niedziela, 9 sierpnia 2015

2 Rozdział

Kilka miesięcy później…

Ja i Bartek od czasu poznania, bardzo się do siebie zbliżyliśmy. W tym momencie jesteśmy na etapie przyjaźni. Bynajmniej tak mi się wydaje. Olga i Blanka ciągle mi powtarzają, że on coś do mnie czuje, ale szczerze mówiąc, to jakoś nie chce mi się w to wierzyć. W szkole od jakiś trzech tygodni huczy o tym, że będziemy coś wystawiać. Ma to być jakiś fragment opowiadania, napisany przez dziewczynę z 3b. Jakieś romansidło. Nauczyciele poszukują ‘aktorów’. Dzisiaj mają ogłosić, kto, kim zostanie. Ja również poszłam na casting. Raz się żyje, nie? Na długiej przerwie wszyscy uczestnicy castingu wraz z nauczycielami udali się na aulę. Stałam z przyjaciółkami przy jednej ze ścian.
- Znowu się na ciebie patrzy. – szurnęła mnie Olga.
- Nieprawda.
- Prawda! No spójrz na niego..
Spełniłam prośbę kuzynki i zerknęłam w stronę chłopaka. Miała rację… Patrzył się. Zauważyłam, że siedzący obok niego Andrzej, mówi mu coś. Jednak Kurek, jakby w transie, nie zwraca na to szczególnej uwagi, w dalszym ciągu świdrując mnie swoimi błękitnymi oczami. Kiedy w końcu się ocknął, uśmiechnął się do mnie. Ja oczywiście, jak to ja, nieco się speszyłam, ale po chwili odwzajemniłam uśmiech. W końcu nadszedł długo wyczekiwany przez nas moment. Nauczyciele ogłosili, kto zagra poszczególne role.
- W rolę głównych bohaterów wcielą się.. – w tamtym momencie moje serce zaczęło bić, jak opętane…
- ..Agata Szalpuk i Bartosz Kurek.
Zaniemówiłam. Nie wierzyłam, w to, co usłyszałam. Miałam zagrać z Bartkiem sceny miłosne?? No nieźle. Chwilę później poszliśmy odebrać swoje scenariusze. Pierwsza próba miała być, już następnego dnia. Na przerwach, czytałam treść sztuki. Okazało się, że będę musiała całować się z Kurkiem… Chociaż, może nauczyciele nie pozwolą na coś takiego w szkole? No zobaczymy. Ze szkoły niestety byłam zmuszona iść sama. Olgę zwolniła mama, a po Blankę przyjechała siostra. Szłam, więc sobie spokojnie, spacerkiem. Nagle ktoś podbiegł od tyłu i zakrył mi oczy dłońmi.
- Zgadnij kto to? – zapytał lekko zniekształconym głosem.
- Kacper!
- Nie.
- Andrzej? – rzucałam poszczególne imiona znajomych, chociaż dobrze wiedziałam, kim jest ten żartowniś.
- Nie. Zgaduj dalej..
- Piotrek, Kuba, Dawid, Michał..
- Nie, nie, nie i nie.
- Dobra, Bartek. Wiem, że to ty idioto. – zaśmiałam się i zdjęłam jego dłonie z moich oczu.
- Skąd wiedziałaś?
- Intuicja. – zaśmiałam się.
Chłopak odprowadził mnie pod sam dom. Po drodze sporo rozmawialiśmy. O przedstawieniu także. Szczerze mówiąc, to bałam się tego pocałunku. Niby nic nadzwyczajnego, ale to przecież Bartek! Ostatnio zdarza mi się coraz częściej o nim myśleć. Czy się w nim zakochałam? Nie wiem.. Naprawdę nie wiem. Pożegnaliśmy się zwykłym ‘cześć’ i każde z nas poszło w swoją stronę.
Resztę dnia spędziłam na leniuchowaniu. Był początek maja, ale na dworze było jak dla mnie za ciepło. W takie dni nie miałam siły podnieść tyłka, by cokolwiek robić. Nawet ochota na imprezowanie mi przechodziła. Po godzinie dwudziestej drugiej, leżałam już w łóżku. Chciałam jak najszybciej zasnąć, jednak po mojej głowie ciągle krążyły myśli o Bartoszu. Między innymi, to także o tym naszym pocałunku podczas przedstawienia. Zmęczenie wzięło górę i po kilkunastu minutach udało mi się zasnąć.
Obudziłam się jak zwykle kilka minut po szóstej. Zgarnęłam wcześniej przygotowane ubrania i skierowałam się do łazienki. Wykonałam poranną toaletę, obmyłam się i zabrałam się za makijaż.



Następnie nałożyłam na siebie ubrania, po czym uczesałam się.



Gotowa opuściłam pomieszczenie. Wzięłam swoją torbę, a następnie zeszłam do kuchni w celu przygotowania sobie śniadania. Jedną kanapkę zostawiłam na drogę, a dwie owinęłam folią i wrzuciłam do torby. Po kilku minutach byłam już w drodze do domu Nowakowskich. Jak zwykle weszłam bez pukania, drzwi na moje szczęście były otwarte. Poszłam do pokoju Olgi, gdzie zamiast niej, zastałam jej młodszą siostrę – Natalię. Ta poinformowała mnie, że Luśka jest jeszcze w łazience. Nie chciałam się spóźnić do szkoły, nie dzisiaj. Chciałam porozmawiać z panią profesor, o tym czy będę musiała całować Kurka, czy możemy tego uniknąć.
- Olga! – krzyknęłam i uderzyłam pięścią w drzwi.
- Czego?!
- Pospiesz się!
- Pali się?
- Nie, ale albo się pospieszysz, albo..
- Albo co? – przerwała mi.
- Nie ględź, tylko chodź! – uderzyłam w drzwi po raz kolejny.
Po dwudziestu minutach byłyśmy już w szkole. Jak zwykle przy drzwiach czekałyśmy na Blankę. Stałam oparta o ścianę. Myślałam o dzisiejszej próbie. Co jeśli będę musiała go całować? Nie żebym miała coś przeciwko temu, ale dlaczego akurat on? Mógłby być to każdy, a padło na niego.. Przypadek? Sama nie wiem. Przed naszą przyjaciółką, pojawił się nikt inny, jak właśnie Kurek. Przywitał się z nami, a mi posłał promienny uśmiech. Zaraz po nim, przyszła Blanka. Chwilę później usłyszałyśmy dzwonek, więc udałyśmy się do odpowiednich klas. Usiadłam w swojej ławce, razem z przyjaciółką, po czym wyciągnęłam książki z torby.
- Agata.. – zaczęła nauczycielka.
- Słucham. – wstałam z krzesła.
- Za godzinę masz być na próbie.
- Dobrze.
Lekcja, jak to lekcja. Na szczęście minęła w miarę szybko. Na przerwie wraz z Blanką poszłyśmy do Olgi. Siedziałam na parapecie, kiedy nagle obok nas pojawił się Bartosz. Ustał przede mną i spojrzał mi w oczy. Nie wiedziałam zbytnio, o co mu chodzi..
- Teraz mamy próbę. – zaczął w dalszym ciągu bacznie mi się przyglądając.
- Mhm. – przytaknęłam mu.
- Boisz się?
- Nie, dlaczego miałabym się bać? – w tym momencie skłamałam…
- Tego pocałunku.
- Mam się go bać?
- Niee. – zaśmiał się.
Usłyszeliśmy dzwonek. Powiedziałam Blance, żeby w razie czego przypomniała matematyczce, że jestem na auli.
- Powodzenia! – krzyknęły przyjaciółki, kiedy razem z Bartkiem szliśmy na górę.
- Nie dziękuję!
Kilkanaście minut później byliśmy już razem z panią profesor i innymi ‘aktorami’. Przyznam, iż ten scenariusz nie jest wcale taki tragiczny. No może prócz tego felernego pocałunku… Dzisiaj ćwiczyliśmy ze scenariuszami, no bo jakby inaczej. Nadszedł moment, w którym miało dojść do pocałunku.
- Pani profesor, czy my naprawdę będziemy musieli się całować? – jęknęłam.
- Tak. Inaczej to nie będzie miało takiego efektu. To chyba nie jest dla was żaden problem, prawda? Przecież przyjaźnicie się, jesteście ze sobą blisko, co widać na przerwach.
- No tak, ale..
- Agatka, nie narzekaj. Poszłaś na casting, masz główną rolę, to teraz musisz to wszystko ładnie odegrać.
- No dobrze, dobrze..
Kurek zaczął się  do mnie powoli zbliżać. Cały czas patrzyliśmy sobie w oczy. Chłopak był coraz bliżej mnie. Nie wiedziałam, co mam robić. Kiedy już miał mnie pocałować, lekko go odepchnęłam. Spojrzałam na niego przepraszająco i wybiegłam do toalety. Oparłam się o ścianę, a następnie powoli się po niej zsunęłam. Siedziałam na chłodnych kafelkach, twarz schowałam w dłoniach. Po chwili usłyszałam charakterystyczne skrzypienie drzwi. Zerknęłam w ich stronę i ujrzałam swoje przyjaciółki. Kiedy zobaczyły mnie i spływające po moich policzkach łzy, w trymiga znalazły się obok. Opowiedziałam im, co się stało, a te zaczęły mnie pocieszać.
- Wiem, że jestem idiotką, ale zwyczajnie się tego boję!
- Agatka.. Całowałaś już tylu facetów, że to nie powinien być dla ciebie żaden problem.
- Ale to jest Bartek. To co innego.. – zaakcentowałam jego imię.
Dziewczyny spojrzały na siebie, potem na mnie, potem znowu na siebie.
- Ona się w nim zakochała! – rzekła Luśka i lekko roztworzyła usta.
- Chyba ci odbiło! – popukałam się w czoło.
- Mhm.. Dobra, dobra.
Nagle do toalety wparowała pani Waszak – nauczycielka, która pomagała nam przy przygotowaniach do przedstawienia. Chciała ze mną porozmawiać, ale zapewniałam ją, że już wszystko w porządku. Poprosiła abym wróciła na próbę. Z początku upierałam się przy tym, iż nie wrócę. Po długich namowach kobiety, uległam. Postawiłam tylko jeden warunek – pocałunek przećwiczymy, kiedy będę gotowa. Wróciłyśmy więc na aulę. Zagraliśmy wszystko od początku, a pocałunek zwyczajnie pominęliśmy. Po większej godzinie byliśmy wolni. No prawie, z lekcji niestety nie chcieli nas zwolnić. Na szczęście zostały mi tylko cztery godziny i powrót do domu. Lekcje upłynęły w miarę szybko. Tego dnia wracałam z Olgą. Szłyśmy sobie rozmawiając, kiedy w pewnym momencie doszedł do nas Kurek. Nie miałam ochoty z nim rozmawiać. Najchętniej to w ogóle mogłabym go już nie oglądać, ale co zrobić.. Z resztą już niedługo koniec roku szkolnego. Bartek wychodzi ze szkoły. Więcej go już nie zobaczę, zapomnę, znajdę sobie jakiegoś chłopaka i git.
- To ja was zostawię.. – rzekła moja kuzynka.
- Ale Luśka, nie.. – zaczęłam, jednak nie było dane mi skończyć.
Dziewczyna cmoknęła mnie na pożegnanie i przytuliła, a międzyczasie szepnęła ‘powodzenia’. Zmroziłam ją wzrokiem. Byłam wściekła. Jak mogła mnie tak zostawić no?! Czasem mam jej dość! Ale i tak ją uwielbiam.. Eh… Brak słów.
- Agata, musimy porozmawiać.
Spojrzałam na chłopaka obojętnie i czekałam na reakcję. Nie doczekałam się jej jednak.
- O czym?
- O tym na próbie..
- Słuchaj  Bartek, mamy się całować, to będziemy, ale nie wyobrażaj sobie Bóg wie czego, jasne?
- Agata…
- Nie chce mi się z tobą rozmawiać, sorry. Cześć.
Odwróciłam się na pięcie, nie patrząc chłopakowi w oczy i wbiegłam do domu. Byłam zła. Nie na niego.. Na siebie. Nie wiem, dlaczego tak zareagowałam. Chyba po prostu nie chciałam, żeby dowiedział się o moich uczuciach do niego. Zdjęłam buty, rzuciłam torbę i pobiegłam do swojego pokoju. Rzuciłam się na łóżko, a do moich oczu napłynęły łzy. Nie. Agata ogarnij się! Nie będziesz płakać przez jakiegoś palanta! Westchnęłam i sięgnęłam do kieszeni po telefon. Wstukałam numer Olgi. Po chwili usłyszałam jej głos.
- Luśka, co powiesz na małą imprezę?
- Wiesz, że ja na to, jak na lato, ale to nie jest tak, że chcesz zapomnieć o Bartku?
- Luśka! Idziemy czy nie?
- Nie wiem..
- Krótka piłka.
- No dobra, ale będę cię pilnowała, jak nigdy wcześniej!
- Jasne, jasne. Szykuj się. Do zobaczenia.
- Cześć.
Podniosłam się z łóżka i podeszłam do szafy. Wyjęłam odpowiednie ubrania i ruszyłam w stronę łazienki. Wzięłam prysznic i zaczęłam się malować.



Następnie nałożyłam na siebie wybraną sukienkę i szpilki, a potem zabrałam się za fryzurę.


Założyłam jeszcze biżuterię, spryskałam się ulubionymi perfumami i zadowolona z końcowego efektu, opuściłam pomieszczenie. Zgarnęłam najpotrzebniejsze rzeczy, poinformowałam domowników, o moim wyjściu, a po kilku minutach byłam już w drodze do Olgi.
Po czterdziestu minutach byłyśmy już w klubie. Usiadłyśmy przy barze, zamówiłyśmy sobie po drinku i zaczęłyśmy spoglądać na mężczyzn znajdujących się na parkiecie. Moją uwagę przykuł jeden z nich. Dopiłam alkohol i powędrowałam w jego kierunku. Zaczęłam przy nim tańczyć. Luśka w dalszym ciągu siedziała przy barze, ale nie sama, bo w towarzystwie jakiegoś nawet przystojnego chłopaka. Wracając.. Chłopak przy którym tańczyłam zwrócił w końcu na mnie uwagę, a po chwili tańczyliśmy razem. Spojrzałam w jego oczy – niebieskie.. Takie jak Bartek… Chociaż nie, Bartek ma ładniejsze. Ej, ej, ej! Agata do cholery ogarnij się! Myślami wróciłam z powrotem na ziemię. Po jakiś czterech, może pięciu godzinach, postanowiłyśmy wrócić do domu. Nie byłyśmy pijane. Wypiłyśmy raptem jednego drinka. Kiedy dotarłyśmy w miejsce, gdzie zazwyczaj się rozstajemy, bo zwyczajnie jest tak jakby po środku, spotkałyśmy Kurka.
- Co on tu robi do cholery? – warknęłam do kuzynki.
- Nie wiem. Mnie o to nie pytaj! – uniosła ręce do góry.
- Taa, jasne.
- Dobra, ja zmykam. Powodzenia! – przytuliła mnie i odeszła.
Nie miałam ochoty rozmawiać z chłopakiem. Może nie do końca, nie chciałam, a bałam się. Przeszłam obok niego, nie zwracając na niego uwagi. Myślałam, że sobie odpuści. Pomyliłam się..
- Agata, poczekaj.
- Spieszy mi się. – rzuciłam i poszłam przed siebie.
Chłopak złapał mnie za nadgarstek.
- Proszę, porozmawiaj ze mną..
Spojrzałam w te jego cudowne, błękitne oczy i po raz kolejny w nich zatonęłam.
- No niech ci będzie.
- To na próbie.. Dlaczego nie chciałaś mnie pocałować? Jestem aż tak straszny?
- Ja.. Nie. Bartek to nie tak. Nie chodzi o to, że nie chciałam. Bo chciałam. Bardzo..
- To dlaczego tego nie zrobiłaś?
- Bałam się? Bałam się, że mogę się w tobie zakochać.
- Co? Ty coś do mnie czujesz?
- Ja, nie.. To znaczy..
- Agata… - uniósł lekko mój podbródek, tak abym spojrzała mu prosto w oczy.
- Tak. Bynajmniej tak mi się wydaje. Od czasu naszego poznania stałeś się dla mnie ważny. Tylko ja nie chcę się zakochać. Ty niedługo i tak wychodzisz ze szkoły, zapomnisz o mnie. Oboje o sobie zapomnimy. Bartek ja nie chcę cierpieć.
Poczułam jak do moich oczu napływają łzy. Wyrwałam rękę z uścisku chłopaka i chciałam wrócić już do domu. Kurek uniemożliwił mi to po raz kolejny. Odwrócił mnie do siebie i zaczął się zbliżać.
- Nie skrzywdzę cię. Zaufaj mi.. – wyszeptał patrząc mi w oczy.

Spoglądał to w moje oczy, to na usta. Po chwili nasze usta dzieliły milimetry. Moje serce zaczęło szybciej bić. Spojrzałam jeszcze raz w oczy chłopaka. Ten kilka sekund później złączył nasze usta w pocałunku. 





________________________________________________________

Na reszcie udało mi się skończyć drugi rozdział! :D ♥
Pomysł był, tylko jakoś nie było czasu, żeby napisać :3 Wyszło tak jakoś słodko.. Ale za długo tak nie będzie, więc się nie przyzwyczajajcie :D Tyle mogę powiedzieć ^^
Teraz zabieram się za pisanie rozdziału na Lenkę i Krzyśka ♥ :D
Ten rozdział sami oceńcie :)) 
Do napisania! :*** ♥
Czytasz + Komentujesz = Motywujesz! :****** ♥

5 komentarzy:

  1. Świetny:) Czekam na więcej. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny :) Dopiero trafiłam na tego bloga i nie mogę się oderwać :)
    http://w-rytm-siatkarskich-serc.blogspot.com/ zapraszam do siebie i proszę informuj mnie

    OdpowiedzUsuń
  3. czytałam dopiero teraz i ubóstwiam <3
    Kuraś, jestem na tak :3
    dawaj szybko kolejny!

    OdpowiedzUsuń
  4. No w końcu Agata wyznała sama przed sobą, że kocha Bartka :D Ciekawa jestem co będzie dalej ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. No wreszcie! *.*
    Końcówkę mogę czytać nieskończenie wiele razy :D
    Do następnego!

    OdpowiedzUsuń