Poczułam jak do moich
oczu napływają łzy. Wyrwałam rękę z uścisku chłopaka i chciałam wrócić już do
domu. Kurek uniemożliwił mi to po raz kolejny. Odwrócił mnie do siebie i zaczął
się zbliżać.
- Nie skrzywdzę cię.
Zaufaj mi.. – wyszeptał patrząc mi w oczy.
Spoglądał to w moje
oczy, to na usta. Po chwili nasze usta dzieliły milimetry. Moje serce zaczęło
szybciej bić. Spojrzałam jeszcze raz w oczy chłopaka. Ten kilka sekund później
złączył nasze usta w pocałunku.
Mimo tego, że to było spełnienie moich marzeń. Że chciałam
mieć go już tylko dla siebie. Że ta chwila mogłaby trwać wiecznie, to musiałam
to przerwać. Oderwałam się od chłopaka i spojrzałam na niego przepraszającym
wzrokiem, mówiąc tylko „Muszę iść.
Przepraszam..”. Pobiegłam do domu. Zauważyłam lekkie zmieszanie na jego
twarzy, ale to chyba było jedyne dobre wyjście. Pierwsze, co zrobiłam po
znalezieniu się w swoim pokoju, to zamknięcie drzwi na klucz.
Zdjęłam czym
prędzej te denerwujące mnie już szpilki, po czym opadłam na łóżko. Z szafki
nocnej zgarnęłam słuchawki. Podłączyłam je do telefonu. Włączyłam swoją
ulubioną play listę, przy której zawsze dobrze mi się myślało. Wzięłam do ręki
jeszcze poduszkę, którą przytuliłam. Potem już tylko zatonęłam w ulubionych
dźwiękach i myślach związanych z dniem dzisiejszym. Po moich policzkach
mimowolnie spływały łzy. Przyznaję – jestem zbyt wrażliwa. Niestety nic na to
nie poradzę. Po jakiś czterdziestu minutach dostałam wiadomość. Ujrzałam, tak
dobrze znany mi już numer. Z jednej strony cieszyłam się, że sobie nie
odpuścił. Z drugiej, nie chciałam się zakochiwać i chyba wolałam zakończyć tą
znajomość. Z lekkim strachem kliknęłam małą kopertkę na ekranie telefonu. Treść
sms-a wyglądała tak : Dlaczego tak nagle
uciekłaś? Zrobiłem coś nie tak?
Westchnęłam tylko i zaczęłam wstukiwać odpowiedź.
„Uciekłam, bo miałam
ku temu powód. Ten pocałunek nie powinien mieć miejsca. Najlepiej będzie, jak
nie będziemy ze sobą rozmawiać przez jakiś czas..”
Sama nie wiem, dlaczego to napisałam. Przecież zależy mi na
Bartku. Serce mówi, żebym nie odpuszczała i walczyła, o to rodzące się między
nami uczucie. Natomiast rozum mówi, że dobrze postępuję i powinnam dać sobie z
nim spokój, jeśli nie chcę cierpieć. Chyba raczej powinnam słuchać narządu
pompującego krew. Więc dlaczego słucham wiecznie mylącej się galarety? A może
odwrotnie? Pogubiłam się.. Z rozmyślań wyrwała mnie następna wiadomość od
Kurka.
„To wszystko przez ten
pocałunek? Sorry Agata, ale jakoś Ci nie wierzę. Najpierw mówisz, że coś do
mnie czujesz, a później stwierdzasz, że lepiej będzie jak nie będziemy się do
siebie odzywać? Kręcisz coś.. Tylko szkoda, że wolisz mnie okłamywać, zamiast
po prostu szczerze pogadać”
Kuraś jak ty czasem potrafisz denerwować! Co ja mam mu
powiedzieć? Że niby zakochałam się w nim, ale nie chcę cierpieć dlatego nie
chcę z nim rozmawiać? Serio? W takich chwilach, jak ta tylko jedna osoba jest w
stanie dobrze mi doradzić. Wstukałam odpowiedni numer i wykonałam połączenie.
Po kilku sygnałach usłyszałam głos Olgi.
- Agata? Czemu dzwonisz tak późno? – zapytała zaspanym
głosem.
- Późno? Przecież jest dopiero.. – zacięłam się.
- Jest prawie trzecia w nocy kobieto! Niektórzy ludzie
próbują spać!
- Przepraszam, nie zauważyłam.. Po prostu muszę z kimś
pogadać.
- To nawijaj.
Po tych słowach zaczęłam swoją opowieść. Olga wysłuchała jej
cierpliwie. Mimo tego, że jest tak późno ona chce mi pomóc. Taki przyjaciel to
skarb.
- I co ja mam ci powiedzieć…
- Nie wiem, coś co mi pomoże.
- Proste pytanie. Kochasz go?
- Ja.. – zaczęłam, jednak nie skończyłam.
Usłyszałam, jak ktoś próbuje wejść do mnie przez balkon.
Tylko kto normalny o trzeciej w nocy wybiera się do kogoś w odwiedziny?! Kiedy
ujrzałam sylwetkę tego kretyna, miałam ochotę go udusić. Jakoś zapomniałam o
tym, że rozmawiałam z Olgą. Nie rozłączając się, rzuciłam telefon na łóżko.
Stałam ze skrzyżowanymi rękoma i
wpatrywałam się w chłopaka. Przez dłuższy czas staliśmy tak w ciszy. Jedyne co
robiliśmy, to patrzyliśmy sobie w oczy. Po jakimś czasie Kurek postanowił
przerwać, powoli stresującą mnie już ciszę.
- Agata ja już naprawdę cię nie ogarniam! Możesz mi to
wszystko jakoś logicznie wytłumaczyć?
- Bartek, ja.. Wtedy, to tak jakoś mi się powiedziało. Sama
nie wiem, dlaczego akurat to powiedziałam, ale chyba nie to miałam na myśli…
- A teraz, co masz na myśli mówiąc to wszystko?
- Nie komplikuj, proszę. – spojrzałam na niego błagalnym
wzrokiem.
Bałam się, że będzie drążył temat. A ja zwyczajnie nie
chciałam, o tym rozmawiać. Kurek popatrzył mi w oczy. Zaczął się powoli do mnie
zbliżać, a ja stałam jakby wmurowało mnie w podłogę. Dobrze wiedziałam, co
zamierza zrobić. Wiedziałam też, że jeśli zaraz nie zareaguję to może być źle.
Kiedy nasze usta dzieliły milimetry, a ja po raz kolejny poczułam mocny zapach
jego perfum – położyłam mu dłoń na klatce piersiowej, po czym odsunęłam się od
niego. Niepewnie podniosłam wzrok. Był zdziwiony moją reakcją, ale tak było
najlepiej.
- Chyba lepiej będzie, jak już sobie pójdziesz.. – rzekłam.
- Czemu taka jesteś?
- Bo nie chcę się w tobie zakochać. Zrozum to.
Chłopak pokręcił tylko głową, a po chwili już go nie było. Oparłam
się o szafę i zsunęłam się na podłogę.
- Tylko chyba już trochę za późno.. – dokończyłam zdanie,
które wypowiedziałam kiedy jeszcze Kurek był u mnie.
Nie miałam już na nic siły, więc poszłam się ogarnąć, by po
kilkunastu minutach odpłynąć w krainę Morfeusza.
Obudziłam się praktycznie o tej samej godzinie, co zwykle.
Czułam, że ten dzień będzie dziwny. Wiedziałam, że Bartek jest na mnie zły. Dlatego
też najbardziej obawiałam się próby.. Pokręciłam energicznie głową w celu
pozbycia się myśli o nim. Niby za wiele to nie dało, ale ja tak zawsze robiłam,
kiedy chciałam przestać o czymś myśleć. Gdy zwlokłam się z łóżka, zgarnęłam
przygotowane wczoraj ubrania i poczłapałam w kierunku łazienki. Zrobiłam, co
miałam zrobić. Uznałam, że ten strój będzie na dzisiaj okey.
Do tego lekki makijaż. Włosy rozpuszczone. I gotowe.
Potem oczywiście przygotowanie śniadania i spacerek do domu
Olgi – poranna rutyna. Szłyśmy już do gimnazjum, kiedy ktoś do nas podbiegł.
Jak zapewne się domyślacie, tym kimś był Bartosz. Czy ten chłopak kiedyś
zrozumie, że ja nie zamierzam przez niego cierpieć?! Nie cierpię takich
natrętów. Teraz łazi za mną, a później znajdzie sobie następną i o! Nie mam
pojęcia, jak mam to przetłumaczyć, do tego jego pustego łba.. Gdy tylko Olga
zauważyła jak popatrzyliśmy się na siebie z Kurkiem – powiedziała, że musi już
iść bo nie chce się spóźnić. Zaczęłam ją nieźle wyzywać w myślach. Przecież
dzięki niej zostałam sam na sam z tym idiotą.
- Agata musimy pogadać..
- Nic nie musimy. Zrozum w końcu, że nie chce z tobą
rozmawiać!
- Dlaczego ty jesteś taka uparta, co?
- Bo jestem i nic ci do tego! Sorry, ale muszę iść. –
chciałam odejść, ale ten kretyn jak zwykle musiał mi to uniemożliwić.
- Popatrz na mnie. – poprosił, a może raczej rozkazał.
Niechętnie i z lekkim strachem podniosłam głowę. Tak jak
poprosił, spojrzałam mu w oczy. Uwielbiałam to robić, ale nie mogłam się
przyzwyczajać. To przecież logiczne, że prędzej czy później byśmy się rozstali.
Więc po co cierpieć, skoro można tego uniknąć?
- Powiedz mi teraz, że nic do mnie nie czujesz.
Tylko tyle? Pff, co to takiego.. – pomyślałam. Okazało się
to jednak trudniejsze. Świdrował mnie tymi swoimi błękitnymi oczyma. A ja nie
mogłam z siebie nic wydusić.
- Powiedz mi, że nic do mnie nie czujesz. – ponowił.
- Nic do ciebie.. – zaczęłam, ale nie skończyłam. Nie mogłam
skłamać, patrząc mu prosto w oczy. Nie potrafiłam…
- Muszę iść. – rzuciłam i odbiegłam.
Czułam jak w moich oczach zbierają się łzy. Teraz sobie
myślicie, że jestem jakaś głupia, bo mogę być z chłopakiem, którego kocham, a
nie chcę. Może i to chore, ale ja zwyczajnie się tego boję no! Kiedy wbiegłam
do szkoły, Olga i Blanka już na mnie czekały. Nie chciałam, żeby ktoś zobaczył
mnie w takim stanie. Ruszyłam prędko do jednej z łazienek. Podeszłam do
umywalki i oparłam się o nią rękoma. Po moich policzkach spływały łzy.
Przestałam je już ocierać, bo to było bez sensu. Po chwili moje przyjaciółki
były obok mnie.
- Co się stało? – zapytała zmartwiona Blanka.
- Niech zgadnę.. Bartek? – bardziej stwierdziła, niż
zapytała Luśka.
Pokiwałam twierdząco głową. Dziewczyny nie mówiły nic, po
prostu mnie przytuliły. Za to właśnie je uwielbiam. Zawsze wiedzą, jak
postąpić. Nie muszę wysłuchiwać tekstów typu ‘będzie dobrze’. No nie zawsze.
Czasem zdarza im się tak mówić, ale tylko w przypadkach, kiedy naprawdę wierzą,
że będzie dobrze.
Pierwsze lekcje mijały mi w miarę możliwości okey. Na piątej
lekcji miałam zjawić się na auli. W końcu główna bohaterka na próbie się raczej
przyda, nie? Zastanawiam się ostatnio czy nie zrezygnować z tego całego
przedstawienia. Mogę im pomagać, ale nie chcę grać z Kurkiem. Chociaż ja sama
nie wiem. Ja nic nie wiem! O danej godzinie powędrowałam na aulę. Wcześniej dziewczyny
życzyły mi powodzenia i miłego całowania.. Nie wiem czy już wspominałam, ale
one czasem są tak wnerwiające, że brak słów!
Na miejscu byli już praktycznie wszyscy. Próba się
rozpoczęła. Mimo tych spięć między mną, a Bartkiem próba wychodziła nawet
dobrze. Nadszedł moment pocałunku. Miał być odgrywany w deszczu, ale że z
deszczem mamy ćwiczyć na ostatniej próbie, to dzisiaj było bez. Kurek przysunął
się do mnie, popatrzył mi w oczy, a po chwili złączył nasze usta w pocałunku,
który z każdą chwilą zaczął pogłębiać.
Mówiłam już, że on świetnie całuje? Nie?
To mówię. Jeszcze nigdy nie całowałam chłopaka, który całuje lepiej ode mnie.
Kurek – chociaż jedno ci wychodzi. Nagle usłyszeliśmy chrząknięcie
nauczycielki. Oderwaliśmy się od siebie i oboje spojrzeliśmy w jej kierunku.
- Widzę, że się wczuliście. Ale oszczędzajcie się do
premiery. – zaśmiała się.
Po próbie trzeba było ogarnąć aulę. Na moje nieszczęście,
pani profesor do sprzątania wyznaczyła mnie i Bartka. Musiałam jakoś przeżyć te
kilka minut. No chociaż patrząc na to, w jakim stanie było pomieszczenie to
raczej kilkanaście minut, a może więcej.. Na początku nie rozmawialiśmy, ale
wiedziałam, że on zaraz się odezwie. Pomyliłam się. Nie mówił nic. Zaczynało
mnie to powoli denerwować..
- Dobra, przecież widzę że chcesz pogadać. – zaczęłam.
- Ale ty nie chcesz. Nie będę cię do niczego zmuszał.
- Przecież nie mówię, że nie chcę z tobą rozmawiać.
- Ale mówiłaś.
- A teraz tak mówię?
- Dziewczyno, jaka ty jesteś niezdecydowana!
- Oj tam.. – zaśmiałam się.
- Więc? – zapytałam.
Bartek odstawił to, co akurat przenosił i podszedł do mnie.
Ja odłożyłam ściereczkę, którą akurat coś czyściłam i usiadłam na parapecie.
Chłopak patrzył na mnie przez chwilę,po czym tak po prostu mnie pocałował. Po
dłuższej chwili oderwaliśmy się od siebie. Oparłam swoje czoło o jego czoło i
zamknęłam oczy. Staliśmy tak w ciszy. Upajałam się zapachem jego mocnych
perfum, które tak uwielbiałam i które rozpoznam wszędzie. Te jego cudnie
ułożone, ciemne włosy, cudowne, błękitne oczy.. Mogła bym na niego patrzeć
godzinami. Niemalże idealne, jednak z kilkoma niedoskonałościami rysy twarzy.
Wspaniały uśmiech, który został zarezerwowany tylko dla mnie. Tak jak i to jego
spojrzenie. W taki sposób patrzył tylko na mnie. Tylko przy mnie był taki inny.
Nieśmiały, zabawny, ciągle się wygłupiał i popisywał. Wymyślał jakieś
historyjki, bym tylko popatrzyła w te jego oczy, w które tak uwielbiałam się
patrzeć. I to w jak delikatny sposób mnie dotykał.. Tylko nie pomyślcie sobie
czegoś dziwnego! To dziwnie brzmi, ale nie o to chodzi. Ogólnie przy mnie był
taki delikatny, dowcipny. Ciągle mnie rozśmieszał. Gdyby tylko mógł, to
patrzyłby się na mnie bez przerwy. Uwielbiam go takiego. Najlepsze jest to, że
tylko ja znam go w takiej odsłonie.
Po upływie jakiś dwóch minut, Kurek podniósł lekko mój
podbródek, abym po raz kolejny spojrzała mu w oczy.
- Przepraszam.. – rzekł.
Przytuliłam go mocno. Mogłabym go już nie puszczać..
- Nie masz za co. To ja przegięłam. Przepraszam.
- Nic się nie stało. Tylko..
- Tylko? – odsunęłam się od niego.
- Tylko nie rób tak więcej, dobrze?
- Jasne. – uśmiechnęłam się, a on pocałował mnie w czoło.
Nagle na aulę wparowała jedna z woźnych.
- Co wy tu jeszcze robicie?
- Sprzątamy. – odpowiedział chłopak.
- Ja dokończę. Idźcie na lekcje.
- Dobrze, dziękujemy. – rzekliśmy równocześnie i opuściliśmy
pomieszczenie.
Na schodach ten zdrowo rąbnięty człowiek, wziął mnie na
ręce. Chciałam piszczeć, ale on cmoknął mnie w usta. W końcu były lekcje..
Odniósł mnie pod samą klasę, gdzie i tak nie potrafiliśmy się rozstać.
Zapewniłam go, że porozmawiamy później. Ten z bananem na twarzy, dał mi buziaka
w policzek i odszedł. Zaśmiałam się tylko i cała w skowronkach weszłam do
klasy. Usiadłam obok Blanki, która zauważyła, że jestem jakoś dziwnie radosna.
Zaczęła się dopytywać, jednak zbyłam ją. Fizyczce również nie umknął uwadze mój
dobry humor. Ostatnio miałam gorsze dni, a dzisiaj taka zadowolona, to od razu
wszyscy się dziwią… Przetrwałam jakoś resztę zajęć i po dwóch godzinach byłam w
drodze do domu. Po Luśkę przyjechała mama, po Blankę siostra, a ja znów
musiałam wracać sama. Jakieś sto metrów od szkoły, usłyszałam czyjeś wołanie. Któż
to mógł być? Myślicie, że Bartek? Jeśli tak, to macie racje. Poczekałam za nim,
a po chwili szliśmy już razem.
- Nie mogłaś poczekać przed szkołą? – zapytał z wyrzutem.
- Myślałam, że będziesz wracał z jakąś koleżaneczką.. –
poruszyłam zabawnie brwiami.
- I wracam.
- Ej! – uderzyłam go z łokcia.
- Co?
- Jestem tylko twoją koleżaneczką? – oburzyłam się.
- A myślałaś, że kim?
- Przyjaciółką na przykład?
Kurek odwrócił mnie w swoją stronę, po czym objął mnie w
talii. Patrzyliśmy sobie w oczy. Czekałam na jego kolejny ruch. I się
doczekałam, ale takiego się nie spodziewałam.
- Umówisz się ze mną? – zapytał.
- Że co?
- Słyszałaś.. Ale powtórzę. Umówisz się ze mną?
- Bartek ja..
- Proooszę. – zrobił oczka kota ze Shreka.
Nie umiałam mu się oprzeć. Był taki słodki, kochany, uroczy itd.
Że po prostu nie umiałam. Matko, ale słodzę! Może, tak dla odmiany się nie
zgodzę? Chociaż..
- Dobra. Masz szansę, ale jak to spieprzysz, to wiedz że na
nic więcej między nami nie będzie, prócz koleżeństwa, czy przyjaźni.
- Okey! – chciał mnie pocałować, ale uniemożliwiłam mu to.
- Ej noo.. – zasmucił się.
- Na randce dostaniesz buziaka. – zaśmiałam się.
Uwolniłam się z jego uścisku i ruszyłam przed siebie. Ten
dalej stał w miejscu.
- Idziesz, czy mam iść sama?
- Idę, idę!
W drodze do domu zauważyłam, że Kurek chce złapać mnie za
rękę. Uśmiechnęłam się, a po chwili splotłam nasze palce. Dotarliśmy przed mój
dom. Przytuliłam Bartka na pożegnanie, jednak temu jak zwykle było mało.
- Buziak i mogę iść. – rzekł.
Wywróciłam oczami, podeszłam bliżej niego i musnęłam go w
usta.
- Randka jutro o dziewiętnastej. Pasuje ci? – zapytał jeszcze.
- Jasne.
- Już nie mogę się doczekać!
- Ja też. – uśmiechnęłam się szeroko i powędrowałam do domu.
Szczerze? Ja chcę, żeby jutro było już za chwilę! Jestem
ciekawa, co on wykombinuje.. Znając Bartka, to mogę nie zapomnieć tej randki do
końca życia. Nie zdziwię się, jak zabierze mnie do cyrku. W końcu to jest
Bartek.. Jego nie ogarniesz. Przed snem zadzwoniłam jeszcze do Olgi i Blanki. Te
kiedy się dowiedziały, zaczęły piszczeć i nawijać, że muszą pomóc mi się
przygotować itd. Ostatecznie zgodziłam się na ich pomoc. Z uśmiechem na ustach
i myślami związanymi z Kurkiem i zbliżającą się randką położyłam się spać. To
co działo się następnego dnia, było.. Nie do opisania. Zaskoczenie, radość? Nie
wiem, to co wtedy czułam jest nie do opisania. Sami zobaczycie.
______________________________________________
Jest trzeci rozdział! ♥ :D
Miał być wcześniej, ale nie było mnie w domu i nie miałam jak napisać :3
Nie wiem czy to tam u góry przypadnie Wam do gustu.. Swoją opinię wyrażajcie w komentarzach :) ♥
Tak tylko jeszcze powiem, że do sielanki radzę się nie przyzwyczajać. :D To nie będzie coś takiego jak u Lenki i Krzyśka czyli tak słoodko itp. Na to jest kompletnie inny pomysł :D Cieszcie się sielanką póki możecie :* :D Ostatnio nawet zastanawiam się czy będzie tu w ogóle happy end.. ♥ :3 I właśnie nie wiem. xD Zobaczę ^^
Za dużo mówię.. Ale tak już mam :D
Gdybyście chcieli popisać czy coś, to zapraszam na fb :) Znajdziecie tam również adres mojego e-maila :D
Do napisania! :****
Czytasz+Komentujesz=Motywujesz! :**** ♥







świetny
OdpowiedzUsuńJa jestem zawsze i czytam! Tylko nie mam siły komentować :C
OdpowiedzUsuńSuper !
OdpowiedzUsuńNo cóż by tu napisać, hmm....
OdpowiedzUsuńNo to może tak;
Per-fect! Przyjemnie się czyta. Piszesz na wysokim poziomie ;)
Mój ulubiony siatkarz głównym bohaterem ff... Cudoo! *.*
Oby tak dalej! ;***
P.S. Sorry, ale nie jestem kreatywna jeżeli chodzi o kom'y xD
będzie tu jeszcze kiedyś rozdział ? ;-(
OdpowiedzUsuńBędzie, o to się nie martw :)
UsuńNie wiem dokładnie kiedy, powiem tyle, że po zakończeniu mojego pierwszego bloga czyli jeszcze jakiś miesiąc ;)
Ale napewno pojawi się tutaj następny rozdział :))