wtorek, 18 sierpnia 2015

3 Rozdział

Poczułam jak do moich oczu napływają łzy. Wyrwałam rękę z uścisku chłopaka i chciałam wrócić już do domu. Kurek uniemożliwił mi to po raz kolejny. Odwrócił mnie do siebie i zaczął się zbliżać.
- Nie skrzywdzę cię. Zaufaj mi.. – wyszeptał patrząc mi w oczy.
Spoglądał to w moje oczy, to na usta. Po chwili nasze usta dzieliły milimetry. Moje serce zaczęło szybciej bić. Spojrzałam jeszcze raz w oczy chłopaka. Ten kilka sekund później złączył nasze usta w pocałunku.



Mimo tego, że to było spełnienie moich marzeń. Że chciałam mieć go już tylko dla siebie. Że ta chwila mogłaby trwać wiecznie, to musiałam to przerwać. Oderwałam się od chłopaka i spojrzałam na niego przepraszającym wzrokiem, mówiąc tylko „Muszę iść. Przepraszam..”. Pobiegłam do domu. Zauważyłam lekkie zmieszanie na jego twarzy, ale to chyba było jedyne dobre wyjście. Pierwsze, co zrobiłam po znalezieniu się w swoim pokoju, to zamknięcie drzwi na klucz.


Zdjęłam czym prędzej te denerwujące mnie już szpilki, po czym opadłam na łóżko. Z szafki nocnej zgarnęłam słuchawki. Podłączyłam je do telefonu. Włączyłam swoją ulubioną play listę, przy której zawsze dobrze mi się myślało. Wzięłam do ręki jeszcze poduszkę, którą przytuliłam. Potem już tylko zatonęłam w ulubionych dźwiękach i myślach związanych z dniem dzisiejszym. Po moich policzkach mimowolnie spływały łzy. Przyznaję – jestem zbyt wrażliwa. Niestety nic na to nie poradzę. Po jakiś czterdziestu minutach dostałam wiadomość. Ujrzałam, tak dobrze znany mi już numer. Z jednej strony cieszyłam się, że sobie nie odpuścił. Z drugiej, nie chciałam się zakochiwać i chyba wolałam zakończyć tą znajomość. Z lekkim strachem kliknęłam małą kopertkę na ekranie telefonu. Treść sms-a wyglądała tak : Dlaczego tak nagle uciekłaś? Zrobiłem coś nie tak?
Westchnęłam tylko i zaczęłam wstukiwać odpowiedź.
„Uciekłam, bo miałam ku temu powód. Ten pocałunek nie powinien mieć miejsca. Najlepiej będzie, jak nie będziemy ze sobą rozmawiać przez jakiś czas..”
Sama nie wiem, dlaczego to napisałam. Przecież zależy mi na Bartku. Serce mówi, żebym nie odpuszczała i walczyła, o to rodzące się między nami uczucie. Natomiast rozum mówi, że dobrze postępuję i powinnam dać sobie z nim spokój, jeśli nie chcę cierpieć. Chyba raczej powinnam słuchać narządu pompującego krew. Więc dlaczego słucham wiecznie mylącej się galarety? A może odwrotnie? Pogubiłam się.. Z rozmyślań wyrwała mnie następna wiadomość od Kurka.
„To wszystko przez ten pocałunek? Sorry Agata, ale jakoś Ci nie wierzę. Najpierw mówisz, że coś do mnie czujesz, a później stwierdzasz, że lepiej będzie jak nie będziemy się do siebie odzywać? Kręcisz coś.. Tylko szkoda, że wolisz mnie okłamywać, zamiast po prostu szczerze pogadać”
Kuraś jak ty czasem potrafisz denerwować! Co ja mam mu powiedzieć? Że niby zakochałam się w nim, ale nie chcę cierpieć dlatego nie chcę z nim rozmawiać? Serio? W takich chwilach, jak ta tylko jedna osoba jest w stanie dobrze mi doradzić. Wstukałam odpowiedni numer i wykonałam połączenie. Po kilku sygnałach usłyszałam głos Olgi.
- Agata? Czemu dzwonisz tak późno? – zapytała zaspanym głosem.
- Późno? Przecież jest dopiero.. – zacięłam się.
- Jest prawie trzecia w nocy kobieto! Niektórzy ludzie próbują spać!
- Przepraszam, nie zauważyłam.. Po prostu muszę z kimś pogadać.
- To nawijaj.
Po tych słowach zaczęłam swoją opowieść. Olga wysłuchała jej cierpliwie. Mimo tego, że jest tak późno ona chce mi pomóc. Taki przyjaciel to skarb.
- I co ja mam ci powiedzieć…
- Nie wiem, coś co mi pomoże.
- Proste pytanie. Kochasz go?
- Ja.. – zaczęłam, jednak nie skończyłam.
Usłyszałam, jak ktoś próbuje wejść do mnie przez balkon. Tylko kto normalny o trzeciej w nocy wybiera się do kogoś w odwiedziny?! Kiedy ujrzałam sylwetkę tego kretyna, miałam ochotę go udusić. Jakoś zapomniałam o tym, że rozmawiałam z Olgą. Nie rozłączając się, rzuciłam telefon na łóżko. Stałam ze skrzyżowanymi  rękoma i wpatrywałam się w chłopaka. Przez dłuższy czas staliśmy tak w ciszy. Jedyne co robiliśmy, to patrzyliśmy sobie w oczy. Po jakimś czasie Kurek postanowił przerwać, powoli stresującą mnie już ciszę.
- Agata ja już naprawdę cię nie ogarniam! Możesz mi to wszystko jakoś logicznie wytłumaczyć?
- Bartek, ja.. Wtedy, to tak jakoś mi się powiedziało. Sama nie wiem, dlaczego akurat to powiedziałam, ale chyba nie to miałam na myśli…
- A teraz, co masz na myśli mówiąc to wszystko?
- Nie komplikuj, proszę. – spojrzałam na niego błagalnym wzrokiem.
Bałam się, że będzie drążył temat. A ja zwyczajnie nie chciałam, o tym rozmawiać. Kurek popatrzył mi w oczy. Zaczął się powoli do mnie zbliżać, a ja stałam jakby wmurowało mnie w podłogę. Dobrze wiedziałam, co zamierza zrobić. Wiedziałam też, że jeśli zaraz nie zareaguję to może być źle. Kiedy nasze usta dzieliły milimetry, a ja po raz kolejny poczułam mocny zapach jego perfum – położyłam mu dłoń na klatce piersiowej, po czym odsunęłam się od niego. Niepewnie podniosłam wzrok. Był zdziwiony moją reakcją, ale tak było najlepiej.
- Chyba lepiej będzie, jak już sobie pójdziesz.. – rzekłam.
- Czemu taka jesteś?
- Bo nie chcę się w tobie zakochać. Zrozum to.
Chłopak pokręcił tylko głową, a po chwili już go nie było. Oparłam się o szafę i zsunęłam się na podłogę.
- Tylko chyba już trochę za późno.. – dokończyłam zdanie, które wypowiedziałam kiedy jeszcze Kurek był u mnie.
Nie miałam już na nic siły, więc poszłam się ogarnąć, by po kilkunastu minutach odpłynąć w krainę Morfeusza.

Obudziłam się praktycznie o tej samej godzinie, co zwykle. Czułam, że ten dzień będzie dziwny. Wiedziałam, że Bartek jest na mnie zły. Dlatego też najbardziej obawiałam się próby.. Pokręciłam energicznie głową w celu pozbycia się myśli o nim. Niby za wiele to nie dało, ale ja tak zawsze robiłam, kiedy chciałam przestać o czymś myśleć. Gdy zwlokłam się z łóżka, zgarnęłam przygotowane wczoraj ubrania i poczłapałam w kierunku łazienki. Zrobiłam, co miałam zrobić. Uznałam, że ten strój będzie na dzisiaj okey.



Do tego lekki makijaż. Włosy rozpuszczone. I gotowe.



Potem oczywiście przygotowanie śniadania i spacerek do domu Olgi – poranna rutyna. Szłyśmy już do gimnazjum, kiedy ktoś do nas podbiegł. Jak zapewne się domyślacie, tym kimś był Bartosz. Czy ten chłopak kiedyś zrozumie, że ja nie zamierzam przez niego cierpieć?! Nie cierpię takich natrętów. Teraz łazi za mną, a później znajdzie sobie następną i o! Nie mam pojęcia, jak mam to przetłumaczyć, do tego jego pustego łba.. Gdy tylko Olga zauważyła jak popatrzyliśmy się na siebie z Kurkiem – powiedziała, że musi już iść bo nie chce się spóźnić. Zaczęłam ją nieźle wyzywać w myślach. Przecież dzięki niej zostałam sam na sam z tym idiotą.
- Agata musimy pogadać..
- Nic nie musimy. Zrozum w końcu, że nie chce z tobą rozmawiać!
- Dlaczego ty jesteś taka uparta, co?
- Bo jestem i nic ci do tego! Sorry, ale muszę iść. – chciałam odejść, ale ten kretyn jak zwykle musiał mi to uniemożliwić.
- Popatrz na mnie. – poprosił, a może raczej rozkazał.
Niechętnie i z lekkim strachem podniosłam głowę. Tak jak poprosił, spojrzałam mu w oczy. Uwielbiałam to robić, ale nie mogłam się przyzwyczajać. To przecież logiczne, że prędzej czy później byśmy się rozstali. Więc po co cierpieć, skoro można tego uniknąć?
- Powiedz mi teraz, że nic do mnie nie czujesz.
Tylko tyle? Pff, co to takiego.. – pomyślałam. Okazało się to jednak trudniejsze. Świdrował mnie tymi swoimi błękitnymi oczyma. A ja nie mogłam z siebie nic wydusić.
- Powiedz mi, że nic do mnie nie czujesz. – ponowił.
- Nic do ciebie.. – zaczęłam, ale nie skończyłam. Nie mogłam skłamać, patrząc mu prosto w oczy. Nie potrafiłam…
- Muszę iść. – rzuciłam i odbiegłam.
Czułam jak w moich oczach zbierają się łzy. Teraz sobie myślicie, że jestem jakaś głupia, bo mogę być z chłopakiem, którego kocham, a nie chcę. Może i to chore, ale ja zwyczajnie się tego boję no! Kiedy wbiegłam do szkoły, Olga i Blanka już na mnie czekały. Nie chciałam, żeby ktoś zobaczył mnie w takim stanie. Ruszyłam prędko do jednej z łazienek. Podeszłam do umywalki i oparłam się o nią rękoma. Po moich policzkach spływały łzy. Przestałam je już ocierać, bo to było bez sensu. Po chwili moje przyjaciółki były obok mnie.
- Co się stało? – zapytała zmartwiona Blanka.
- Niech zgadnę.. Bartek? – bardziej stwierdziła, niż zapytała Luśka.
Pokiwałam twierdząco głową. Dziewczyny nie mówiły nic, po prostu mnie przytuliły. Za to właśnie je uwielbiam. Zawsze wiedzą, jak postąpić. Nie muszę wysłuchiwać tekstów typu ‘będzie dobrze’. No nie zawsze. Czasem zdarza im się tak mówić, ale tylko w przypadkach, kiedy naprawdę wierzą, że będzie dobrze.
Pierwsze lekcje mijały mi w miarę możliwości okey. Na piątej lekcji miałam zjawić się na auli. W końcu główna bohaterka na próbie się raczej przyda, nie? Zastanawiam się ostatnio czy nie zrezygnować z tego całego przedstawienia. Mogę im pomagać, ale nie chcę grać z Kurkiem. Chociaż ja sama nie wiem. Ja nic nie wiem! O danej godzinie powędrowałam na aulę. Wcześniej dziewczyny życzyły mi powodzenia i miłego całowania.. Nie wiem czy już wspominałam, ale one czasem są tak wnerwiające, że brak słów!
Na miejscu byli już praktycznie wszyscy. Próba się rozpoczęła. Mimo tych spięć między mną, a Bartkiem próba wychodziła nawet dobrze. Nadszedł moment pocałunku. Miał być odgrywany w deszczu, ale że z deszczem mamy ćwiczyć na ostatniej próbie, to dzisiaj było bez. Kurek przysunął się do mnie, popatrzył mi w oczy, a po chwili złączył nasze usta w pocałunku, który z każdą chwilą zaczął pogłębiać.

Mówiłam już, że on świetnie całuje? Nie? To mówię. Jeszcze nigdy nie całowałam chłopaka, który całuje lepiej ode mnie. Kurek – chociaż jedno ci wychodzi. Nagle usłyszeliśmy chrząknięcie nauczycielki. Oderwaliśmy się od siebie i oboje spojrzeliśmy w jej kierunku.
- Widzę, że się wczuliście. Ale oszczędzajcie się do premiery. – zaśmiała się.
Po próbie trzeba było ogarnąć aulę. Na moje nieszczęście, pani profesor do sprzątania wyznaczyła mnie i Bartka. Musiałam jakoś przeżyć te kilka minut. No chociaż patrząc na to, w jakim stanie było pomieszczenie to raczej kilkanaście minut, a może więcej.. Na początku nie rozmawialiśmy, ale wiedziałam, że on zaraz się odezwie. Pomyliłam się. Nie mówił nic. Zaczynało mnie to powoli denerwować..
- Dobra, przecież widzę że chcesz pogadać. – zaczęłam.
- Ale ty nie chcesz. Nie będę cię do niczego zmuszał.
- Przecież nie mówię, że nie chcę z tobą rozmawiać.
- Ale mówiłaś.
- A teraz tak mówię?
- Dziewczyno, jaka ty jesteś niezdecydowana!
- Oj tam.. – zaśmiałam się.
- Więc? – zapytałam.
Bartek odstawił to, co akurat przenosił i podszedł do mnie. Ja odłożyłam ściereczkę, którą akurat coś czyściłam i usiadłam na parapecie. Chłopak patrzył na mnie przez chwilę,po czym tak po prostu mnie pocałował. Po dłuższej chwili oderwaliśmy się od siebie. Oparłam swoje czoło o jego czoło i zamknęłam oczy. Staliśmy tak w ciszy. Upajałam się zapachem jego mocnych perfum, które tak uwielbiałam i które rozpoznam wszędzie. Te jego cudnie ułożone, ciemne włosy, cudowne, błękitne oczy.. Mogła bym na niego patrzeć godzinami. Niemalże idealne, jednak z kilkoma niedoskonałościami rysy twarzy. Wspaniały uśmiech, który został zarezerwowany tylko dla mnie. Tak jak i to jego spojrzenie. W taki sposób patrzył tylko na mnie. Tylko przy mnie był taki inny. Nieśmiały, zabawny, ciągle się wygłupiał i popisywał. Wymyślał jakieś historyjki, bym tylko popatrzyła w te jego oczy, w które tak uwielbiałam się patrzeć. I to w jak delikatny sposób mnie dotykał.. Tylko nie pomyślcie sobie czegoś dziwnego! To dziwnie brzmi, ale nie o to chodzi. Ogólnie przy mnie był taki delikatny, dowcipny. Ciągle mnie rozśmieszał. Gdyby tylko mógł, to patrzyłby się na mnie bez przerwy. Uwielbiam go takiego. Najlepsze jest to, że tylko ja znam go w takiej odsłonie.
Po upływie jakiś dwóch minut, Kurek podniósł lekko mój podbródek, abym po raz kolejny spojrzała mu w oczy.
- Przepraszam.. – rzekł.
Przytuliłam go mocno. Mogłabym go już nie puszczać..


- Nie masz za co. To ja przegięłam. Przepraszam.
- Nic się nie stało. Tylko..
- Tylko? – odsunęłam się od niego.
- Tylko nie rób tak więcej, dobrze?
- Jasne. – uśmiechnęłam się, a on pocałował mnie w czoło.
Nagle na aulę wparowała jedna z woźnych.
- Co wy tu jeszcze robicie?
- Sprzątamy. – odpowiedział chłopak.
- Ja dokończę. Idźcie na lekcje.
- Dobrze, dziękujemy. – rzekliśmy równocześnie i opuściliśmy pomieszczenie.
Na schodach ten zdrowo rąbnięty człowiek, wziął mnie na ręce. Chciałam piszczeć, ale on cmoknął mnie w usta. W końcu były lekcje.. Odniósł mnie pod samą klasę, gdzie i tak nie potrafiliśmy się rozstać. Zapewniłam go, że porozmawiamy później. Ten z bananem na twarzy, dał mi buziaka w policzek i odszedł. Zaśmiałam się tylko i cała w skowronkach weszłam do klasy. Usiadłam obok Blanki, która zauważyła, że jestem jakoś dziwnie radosna. Zaczęła się dopytywać, jednak zbyłam ją. Fizyczce również nie umknął uwadze mój dobry humor. Ostatnio miałam gorsze dni, a dzisiaj taka zadowolona, to od razu wszyscy się dziwią… Przetrwałam jakoś resztę zajęć i po dwóch godzinach byłam w drodze do domu. Po Luśkę przyjechała mama, po Blankę siostra, a ja znów musiałam wracać sama. Jakieś sto metrów od szkoły, usłyszałam czyjeś wołanie. Któż to mógł być? Myślicie, że Bartek? Jeśli tak, to macie racje. Poczekałam za nim, a po chwili szliśmy już razem.
- Nie mogłaś poczekać przed szkołą? – zapytał z wyrzutem.
- Myślałam, że będziesz wracał z jakąś koleżaneczką.. – poruszyłam zabawnie brwiami.
- I wracam.
- Ej! – uderzyłam go z łokcia.
- Co?
- Jestem tylko twoją koleżaneczką? – oburzyłam się.
- A myślałaś, że kim?
- Przyjaciółką na przykład?
Kurek odwrócił mnie w swoją stronę, po czym objął mnie w talii. Patrzyliśmy sobie w oczy. Czekałam na jego kolejny ruch. I się doczekałam, ale takiego się nie spodziewałam.
- Umówisz się ze mną? – zapytał.
- Że co?
- Słyszałaś.. Ale powtórzę. Umówisz się ze mną?
- Bartek ja..
- Proooszę. – zrobił oczka kota ze Shreka.
Nie umiałam mu się oprzeć. Był taki słodki, kochany, uroczy itd. Że po prostu nie umiałam. Matko, ale słodzę! Może, tak dla odmiany się nie zgodzę? Chociaż..
- Dobra. Masz szansę, ale jak to spieprzysz, to wiedz że na nic więcej między nami nie będzie, prócz koleżeństwa, czy przyjaźni.
- Okey! – chciał mnie pocałować, ale uniemożliwiłam mu to.
- Ej noo.. – zasmucił się.
- Na randce dostaniesz buziaka. – zaśmiałam się.
Uwolniłam się z jego uścisku i ruszyłam przed siebie. Ten dalej stał w miejscu.
- Idziesz, czy mam iść sama?
- Idę, idę!
W drodze do domu zauważyłam, że Kurek chce złapać mnie za rękę. Uśmiechnęłam się, a po chwili splotłam nasze palce. Dotarliśmy przed mój dom. Przytuliłam Bartka na pożegnanie, jednak temu jak zwykle było mało.
- Buziak i mogę iść. – rzekł.
Wywróciłam oczami, podeszłam bliżej niego i musnęłam go w usta.
- Randka jutro o dziewiętnastej. Pasuje ci? – zapytał jeszcze.
- Jasne.
- Już nie mogę się doczekać!
- Ja też. – uśmiechnęłam się szeroko i powędrowałam do domu.

Szczerze? Ja chcę, żeby jutro było już za chwilę! Jestem ciekawa, co on wykombinuje.. Znając Bartka, to mogę nie zapomnieć tej randki do końca życia. Nie zdziwię się, jak zabierze mnie do cyrku. W końcu to jest Bartek.. Jego nie ogarniesz. Przed snem zadzwoniłam jeszcze do Olgi i Blanki. Te kiedy się dowiedziały, zaczęły piszczeć i nawijać, że muszą pomóc mi się przygotować itd. Ostatecznie zgodziłam się na ich pomoc. Z uśmiechem na ustach i myślami związanymi z Kurkiem i zbliżającą się randką położyłam się spać. To co działo się następnego dnia, było.. Nie do opisania. Zaskoczenie, radość? Nie wiem, to co wtedy czułam jest nie do opisania. Sami zobaczycie. 







______________________________________________

Jest trzeci rozdział! ♥ :D
Miał być wcześniej, ale nie było mnie w domu i nie miałam jak napisać :3 
Nie wiem czy to tam u góry przypadnie Wam do gustu.. Swoją opinię wyrażajcie w komentarzach :) ♥ 
Tak tylko jeszcze powiem, że do sielanki radzę się nie przyzwyczajać. :D To nie będzie coś takiego jak u Lenki i Krzyśka czyli tak słoodko itp. Na to jest kompletnie inny pomysł :D Cieszcie się sielanką póki możecie :* :D Ostatnio nawet zastanawiam się czy będzie tu w ogóle happy end.. ♥ :3 I właśnie nie wiem. xD Zobaczę ^^ 
Za dużo mówię.. Ale tak już mam :D 
Gdybyście chcieli popisać czy coś, to zapraszam na fb :) Znajdziecie tam również adres mojego e-maila :D 
Do napisania! :****
Czytasz+Komentujesz=Motywujesz! :**** ♥ 

6 komentarzy:

  1. Ja jestem zawsze i czytam! Tylko nie mam siły komentować :C

    OdpowiedzUsuń
  2. No cóż by tu napisać, hmm....
    No to może tak;
    Per-fect! Przyjemnie się czyta. Piszesz na wysokim poziomie ;)
    Mój ulubiony siatkarz głównym bohaterem ff... Cudoo! *.*
    Oby tak dalej! ;***

    P.S. Sorry, ale nie jestem kreatywna jeżeli chodzi o kom'y xD

    OdpowiedzUsuń
  3. będzie tu jeszcze kiedyś rozdział ? ;-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie, o to się nie martw :)
      Nie wiem dokładnie kiedy, powiem tyle, że po zakończeniu mojego pierwszego bloga czyli jeszcze jakiś miesiąc ;)
      Ale napewno pojawi się tutaj następny rozdział :))

      Usuń