czekać aż tak długo. Popłakałam się kiedy czytałam ostatnie fragmenty, a to oznacza tylko tyle, że rozdział jest genialny kochana. Czekam z niecierpliwością na kolejny. Mam nadzieję już w weekend :)
OdpowiedzUsuńPS w wolnej chwili zapraszam do siebie na nowy rozdział :)
Nie będę taka zła i dodam w ten weekend :D
UsuńDziękuję! :))
Już przeczytałam i skomentowałam :)
Pozdrawiam! :*
Weekend.
OdpowiedzUsuńKurcze.
Mimo smutnej atmosfery, bardzo podoba nu się.
Czekam na następny.
Buziaczki.
To będzie weekend :D
UsuńCieszę się, że Ci się podoba :))
Pozdrawiam! :*
świetny
OdpowiedzUsuńDziękuję :))
UsuńPozdrawiam! ;*
<3
OdpowiedzUsuńDziękuję za komentarz! :))
UsuńPozdrawiam! ;*