poniedziałek, 22 sierpnia 2016

12 Rozdział

- Agatka, przepraszam. – wyszeptał i mimo mojego początkowego sprzeciwu, czule musnął moje usta.
Jak zwykle muśnięcie zamieniło się w pełen namiętności pocałunek. Kiedy oderwaliśmy się od siebie, odsunęłam się na bezpieczną odległość.
- Porozmawiajmy. – prosił.
- Nie mamy, o czym rozmawiać, Bartek.
Na nic zdały się błagania Kurka. Byłam nieugięta. Po dłuższej chwili chłopak odpuścił, stwierdzając uprzednio, że i tak będziemy musieli porozmawiać. Odprowadziłam go wzrokiem po same drzwi. Kiedy już miałam wracać do swojego pokoju, usłyszałam pisk opon i przeraźliwy huk. Czym prędzej wybiegłam na zewnątrz, nie zważając na to, iż byłam w szlafroku, a był już prawie koniec grudnia. Podbiegłam do zakrwawionego chłopaka, leżącego na ośnieżonej drodze. Z moich oczu wypłynęły słone łzy. Gładziłam wierzchem dłoni jego policzek. Po kilku minutach zjawiła się karetka. Usłyszałam tylko, że stan Bartosza jest ciężki, a więcej będzie można dowiedzieć się dopiero w szpitalu.
- Bartek! Nie zostawiaj mnie! Nie rób mi tego po raz drugi! – krzyczałam za odjeżdżającym już pojazdem. – Bartuś, proszę..
W tamtym momencie poczułam straszny ból. W jednej chwili zrobiło mi się ciemno przed oczami. Dalej już nie pamiętam, co się działo..
Obudziłam się z krzykiem, zalana łzami. Dłuższą chwilę zajęło mi uspokojenie się. Sen. To był tylko zły sen. Przez to wszystko miałam ochotę jednak odezwać się do Kurka. Chciałam mieć pewność, iż ma się dobrze. Wzięłam do ręki komórkę. Godzina na wyświetlaczu pokazywała czwartą dwadzieścia sześć. Powoli przesuwałam palcem wskazującym po ekranie, jednocześnie przeglądając swoje kontakty. Daleko nie zajechałam, gdyż stanęłam już na literce „B”. Bartuś – eh, nie zdążyłam nawet zmienić nazwy. Kliknęłam maleńką kopertę, a po chwili wystukiwałam już treść wiadomości.
„Cześć, kazałeś się odezwać, jeśli przeczytam kartę od Ciebie, więc się odzywam. Jeżeli Cię to interesuje, to wszystko u mnie dobrze. Mam nadzieję, że u Ciebie także i że jesteś szczęśliwy:) Nie jestem dobra w składaniu życzeń, dlatego napiszę tylko : Wesołych Świąt!”
Klik. Poszło. Nie wiem, co mnie podkusiło, ale zaczęłam pisać kolejną wiadomość.
„P.S. Tęsknię”
Otrząsnęłam się jednak i już miałam kasować zapisane literki. No właśnie.. miałam. Nagle moim oczom ukazał się napis „WYSŁANO”. Brawo Agatka! Nie no, nic tylko pogratulować. Po kilku minutach usłyszałam dźwięk, który oznaczał, iż mam nową wiadomość. Niepewnie odblokowałam aparat, by po paru sekundach wpatrywać się w treść sms’a.
„Skype”
Westchnęłam głośno, ale wiedziałam, że nie mam wyjścia. Sama się w to wplątałam. Zachciało mi się dawać mu znak życia. No cóż.. Raz się żyje. Odpaliłam laptopa i usiadłam z nim na łóżku, opierając plecami o chłodną ścianę. Bartek dzwoni. Wzięłam głęboki oddech, a po chwili moim oczom ukazała się twarz Kurka.
- Cześć. – uniósł lekko kąciki ust ku górze.
Milczałam. Nie mogłam wydobyć z siebie słowa.
- Agata, halo. Słychać mnie?
- Tak.. – mruknęłam.
- Słuchaj, ja.. Przepraszam. To nie tak miało wyglądać. Miało być kompletnie inaczej. Mieliśmy przede wszystkim być razem. Spieprzyłem, wiem. Ale.. – zaczął, jednakże nie pozwoliłam mu dokończyć.
- Bartek, nie chcę tego słuchać. Rozumiesz? – nie mogłam pokazać, że jestem słaba – Gdybyś chciał, gdybyś.. – zawiesiłam się.
- Gdybym co?
- Gdybyś kochał, to byś był.  
Kurek świdrował mnie oczami, nie odzywając się. Ta cała sytuacja zaczęła mnie przytłaczać jeszcze bardziej. Postanowiłam się rozłączyć i tyle.
- Nie rozłączaj się. Muszę ci coś jeszcze powiedzieć..
- Ja nie chcę tego słuchać Bartek..
- Agatka, musisz wiedzieć, że tamto między nami traktowałem na poważnie. Zako.. – zaczął, jednak nie skończył, gdyż zamknęłam laptopa.
Odłożyłam urządzenie na bok, po czym skryłam twarz w dłoniach.


Zasnęłam dopiero parę minut przed siódmą. Natomiast kilka minut po dziewiątej do pokoju wparowała moja mama – tradycyjnie z tacą pełną jedzenia. Podziękowałam za posiłek, a po chwili ponownie zostałam sama. Skonsumowałam śniadanie w ślimaczym tempie. Kilka razy dzwonił mój telefon, lecz nie miałam większej ochoty na rozmowy. Z Olgą tak, czy siak miałam zobaczyć się tego wieczora. Kiedy zerknęłam na zegarek, dochodziła prawie dziesiąta. Zwlokłam się z łóżka. Założyłam na stópki ciepłe kapcie oraz otuliłam się puchowym szlafrokiem. Zgarnęłam jeszcze z szafy jakieś ubrania, po czym powędrowałam z nimi w kierunku łazienki.

***
Tylko ja nie cierpię składać życzeń? Tym bardziej tych świątecznych. Nigdy nie wiem, co powiedzieć. Na dodatek w święta wszyscy udają, że bardzo się kochają, choć na co dzień praktycznie ze sobą nie rozmawiają. Ale dobra, odgrywajmy tę szopkę dalej!
Przy stole zasiedliśmy o dziewiętnastej. Życzenia życzeniami, kolacja, prezenty, a później deser. Siedzieliśmy, rozmawialiśmy, śmialiśmy się. Można powiedzieć, że było całkiem miło. Byłam pochłonięta rozmową z Olgą, jednak postanowiłam głębiej wsłuchać się w opowieść wujka. Dowiedziałam się, że starają się o dziecko wraz z ciocią. Mówił, iż In vitro nic nie dało, choć nie raz próbowali. Pozostała im adopcja, ale to może trochę potrwać, a i tak nie ma pewności, że adoptują jakiegoś maluszka. Wtedy w mojej głowie pojawiła się pewna myśl. Nie byłam pewna, czy to dobry pomysł. No cóż, może warto zaryzykować.
- Przepraszam, że się wtrącam, ale usłyszałam kawałek waszej rozmowy i.. – zamilkłam na chwilę – jak wszyscy wiecie, mam szesnaście lat. Spodziewam się dziecka. Jego ojciec nawet nie wie, że ojcem zostanie. Chcę dostać się do wymarzonej szkoły, napisać maturę, a potem iść na studia. Dziecko może mi w tym tylko przeszkadzać. Rodzice też mają swoje sprawy, przede wszystkim pracę. Dlatego też pomyślałam, iż to maleństwo oddam. Wam oddam.
Oczy wszystkich zebranych przybrały wielkości pięciozłotówek. Wszyscy milczeli. Byli w szoku i w sumie, to im się nie dziwię. To było jednak w tamtym momencie najlepsze, co mogłam zrobić.
- Jesteś pewna, że tego właśnie chcesz? Za kilka lat możesz żałować. – zaczął wujek.
- Nie wiem, czy dobrze robię. Może i będę żałować, ale wiem, że temu maluszkowi będzie z wami dobrze. Miałabym tylko jedną prośbę.. – ciocia ze swym mężem patrzyli na mnie pytającym wzrokiem – Mogłabym nadać mu, czy może jej, imię?
- Oczywiście, to w końcu ty je nosisz pod sercem. – uśmiechnęli się przyjaźnie.
***
Męczący dzień, zresztą te kilka ostatnich dni było bardzo męczących. W moim stanie rodzice zabraniają mi się gdziekolwiek ruszać samej. Uświadamiam ich na każdym kroku, iż ciąża nie jest chorobą, ale im nie przetłumaczysz. Sylwester.. Ten miał być wyjątkowy. Spędzony z Kurkiem, który jest przeszło tysiąc kilometrów ode mnie. Olga zapewne będzie się świetnie bawić, tak jak trzy czwarte moich znajomych oraz rodzina. Co prawda byłam umówiona z Wroną, ale jakoś specjalnie nie miałam humoru tego dnia. Serce cały czas biło w rytm tego samego imienia. Fakt, że nosiłam jego dziecko jeszcze bardziej mnie przytłaczał. Nie mam pojęcia, co byłoby gdyby był ze mną w Polsce. Może mimo młodego wieku, cieszylibyśmy się wspólnie z tego, iż zostaniemy rodzicami. Może by mnie wspierał. Może razem wychowalibyśmy to maleństwo. No właśnie.. może. Chciałabym chociaż móc się do niego przytulić. Ponownie móc poczuć intensywny zapach jego perfum. Chciałabym po prostu, aby był ze mną. Tyle. Najwyraźniej zbyt dużo wymagałam od życia. Z rozmyśleń wyrwał mnie przeraźliwie głośny gwizd czajnika. Podeszłam do kuchenki. Sięgnęłam do górnej szafki, z której wyciągnęłam swój ukochany kubek. Wrzuciłam do szklanego naczynia herbatę miętową, by po chwili zalać ją wrzątkiem. Z gorącym napojem w ręku, udałam się do swojego pokoju. Odstawiłam kubek na biurko, wzięłam następnie laptopa w celu przejrzenia portali społecznościowych. Podczas przeglądania Instagrama natrafiłam na zdjęcie, które od razu przykuło moją uwagę. Znajdował się na nim szeroko uśmiechnięty Bartosz, obejmujący sporo niższą od niego blondynkę. Dziewczyna stała wtulona w kurkowe ramiona, na jej twarzy widniał niewielki uśmiech. Z opisu można było wywnioskować, iż z pewnością wybierają się na imprezę. Wpatrywałam się w fotografię dłuższą chwilę. Serce krwawiło jeszcze bardziej, lecz cieszyłam się, że Kurek znalazł dziewczynę, z którą jak widać był szczęśliwy. Pogładziłam się po brzuchu, lekko się uśmiechając. Zaczęłam się zastanawiać, czy aby na pewno dobrze postąpiłam, decydując się na oddanie maleństwa. W końcu było częścią mnie, a przede wszystkim także częścią tego, którego tak cholernie mi brakowało. Zegarek wskazywał już godzinę osiemnastą trzydzieści sześć. Andrzej miał być na dziewiętnastą, dlatego też postanowiłam doprowadzić swój wygląd do porządku. Zgarnęłam z szafy sukienkę, którą niedawno sobie kupiłam. Była wtedy jedyną, w którą jakoś się mieściłam. Szybki prysznic. Suszenie, rozczesywanie oraz prostowanie włosów. Przy makijażu trochę się namęczyłam, jednakże musiałam w miarę przyzwoicie wyglądać. Na końcu założyłam wybrane ubranie, spryskałam się perfumami i można powiedzieć, iż byłam gotowa. Zbiegłam – o ile można to było  nazwać bieganiem -  na dół, by  pożegnać się z rodzicami.
- Tylko grzecznie mi tu się zachowywać, dobrze? – no i się zaczęło.
- Mamo, czy ja kiedykolwiek źle się zachowywałam?
Rodzicielka jakby w odpowiedzi, skierowała swój wzrok na mój brzuch.
- Andrzej jest inny. Możecie być spokojni. Bawcie się dobrze! – ucałowałam ich na pożegnanie.
Po chwili zniknęli z mojego pola widzenia. Mieli wrócić dopiero pojutrze, także gdyby nie to, iż jestem w ciąży, z pewnością nieźle bym się bawiła tej nocy. Życie potoczyło się inaczej. Szczerze mówiąc bałam się myśleć o przyszłości. Do moich uszu dobiegł dźwięk dzwonka do drzwi, który przerwał moje rozmyślania. Przejrzałam się jeszcze w lustrze, by po kilkunastu sekundach tonąć w uścisku Wrony.
- Ślicznie wyglądasz. – uśmiechnął się, muskając wierzch mojej dłoni kciukiem.
- Dziękuję, ty także niczego sobie. – odwzajemniłam uśmiech.
- Mam coś dla ciebie. – rzekł, kiedy byliśmy już w drodze do salonu.
- Dla mnie? – zdziwiłam się – Co takiego?
Po tych słowach, chłopak wyciągnął zza pleców butelkę Piccolo.
- Alkoholu pić nie możesz, dlatego mam coś bez zbędnych procentów.
Podziękowałam  mu za podarek, zgarnęłam z kuchni tacę z przekąskami, a potem zalegałam już na kanapie przed telewizorem u boku Kraczącego. Rozmawialiśmy o zmianach, jakie chcemy wprowadzić w swoje życie w nowym roku. Wrona stwierdził, iż chciałby znaleźć w końcu dziewczynę, która zawładnęłaby jego sercem. Ja natomiast miałam kompletnie dość związków. Potrzebowałam kogoś, na kim będę mogła polegać, lecz wtedy Olga wystarczała mi w zupełności. Do tego miałam jeszcze przecież Blankę. No i Andrzeja chyba też mogłam zaliczyć do grona osób, którym mogłabym się zwierzyć.
- Koniec tego gadania! Ruszamy na parkiet! – klasnął w ręce.
Spojrzałam na niego, niczym na idiotę, a ten tylko wyciągnął dłoń ku mnie.
- Nie daj się prosić, Agata. – uśmiechnął się.
Pokręciłam z niedowierzaniem głową i chwilę później tańczyłam z Wroną na środku salonu. Nagle znana wszystkim piosenka disco polo, została zmieniona na wolny kawałek. Chłopak przyciągnął mnie do siebie. Kołysaliśmy się w rytm muzyki. Gdyby w tamtym momencie ktoś popatrzył na nas z boku, mógł spokojnie pomyśleć, że jesteśmy parą. Przetańczyliśmy kilka piosenek, a kiedy znów rozebrzmiał wolny utwór, Wronka nieco się zapomniał.. Mianowicie, zaczął składać pocałunki na mojej szyi. Z początku nic nie mówiłam, ale gdy niespodziewanie przyssał się do moich ust, musiałam zareagować. Niemalże odepchnęłam go od siebie, na co ten spuścił wzrok.
- Przepraszam, ja.. Nie powinienem był. – westchnął – Po prostu tak na mnie działasz, że nie potrafię się opanować.
- Andrzej, dobrze wiesz, że Bartek był dla mnie bardzo ważny. Co prawda jego nie ma tu nigdzie w pobliżu, jednakże noszę jego dziecko. Choć nie wiem, jak bardzo chciałabym zapomnieć, to nie potrafię. On chyba zawsze będzie gdzieś w mojej pamięci. Tego nie da się tak po prostu wymazać. A my.. Jesteśmy przyjaciółmi, Wronka. Lubię cię i to bardzo, ale to tylko przyjaźń. Nie chcę, żebyś poczuł się odtrącony, chociaż zapewne już tak się czujesz. Przepraszam. Po prostu chyba nie jestem gotowa. – wpatrywałam się w jego oczy, które wyraźnie straciły ten blask sprzed jeszcze kilku minut.
Nie chciałam dłużej ciągnąć tej nieco niezręcznej rozmowy, więc zaproponowałam, iż przygotuję coś do jedzenia. Poczłapałam do kuchni, gdzie zaczęłam szperać po szafkach w celu znalezienia odpowiednich składników.

*Perspektywa Bartka*
Nie tak wyobrażałem sobie tego sylwestra. Miałem spędzić go u boku dziewczyny, która kompletnie zawładnęła moim sercem. A jak go spędziłem? Poszedłem z Karoliną do jednego z miejscowych klubów. A właśnie, Karolina to moja dobra koleżanka, którą poznałem we Włoszech. Jest Polką, co można wywnioskować po imieniu. Moi rodzice w czasie, gdy bawiłem się w klubie, a raczej starałem się bawić, byli u znajomych. Siedziałem na skurzanej kanapie, gdzieś w kącie. Patrzyłem na tańczące pary. Było tam mnóstwo zakochanych. Choć starałem się zapomnieć o Agacie, to nie potrafiłem. Gdy tylko mijałem zakochanych, widziałem na ich miejscu siebie i uroczą szesnastolatkę o ślicznych, zielonych oczach. Z rozmyślań wyrwała mnie niewysoka blondynka, która pojawiła się przede mną.
- Kurek, bawimy się! Nie będziesz tak siedział przez całą imprezę! – szarpnęła mnie za rękę.
- Nie mam ochoty, a tym bardziej humoru do zabawy. – mruknąłem.
- Cały czas o niej myślisz, prawda? – skrzyżowała ręce na piersiach.
W odpowiedzi pokiwałem głową, na znak potwierdzenia.
- To dlaczego do niej nie zadzwonisz? Dlaczego nie porozmawiasz z rodzicami o powrocie do kraju na chociażby kilka dni? Do jasnej cholery, Bartek skoro ci na niej naprawdę zależy, to zrób coś! Nie za chwilę, dzień, dwa, tydzień czy miesiąc. Teraz. Rozumiesz? Albo zrobisz coś teraz, albo ją stracisz i możesz nigdy już nie odzyskać. Wtedy będziesz żałował, że nic nie zrobiłeś. Tak więc rusz dupę i działaj, kretynie!
Po tych słowach zacząłem głęboko zastanawiać się nad tym, co powiedziała Karola. Może i miała rację, ale rodzice zwyczajnie nie zgodziliby się na powrót. Także nie było nawet sensu, by ich pytać. Agata mogła mieć każdego. Dlaczego miałaby wybrać akurat mnie? Chociaż cholernie za nią tęskniłem, nie miałem odwagi by o nią zawalczyć. Dałem jej wyraźnie do zrozumienia, że ma ułożyć sobie życie z kimś, kto będzie na nią zasługiwał. Dlaczego miałaby czekać na kogoś takiego, jak ja? To wszystko utwierdzało mnie w tym, iż już byłem na straconej pozycji. Dlatego też nie podjąłem wtedy żadnej próby walki.

*Perspektywa Agaty*
Do północy zostało raptem kilka minut. Stwierdziliśmy z Wroną, że zapomnimy o wydarzeniu, które wcześniej miało miejsce. Większość czasu spędziliśmy na oglądaniu filmu, potem ponownie na tańczeniu, jedzeniu i nim się obejrzeliśmy było po dwudziestej trzeciej.  Moje myśli bez przerwy krążyły wokół jednej osoby. Musiałam się w końcu opamiętać! Andrzej, jak już miał w zwyczaju ciągle mnie rozśmieszał. Dzięki niemu ten wieczór wcale nie był taki zły.
- Dziękuję. – wypaliłam nagle.
- Za co?
- Za to, że przyszedłeś i jesteś tutaj ze mną. Dziękuję. – wtuliłam się w klatkę piersiową chłopaka.


- Nie masz za co dziękować, Agatka. Pamiętaj, że zawsze możesz na mnie liczyć. – puścił mi oczko.
Do północy pozostały trzy minuty. Wroniasty poszedł po szampana, ja ruszyłam po kieliszki. Wyszliśmy na balkon i razem z Andrzejem odliczaliśmy sekundy, by przywitać nowy rok.
- Trzy! Dwa! Jeden! Szczęśliwego Nowego Roku! – dało się słyszeć krzyk dobiegający z telewizji.
Na niebie pojawiło się mnóstwo kolorowych fajerwerków. Na mojej twarzy mimowolnie pojawił się cień uśmiechu. Po chwili przypomniałam sobie o komórce, którą zostawiłam na kuchennym blacie.
- Gdzie idziesz? – usłyszałam głos Kraczącego.
- Po telefon.
- Zostań, ja pójdę.

*Perspektywa Bartka*
Do północy pozostało może z pięć minut. Wszyscy wyszliśmy przed budynek. Szampany w dłoniach, fajerwerki przygotowane. Pozostało odliczanie.
- Trzy! Dwa! Jeden! Szczęśliwego Nowego Roku! – krzyknęliśmy.
Niebo momentalnie zrobiło się kolorowe.


W mojej głowie ponownie pojawił się obraz Agaty.
- Zadzwoń do niej. – usłyszałem głos Karoliny.
Nie zastanawiając się zbyt długo wybrałem numer do dziewczyny. Jeden sygnał, drugi, trzeci..
- Halo, Agata?
- Z tej strony Andrzej, kto mówi? – moje oczy przybrały rozmiaru pięciozłotówek, ale czego innego mogłem się spodziewać?
- Tu Bartek, chciałem złożyć  życzenia noworoczne Agacie.
- Dzięki, przekażę jej. Coś jeszcze?
- Nie.. Cześć. – rzekłem, po czym zakończyłem połączenie.
Zdenerwowany oraz smutny, poszedłem zatopić swe żale w alkoholu. Agatka.. Moja Agatka i Wrona. Nie mogłem w to uwierzyć. Co prawda już raz widziałem, jak się całują, jednakże wtedy byłem stu procentowo przekonany, iż nachalny Andrzej zmusił dziewczynę do tego czynu. Najwyraźniej myliłem się. Może ona w ogóle nic do mnie nie czuła? Może to była tylko gra? Może to był tylko piękny sen, z którego już się obudziłem? Tysiące pytań pojawiło się w mojej głowie. Z każdą kolejną sekundą było ich coraz więcej. W pewnym momencie do moich uszu dobiegły słowa piosenki, którą bardzo dobrze znałem. Piosenki do której tańczyłem po raz pierwszy z zielonooką pięknością. Piosenki od której to wszystko się zaczęło. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku, Agatko. – pomyślałem, po czym wróciłem do spożywania trunku.

*Perspektywa Agaty*
- Rozmawiałeś z kimś? – zapytałam, gdy Wrona pojawił się obok mnie.
- Dzwonił.. Dzwoniła moja mama, kazała złożyć ci życzenia i ucałować cię od niej.
- Za życzenia możesz jej podziękować przy najbliższej okazji. A co do ucałowania, to proszę bardzo. – uśmiechnęłam się lekko, jednocześnie wskazując swój policzek.
Andrzej wpatrywał się w moją osobę przez dłuższą chwilę, po czym złożył czuły pocałunek w kąciku mych ust. 

Nie chciałam po raz kolejny się powtarzać. Zresztą taką rozmowę przeprowadziliśmy tego wieczora, więc nie było sensu by robić to ponownie.

Z racji tego, iż na zewnątrz było niesamowicie zimno, prędko wróciliśmy do salonu. Przygotowałam nam po kubku gorącej czekolady i zatraciłam się w rozmowie z chłopakiem. Moją uwagę zwróciły słowa piosenki, którą doskonale znałam. Piosenki, do której po raz pierwszy tańczyłam z Bartoszem. Piosenki, od której tak naprawdę wszystko się zaczęło. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku, Bartuś. – pomyślałam i wróciłam do rozmowy.







____________________________________________________

Cześć Wszystkim! ♥
Rozdział miał być o wiele wcześniej, ale jakoś podczas Igrzysk nie miałam zbyt wiele czasu, żeby go dopracować, więc jest dziś. 
Jak widzicie żadnego wypadku na szczęście nie było :D Domyślaliście się, że Agata jest w ciąży? ^^
Kiedy pojawi się kolejny, to nie mam pojęcia. Na razie mam aż stronę w zapasie, a chcę trochę napisać, żeby od września nie było zbyt długich przerw między dodawaniem nowych rozdziałów :D
Czytasz + Komentujesz = Motywujesz! ♥
Do napisania! :**** ♥

Tak na marginesie, to dopiszę tylko, że jestem dumna z naszych olimpijczyków i mimo wszystko dziękuję za te emocje! ♥ 




13 komentarzy:

  1. Emm.. Znowu pierwsza? Hmm..
    Zaraz coś tu napisze :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamiast pisać to ja sb paznokcie maluje xDD ale dobra już pisze..
      Za ten sen Cię zabije... Mi też się nieraz zdarzy wysłać wiadomość której nie chcę wysłac ale.. Ale wtedy to już za puźno..Na miejscu Agaty jakbym zobaczyła takie zdj.. Też bym tak sobie pomyślała :P Bartek.. Kurde troche za puźno się obudził... A Wronka na tym korzysta.. Co do Wrony to... Zastanawiam się czy postąpił dobrze nie mówiąc nic Agacie o tym telefonie czy nie... Eeee krótki ten rozdz czy ja zwidy mam? Foch za to że nie dałaś mi tego rozdz do sprawdzenia :(
      Dobra.. To do następnego :P
      Buźka ;*

      Usuń
    2. Jak zwykle masz jakieś inne zajęcie :'D
      Ale kiedy ja naprawdę myślałam, że Ty wiesz, że to sen! Twoja mina kiedy się dowiedziałaś była bezcenna <3
      Postaw się na miejscu Agaty i odpowiedz :D
      Zwidy masz :*
      Rozdział chciałam szybko ogarnąć, więc wiesz :*
      Cześć, pa, hej ;**

      Usuń
  2. O kurczaczki.
    Wrona, zepsułeś...
    Poza tym pięknie.
    Czekam na następny.
    Buziaki. ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejku ja nie mogę znieść tego, że oni nie są razem. Tak bardzo mi ich szkoda. Czekam na kolejny i życzę dużo weny kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie nie oddawaj dziecka. Wrona ty patafianie

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej :) Świetny rozdział. Ogólnie to świetny blog. Oby tylko się rozmyśliła i nie oddała tego dziecka. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! I cieszę się, że Ci się podoba :))
      Również pozdrawiam! :)

      Usuń
  6. Powinien powiedzieć, bo jak to wyjdzie to Agata będzie wściekła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo możliwe, ale to się jeszcze okaże :)
      Pozdrawiam! :)

      Usuń