piątek, 2 września 2016

13 Rozdział

Obudziłam się około godziny dwunastej. Nie poszliśmy wcale tak późno spać, choć może mi się tylko tak wydawało. Ociężale podniosłam się z łóżka. Nie dość, że zmęczona to na dodatek z tym już sporych rozmiarów brzuszkiem. Odsunęłam rolety, w celu wpuszczenia promieni słonecznych do mojego pokoju. Mimo zimowej pory, słoneczko pięknie świeciło, co od razu wprawiało człowieka w lepszy nastrój. Narzuciłam na siebie puchowy szlafrok, na stópki założyłam ciepłe kapcie, po czym udałam się w kierunku kuchni najciszej, jak tylko potrafiłam. Dlaczego cicho? Ponieważ nie chciałam obudzić zapewne śpiącego jeszcze Andrzeja. Jakież było moje zdziwienie, gdy przekroczyłam próg wcześniej wspomnianego pomieszczenia i ujrzałam Wronę, który jak mniemam przygotowywał śniadanie. Stałam tak jakiś czas, oparta o framugę, wpatrywałam się w zwinne ruchy chłopaka nucącego pod nosem najnowszy hit disco polo – mianowicie „Przez twe oczy zielone”.
- No Andrzejku, przyznaj się przez czyje oczęta tak oszalałeś? – chichotałam.
- Przez twoje. – odpowiedział, jak gdyby nigdy nic, nawet na sekundę nie odwracając wzroku od patelni.
Będąc w niemałym szoku, postanowiłam usadowić się na krzesełku. Zapach roznoszący się nie tylko po kuchni, a zapewne po co najmniej jednej drugiej domu był nieziemski.
- Wrona, albo się pospieszysz, albo razem z tym maleństwem będziemy zmuszeni samemu sobie coś przygotować.
Na całe szczęście chłopak po chwili postawił przede mną talerz naleśników z owocami. Uśmiechnęłam się szeroko i po wypowiedzeniu magicznego słowa dziękuję, zabrałam się za jedzenie. Po posiłku zaczęłam sprzątać ze stołu. Wrona od razu zerwał się z krzesła, oznajmiając mi iż mam iść odpoczywać, a on wszystko ogarnie. Po krótkiej wymianie zdań, poddałam się. Pokręciłam jeszcze z niedowierzaniem głową, po czym skierowałam kroki do swojego pokoju. Stanęłam przed szafą, z której po długim namyśle wyciągnęłam jakiś komplet ubrań. Poczłapałam z nimi w kierunku toalety, gdzie doprowadziłam swój wygląd do porządku w niecałe dwadzieścia minut. Uwierzcie, że jak na mnie to i tak niesamowicie szybko.  Następnie udałam się do pokoju, w którym spał mój gość. Lekko zapukałam do drzwi i po usłyszeniu proszę, weszłam do środka. Wrona niemalże natychmiastowo podniósł się z łóżka. Na jego twarzy widniał szeroki uśmiech. Mimo mojego niezbyt dobrego samopoczucia, ten widok wprawił mnie w nieco lepszy humor. Usadowiłam się obok niego. Milczeliśmy przez dłuższy czas, co chwila kątem oka zerkając na siebie nawzajem.
- Zachowujemy się, niczym dzieci. – stwierdziłam.
-Dlaczego tak sądzisz?
- A zaprzeczysz temu? – odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
Andrzej w odpowiedzi pokręcił przecząco głową.
- Za jakieś trzy miesiące zostanę mamą i zamiast uczyć się podejmować ważne decyzje, to po prostu od tego uciekam. Muszę być bardziej zdecydowana. Przestać myśleć o przeszłości. Zacząć skupiać się na tym, co dopiero przede mną. Korzystać z życia, bo wiecznie młoda nie będę. Dziecko w tym wieku może pokrzyżować plany.. Ludzie mogą pomyśleć, że w ten sposób pozbędę się problemu. Że mogłam wcześniej myśleć, niż od razu iść do łóżka z Kurkiem i zrobić sobie dziecko. Ciągle zastanawiam się, czy aby na pewno dobrze postępuję. Czy nie będę później żałować. I wiesz co? Mam coraz więcej wątpliwości, ale do jasnej cholery, ja jeszcze nie jestem gotowa! – łzy mimowolnie zaczęły spływać po moich policzkach – Nie jestem, rozumiesz?


Chłopak bez namysłu zbliżył się do mnie, po czym zamknął w szczelnym uścisku. Tego wtedy potrzebowałam. Wypłakać się w czyjeś ramię. Powiedzieć, co leży mi na sercu. Byłam cholerną szczęściarą mając przy sobie kogoś takiego, jak Wrona, czy Olga.
- Ććśś. Nie płacz już. Połóż się, odpocznij. – rzekł i już miał wychodzić z pokoju.
- Zostań.
Kraczący spojrzał na mnie pytającym wzrokiem, na co tylko lekko się uśmiechnęłam. Po chwili leżałam na łóżku z Andrzejem u boku, który wodził dłonią wzdłuż mojej ręki. Miałam zamknięte oczy, jednakże wiedziałam, iż się uśmiecha. Szczerze mówiąc, to nawet nie wiem kiedy odpłynęłam do krainy Morfeusza.

***
Obudził mnie dzwoniący telefon. Przetarłam oczy, po czym ospale podniosłam się do pozycji siedzącej, by po chwili sięgnąć po urządzenie. Przesunęłam palcem wskazującym po ekranie, nie patrząc nawet kto dzwoni. Przyłożyłam aparat do ucha.
- Ile można do ciebie dzwonić, Szalpuk?! – usłyszałam głos Olgi.
- Spałam, więc nie krzycz na mnie i mów w jakim celu do mnie dzwonisz.
Po kilku minutowej rozmowie, poczłapałam do łazienki. Uprzednio uszykowawszy sobie odpowiednie ubrania na spotkanie z kuzynką. Na początku zaproponowała, abyśmy porozmawiały w klubie, jednakże potem stwierdziłyśmy, iż najbardziej odpowiednim miejscem będzie miejscowa kawiarenka. Po nałożeniu na siebie wybranego kompletu oraz poprawieniu makijażu, zaczęłam zbierać się do wyjścia. Ubrana w ciepły płaszcz, podreptałam jeszcze na górę.
- Wrona! – szarpnęłam lekko ramieniem nadal śpiącego chłopaka.
- Hm?
- Wychodzę, jeśli chcesz, to śpij dalej. Wrócę najpóźniej za trzy godziny. – puściłam mu oczko.

***
Droga minęła mi w miarę szybko. Muszę przyznać, że zima w tym roku dawała w kość. Wszędzie mnóstwo śniegu, temperatura ciągle poniżej zera i ani myśli, by to zero przekroczyć. Świetnie. Zmarznięta weszłam do kawiarni, gdzie uderzyła mnie fala ciepła. Rozejrzałam się po pomieszczeniu, w celu znalezienia Nowakowskiej. Nie było jej jeszcze, więc zajęłam miejsce przy wolnym stoliku. Zamówiłam sobie filiżankę gorącej czekolady. Po niecałych dziesięciu minutach, dołączyła do mnie Luśka.
- Umawiamy się na konkretną godzinę, w dodatku ty mówisz o której mam być i jeszcze się spóźniasz? – spojrzałam na nią z wyrzutem, jednak po chwili parsknęłam śmiechem.
-  Byłabym wcześniej ale coś mnie zatrzymało.
- Coś? Czy może raczej ktoś?
Widząc jej zarumienione policzki i unikający mnie wzrok wiedziałam, że kogoś poznała.
- Opowiadaj. – uśmiechnęłam się.
- Poznaliśmy się na sylwestrze. Rodzice woleli siedzieć z ciotkami i wujkami, natomiast ja z Aśką i Zuzą – te dwie dziewczyny są kuzynkami Olgi, moimi nie, gdyż to ze strony jej taty. – poszłyśmy nieco zabalować. Mocniejszy makijaż, sukienki, szpilki. Alkoholu trochę się polało. Tańczyłam w tłumie ludzi, gdy nagle podszedł do mnie Patryk. Poprosił do tańca, a w jego trakcie zapytał czy mam chłopaka. Odpowiedziałam zgodnie z prawdą, czyli nie. Na co on wypalił tekstem „to teraz już masz”. – kiedy to usłyszałam, zaczęłam krztusić się czekoladą, którą akurat sączyłam.
Kiedy udało mi się opanować napad kaszlu, kiwnęłam głową na znak, iż może kontynuować swą opowieść.
- Procenty, które wręcz buzowały we krwi, nie pozwalały logicznie myśleć. Zaczęliśmy się całować. Nie wiem czy uwierzysz, czy też nie, ale przespaliśmy się ze sobą.
- Że co?! – krzyknęłam, lecz kiedy zobaczyłam spojrzenia ludzi skierowane na mą osobę, uświadomiłam sobie, że jestem w miejscu publicznym i ściszyłam ton głosu.
Nie mogłam uwierzyć w to, co usłyszałam. Nie chciałam, żeby obcy ludzie byli świadkami naszej rozmowy, która z pewnością mogła przerodzić się w kłótnię w mgnieniu oka. Zapłaciłam za zamówienie, po czym zgarnęłam płaszcz. Po chwili znalazłyśmy się przed lokalem.
- Czy ciebie już do końca popieprzyło, Nowakowska?! – znów uniosłam głos.
- Nie?
- Nie? Sądzę, że chyba jednak tak. Znasz faceta godzinę, może nawet nie i idziesz z nim do łóżka? To nie jest normalne!
- Ty mogłaś pieprzyć się z Kurkiem, kiedy ci się żywnie podobało, a ja nie mogę?!
Przegięła. Dobrze wiedziała, że temat Bartka jest dla mnie trudny. Ale oczywiście musiała go poruszyć.
- Spałam z Kurkiem. Prawda. Ale Luśka, ja naprawdę coś do niego czułam, zrozum! A ty?
- Patryk jest świetnym facetem i czy ci się to podoba, czy nie, to będę się z nim spotykać.
Nasza rozmowa, o ile można było nazwać to rozmową, trwała jeszcze kilka minut. Rzuciłam na końcu tylko, żeby na siebie uważała, bo jeżeli ten cały Patryk ją skrzywdzi, to będzie miał do czynienia z nastoletnią matką.

***
Tydzień później…
Nastał ten dzień. Dzień, w którym miał odbyć się nasz bal gimnazjalny. Jeszcze ubiegłego wieczora rozmyślałam, czy aby na pewno się na nim pojawić. Dopiero kilkugodzinne namowy Olgi oraz Blanki coś dały. Byłam w niemałym szoku, kiedy nawet Wrona zaczął mnie namawiać, abym poszła na tę imprezę. Trzech na jedną? Nie dali mi wyjścia. Inne dziewczyny z pewnością były umówione u kosmetyczki, fryzjera. A ja? Pomalować paznokcie, zrobić makijaż, czy uczesać się jeszcze potrafię. Chociaż tamtego dnia także byłam umówiona. Tyle że miałam odwiedzić swojego ginekologa. W dalszym ciągu nie mogłam przyzwyczaić się do tego, iż pod swoim sercem noszę maleńką istotkę. Byłam ciekawa, jak będzie wyglądać. Rozmyślałam, czy będzie to chłopiec, czy może dziewczynka. Czy będzie miała piękne błękitne oczy po tatusiu, czy może zielone po mnie. Kogo bardziej będzie przypominać, mnie? Czy może Bartka? Mnóstwo pytań było w mojej głowie. Myśl, iż nie będę widziała, jak to maleństwo dorasta zaczynała mnie przerażać. Ale nie mogłam się wycofać. Doskonale zdawałam sobie sprawę z tego, jak bardzo ciocia z wujkiem starają się o dziecko. Będę je oddawać z ciężkim, bolącym sercem, jednakże mogłam mieć pewność, że będzie miało wszystko. Wszystko to, czego zapragnie. Ja nie mogłabym mu tego zapewnić. Byłam zbyt młoda.
- I jak Luśka, pójdziesz ze mną do lekarza? – zapytałam, spoglądając na kuzynkę.
- O piętnastej trzydzieści mam fryzjera.. Nie wyrobię się, przepraszam.
- Nie no, okay.
- Wiesz, że gdyby nie to, to na pewno bym z tobą poszła.
- Wiem. Nie przejmuj się, poradzę sobie. – wymusiłam uśmiech, po czym zaczęłam się zbierać.


Stałam na korytarzu, zapinałam guziki swojego płaszcza, kiedy nagle rozdzwonił się mój telefon. Prędko sięgnęłam po torbę, leżącą tuż przede mną. Zaczęłam ją przeszukiwać, w celu znalezienia urządzenia. Gdy już mi się to udało, przesunęłam palcem po ekranie i przyłożyłam aparat do ucha.
- Witam, moją piękną przyjaciółkę. – usłyszałam radosny głos Andrzeja.
- Witam, mojego przystojnego przyjaciela. – na moją twarz wkradł się niewielki uśmiech.
- Zgaduję, że nie masz z kim się udać, na dzisiejszą wizytę u ginekologa. Dlatego też, jeżeli tylko wyrazisz zgodę, pójdę tam z tobą.
Bez dłuższego zastanawiania, przystałam na propozycję chłopaka. Nie chciałam iść tam sama. Potrzebowałam potrzymać kogoś za rękę, a może raczej potrzebowałam wtedy obecności bliskiej mi osoby. Z racji tego, że miałam jeszcze jakąś godzinę do wizyty, umówiłam się z Wroną dwadzieścia minut przed piętnastą.
- Do wieczora! – zostałam wyściskana przez Nowakowską – Opowiesz mi wszystko później! – uśmiechnęła się szeroko.
- Jasna sprawa, pa. – puściłam jej oczko, a następnie opuściłam progi jej domu.
Mróz utrzymywał się cały czas. Szłam bełchatowskimi uliczkami w kierunku swojego miejsca zamieszkania. Mijałam akurat fontannę, z którą wiązało się kilka wspomnień związanych z Kurkiem. Nagle podeszła do mnie jakaś dziewczyna. Była gdzieś w moim wieku, może troszkę starsza.
- Przepraszam, ty jesteś Agata? Agata Szalpuk? – zapytała.
Byłam w niemałym szoku. Co byście zrobili na moim miejscu? Podchodzi do Was obca dziewczyna, którą widzicie pierwszy raz na oczy i na dodatek wie, jak się nazywacie.
- Yym, tak. Dlaczego pytasz? I skąd wiesz jak się nazywam?
- Jesteś w ciąży? – spojrzała na mój brzuch, który był już całkiem widoczny.
- Przepraszam, spieszę się. – mruknęłam i czym prędzej udałam się w kierunku domu.
Nie zważałam na wołanie dziewczyny. Na jej prośby o rozmowę. Po prostu uparcie szłam przed siebie. Nawet się nie obejrzałam. Chciałam jak najszybciej znaleźć się w swoim ciepłym pokoju z kubkiem gorącej herbaty. Tak też się stało po jakiś piętnastu minutach. Siedziałam na parapecie z kubkiem gorącej, malinowej herbaty oraz ze swoją niedawno nabytą książką. Z zainteresowaniem czytałam kolejne strony powieści romantycznej, co chwila sącząc ciepłej cieczy. Nie zauważyłam nawet, że już dawno powinnam zacząć się szykować. Kiedy usłyszałam pukanie do drzwi, wróciłam myślami do rzeczywistości. Po wypowiedzeniu słowa proszę, w moim pokoju pojawił się Andrzej.
- Jeszcze nie gotowa? – spytał zdziwiony – Jeśli za pięć minut nie wyjdziemy z domu, mogę cię zapewnić, że się spóźnimy.
Spojrzałam na zegarek, po czym zerwałam się z parapetu. Odłożyłam lekturę wraz z kubkiem na biurko i pobiegłam do toalety. Prędko poprawiłam makijaż, ubrałam coś odpowiedniego i po zgarnięciu wszystkich potrzebnych rzeczy, opuściliśmy dom. Na miejscu byliśmy prawie że równo z czasem. Nie zdążyłam nawet usiąść, gdyż usłyszałam swoje nazwisko. Pociągnęłam za sobą Andrzeja, a ten choć lekko zdezorientowany, podążył za mną.
- Jak tam samopoczucie Pani Agato? – zapytał doktor.
- Bywało lepiej, ale nie jest najgorzej. – stwierdziłam.
- No dobrze, nie będziemy przedłużać. Wiem, że ma Pani dzisiaj ten cały bal.
Kiedy lekarz zobaczył mój pytający wzrok, od razu dodał, że jego córka chodzi ze mną do szkoły.
- Może zechce Pani w końcu poznać płeć dziecka?
Wahałam się, gdyż na początku oznajmiłam, że nie chcę znać płci do czasu narodzin. Kobieta zmienną jest. Pokiwałam głową na znak, iż chcę wiedzieć.
- Chłopiec. Będzie miała Pani synka, Pani Agato.
Uśmiechnęłam się szeroko, a w kącikach moich oczu zaczęły gromadzić się łzy.


Wrona chwycił moją dłoń i ucałował jej wierzch.
- Tata pewnie szczęśliwy. – rzekł mężczyzna, spoglądając na Kraczącego.
- Bardzo. – Wrona odpowiedział z uśmiechem, jakby to była najprawdziwsza prawda.
Po krótkiej rozmowie z lekarzem, wyszliśmy z gabinetu. Andrzej przyglądał się zdjęciom USG, a ja myślami znów byłam gdzieś przy Kurku. Chłopiec.. Byłam niemalże pewna, że będzie malutką kopią Bartosza. Z racji tego, iż było już dość późno, pojechaliśmy prosto do domu. Bal zaczynał się o osiemnastej, więc miałam jeszcze dwie godziny.
- Możesz jechać, jeśli chcesz. – rzuciłam w kierunku chłopaka.
- Zostanę, oczywiście jeżeli nie masz nic przeciwko.
- Jasne, że nie mam. – zaśmiałam się.
Pobiegłam do szafy, z której wydobyłam swoją kreację na ten wieczór. Najpierw oczywiście wzięłam prysznic, po czym zaczęłam się szykować. Najpierw fryzura, potem makijaż i na końcu strój oraz dodatki. Z efektu końcowego byłam nawet zadowolona. 


Wyszłam z pomieszczenia, by zaprezentować się rodzince. Wszyscy byli zachwyceni moim wyglądem. Nie obyło się oczywiście od tysiąca zdjęć.
- Andrzejku nie stój tak. Podejdź do Agatki, zrobimy wam zdjęcie. – uśmiechnęła się babcia.
Wrona podszedł do mnie i nieśmiało objął w pasie. Mama zrobiła jeszcze kilka fotek, a kiedy uświadomiłam ją ile mamy czasu, w trymiga znaleźliśmy się w samochodzie. W szkole znaleźliśmy się dosyć szybko, do rozpoczęcia pozostało około piętnastu minut, więc mogłam jeszcze porozmawiać z Wroną.
- Słuchaj Andrzej, jeśli naprawdę tak ci na mnie zależy i dalej chcesz spróbować być ze mną, to.. zgadzam się. – uniosłam lekko kąciki ust ku górze.
Kraczący uniósł mnie do góry i okręcił nas kilka razy, wokół własnej osi.
- Puszczaj mnie wariacie, bo jeszcze się rozmyślę!
Te słowa zadziałały natychmiastowo. Wrona odstawił mnie na ziemię, po czym ujął moje dłonie.
- Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że w końcu się zgodziłaś.  – oparł swoje czoło, o moje.
- Nie mogę ciągle żyć przeszłością. Trochę się już znamy, dobrze czujemy się w swoim towarzystwie, ufamy sobie, więc co stoi na przeszkodzie?
Nagle obok nas pojawiła się jedna z nauczycielek, która oznajmiła, że mamy wszyscy zbierać się na salę gimnastyczną. Muszę przyznać, że ogarnął mnie stres. Andrzej chyba zdążył to zauważyć, gdyż zatrzymał mnie i przyciągnął do siebie. Przez chwilę wpatrywał się we mnie, by po chwili czule musnąć moje usta.




- Będzie dobrze, jestem przy tobie. – uśmiechnął się przyjaźnie.
Chwycił moją dłoń i odprowadził na salę. Udałam się na swoje miejsce, a po niecałych dwóch minutach rozpoczęła się uroczystość. Po krótkim wstępie, mogliśmy rozpocząć taniec. Na początku strasznie się bałam, że pomylę kroki, czy coś w tym stylu, jednakże wszystko poszło dobrze. Później ustawiliśmy się klasami i zaczęła się kolejna część uroczystości. Kilka piosenek zaśpiewanych przez uczennice i uczniów. Były duety, trio, śpiewano nawet grupami. Ostatnia piosenka była solówką, która.. przypadła właśnie mojej osobie. Wyszłam na środek, chwyciłam mikrofon, wsłuchałam się w melodię i zaczęłam śpiewać słowa piosenki. Otrzymałam gromkie brawa, a następnie udałam się z powrotem na swoje miejsce. Potem dziękowaliśmy nauczycielom i rodzicom, wręczając im róże, czy bukiety. Po wszystkim, mogliśmy udać się piętro wyżej, gdzie mieliśmy poczęstunek. Po zjedzeniu ciepłego posiłku, wszyscy ruszyliśmy na samą górę, gdzie odbywała się impreza.
- No, Nowakowska powiem ci, że całkiem nieźle nam to wyszło. – zaśmiałam się.
- Też tak sądzę. – zawtórowała mi – A tak w ogóle, to opowiadaj jak było u lekarza!
- Dobrze było, z moim synkiem wszystko okay, rozwija się prawidłowo, także jest dobrze.
- Chwila, chwila.. Synkiem?! Będziesz miała synka? – oczy dziewczyny przybrały rozmiaru co najmniej pięciozłotówek -  Gratuluję siostra! – wyściskała mnie.
- Ale to nie wszystko.. Olga, ja… Ja i Wrona. My jesteśmy razem.
Z początku Luśka nie była zadowolona, jednakże stwierdziła, że skoro mam być z nim szczęśliwa, to przeżyje ten fakt. Dodała jeszcze, że jeśli mnie skrzywdzi, to będzie miał z nią do czynienia.
Impreza trwała w najlepsze, wszyscy świetnie się bawili. Sporo osób podchodziło oraz pytało, jak się czuję, co z dzieckiem itp. Przyznam, że było to bardzo miłe. Nie sądziłam, iż ludzie ze szkoły tak zareagują na wiadomość  o mojej ciąży. Myślałam, że raczej będą sypały się komentarze typu „puszczalska”, „nudziło jej się, to zrobiła sobie dziecko”, „dzi*ka”  i tak dalej. A tu takie miłe zaskoczenie.
Po trzech godzinach tańca, zeszłam na dół w celu chwilowego odpoczęcia. Siedziałam z Nowakowską oraz Blanką przy stole. Rozmawiałyśmy na dość błahe tematy. W pewnym momencie przypomniała mi się sytuacja, która miała miejsce przy fontannie. Opowiedziałam o niej przyjaciółkom, a te były tak samo zdziwione i zdezorientowane, jak ja.
- Może, to jakaś stara znajoma, czy może ktoś z rodziny? – zasugerowała Blanka.
- Raczej nie. Przecież bym ją chociaż kojarzyła, a jestem pewna, że nigdy wcześniej jej nie widziałam. – stwierdziłam – Chociaż.. czekajcie. Może jednak już gdzieś ją widziałam..
- Kombinuj Szalpuk, kombinuj!
Starałam się ze wszystkich sił, żeby przypomnieć sobie, gdzie mogłam widzieć tę dziewczynę. Jednakże tego dnia wydarzyło się tyle rzeczy, że nie potrafiłam się skupić.
- Dobra dziewczyny, nie mam pojęcia. – wzruszyłam ramionami – Wracamy?
- Wracamy i się bawimy! – krzyknęła radośnie Nowakowska.

Poszłyśmy więc z powrotem na salę, gdzie odbywała się impreza. Wszystko trwało do około trzeciej w nocy. Ale bawiliśmy się świetnie. Przyznam szczerze, że cieszę się, iż dałam namówić się dziewczynom i oczywiście Wronie, na przyjście tutaj. Było rewelacyjnie i z pewnością tego dnia i tego balu, nigdy nie zapomnę. 








______________________________________________________

Trzynasty rozdział oddaję w Wasze ręce ♥ :D
Miał być jak zwykle wcześniej, ale nie miałam na niego pomysłu :/ Także to u góry pozostawiam Waszej ocenie :) 
Szczerze mówiąc nie mam bladego pojęcia, kiedy pojawi się następny.. Zaczęła się szkoła i niestety, ale w tym roku muszę nieźle się przyłożyć do nauki. Postaram się jednak, żeby najszybciej jak będzie to możliwe napisać coś, ogarnąć i dodać :)) ♥
Życzę wszystkim powodzenia w nowym roku szkolnym! :* 
Czytasz + Komentujesz = Motywujesz! ♥
Do napisania! :**** ♥

21 komentarzy:

  1. O kurczaki pieczone.
    A+A=❤
    Czekam na następny.
    Buziaczki. ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. No co ja mogę powiedzieć. Rozdział jak zwykle genialny i tyle w tym temacie. Nie podoba mi się, że Agata zgodziła się zostać dziewczyną Wrony. Ja nadal liczę na happy end z Bartkiem. Czekam na kolejny i pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!! :))
      Pożyjemy, zobaczymy :D
      Pozdrawiam ;*

      Usuń
  3. Żebyś nie krzyczała, przeczytałam ;3

    #BrakChęciNaSPAM #Sorry #ZInnegoKonta_CoMiSzkodzi xD #TeamWrona ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na Ciebie krzyczę? O.o
      Ty wolisz Wronę, pani N. Woli Bartka..
      Wam dogodzić to się nie da :'D

      Usuń
  4. Gdybyś była zainteresowana to informuję, że pojawił się drugi rozdział. Pozdrawiam, Win.
    http://gryze-sie-we-wlasny-oddech.blogspot.com/2016/09/oddech-drugi.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. Wszystko nadrobię! Tylko znajdę chwilkę czasu :))

      Usuń
  6. Hej! Z tej strony Marcyśka (być może mnie pamiętasz), i chciałabym Cię zaprosić na moje nowe opowiadanie!
    Będzie mi bardzo miło jeśli wpadniesz i zobaczysz moje "nowe dziecko" - opowiadanie.
    zatoniemy.blogspot.com
    Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  7. Droga Lininac (<3 :'D)
    Kiedy nowy? :'D
    Buźka ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. Ehh.. Ja chyba nigdy się nie doczekam.. 💔

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do nowego, to sama chciałabym wiedzieć kiedy się pojawi :( Mam pewien pomysł, ale.. Ty mnie zabijesz ://
      A o co mi chodzi dowiesz się jakoś umm w święta :))

      Usuń
  9. Nie widzę zakładki, więc piszę tutaj :)
    Chciałabym Cię serdecznie zaprosić na moje pierwsze opowiadanie - https://sto-dni-cierpienia.blogspot.com/
    Będzie mi miło jak zajrzysz i wyrazisz swoją opinię! <3
    A tutaj fragment: "Była moim światłem na niebie. Wystarczyło, że weszła do pomieszczenia, w którym ja przebywałem i wszystko stawało się inne. Unikatowe. Cenniejsze niż wszystko. Kochałem ją rano, z roztrzepanymi włosami i w mojej koszuli. Kochałem ją popołudniu, gdy przez dwie godziny próbowała ugotować coś w kuchni. Kochałem ją wieczorem, gdy zmęczona całym dniem, zasypiała w trakcie ulubionego filmu. Kochałem ją, gdy wrzeszczała i rzucała we mnie przypadkowymi rzeczami. Kochałem ją, kiedy się zawstydzała. Kochałem ją, gdy budziła mnie wcześnie rano, abym zdążył zjeść śniadanie. Kochałem ją, gdy w złości mówiła mi, że mnie nienawidzi. Kochałem ją, gdy tuliła się do mnie podczas oglądania horroru. Kochałem ją, gdy mówiła przez sen, że mnie nigdy nie zostawi. Kochałem ją, gdy wybuchała głośnym śmiechem, z powodu mojego kiepskiego żartu. Kochałem ją, kiedy powiedziała, że zamieszka ze mną. Kochałem ją, kiedy wskakiwała na mnie i całowała, gdy wracałem do domu. Kochałem ją , kiedy mówiła, że mnie kocha. Kochałem ją zawsze... A później zrobiłem jej coś takiego... "
    Pozdrawiam,
    Sechri :)

    OdpowiedzUsuń