czwartek, 21 września 2017

Epilog

Obudziłem się w środku nocy, przerażony, o dziwo zapłakany, nie wiedziałem co tak do końca się stało. Potrzebowałem dłuższej chwili, aby się uspokoić. Z jeszcze większym przerażeniem spojrzałem na drugą połowę łóżka, gdzie na szczęście Agata spokojnie drzemała. Kamień spadł mi z serca.
Przez ostatnie miesiące sporo się u nas zmieniło. Po pierwsze i chyba najważniejsze, znowu jesteśmy razem. Obiecuję, że już nigdy więcej, nie pozwolę, aby cokolwiek nas rozdzieliło. Po drugie, dowiedziałem się, iż mam syna, co było dla mnie niemałym zaskoczeniem. Szalpuk opowiedziała mi wszystko z najdrobniejszymi szczegółami. Nie miała lekko w życiu, ja jej w tym nie pomagałem, co gorsza byłem głównym źródłem jej problemów.
- Dlaczego nie śpisz? - usłyszałem zaspany głos Agaty.
- Miałem straszny sen...
- Jaki? - zapytała, jednocześnie podnosząc się do pozycji siedzącej.
- Śniło mi się, że wyrzuciłaś mnie z domu wtedy we Włoszech, tamtego dnia, kiedy nastąpił ten przełom. Dodatkowo, wyjechałem z kraju, a ty chcąc ze mną porozmawiać, pocałowałaś klamkę. Koniec końców popełniłaś samobójstwo, zostawiając list. Twój pogrzeb był straszny, tam dowiedziałem się, że mam syna, a na samym końcu oświadczyłem ci się przy grobie i wyznałem miłość. To było.. przerażające. Jak dobrze, że jesteś przy mnie.
- Jestem i nigdzie się nie wybieram, Bartuś. - musnęła moje usta, po czym wtuliła się w mój tors. - Wiesz kiedy o miłości można powiedzieć, że jest prawdziwa? Kiedy została zraniona, a nadal istnieje. Tak jak nasza. - uśmiechnęła się



***
Ten dzień musiał być wyjątkowy. W końcu wszystko było tak, jak powinno być od początku. Chociaż w naszym przypadku raczej od środka. Przez pierwsze dni, odkąd pogodziliśmy się z Agatą, nie chciałem jej nigdzie wypuszczać samej. Byłem niczym jej cień. Ciągle za nią chodziłem. Niektórzy mogą pomyśleć, że zachowywałem się niczym psychopata, ale ja po prostu cholernie stęskniłem się za tą drobną blondynką o przepięknych, zielonych oczach. Ta kobieta zasługuje na to, żeby ją kochać, szanować, obdarowywać mnóstwem prezentów, kwiatów. Jest jedyna w swoim rodzaju. Niesamowita. Co najważniejsze, jest moja i nikomu jej nie oddam.
Tego dnia Agata była umówiona z Luśką na mieście. Natomiast ja od samego rana biegałem niczym poparzony, żeby wyrobić się na czas ze wszystkim. Nagle usłyszałem dzwonek do drzwi.
- Wrona, miałeś być piętnaście minut temu! - krzyknąłem widząc Kraczącego w drzwiach.
- Wiem, ale nie moja wina, że w kwiaciarni ciężko było się doprosić o pięćset róż. Musiałem zjeździć pół miasta, o ile nie całe i wszystkie możliwe kwiaciarnie.
- Masz?
- W samochodzie.
- To zasuwaj!
Możecie wierzyć lub nie, ale udało mi się dogadać z Wroną! Kiedy dowiedział się o moim związku z Agatą, na początku nie okazywał wielkiej radości, ale z czasem, udało nam się szczerze porozmawiać. Wyjaśniliśmy sobie wszystko, dowiedziałem się nawet o tym, że zarywał do Szalpuk, jeszcze kiedy byłem z nią w gimnazjum. Koniec końców powiedział mi, iż jeśli ją skrzywdzę, mogę szukać garnituru na własny pogrzeb, albo przynajmniej miejsca na oddziale intensywnej terapii.
Nawet rodzice Agaty przekonali się do mojej osoby. Było ciężko, ale jakoś daliśmy radę. Poznałem także Antosia. Wspaniały chłopiec. Mogę powiedzieć, że jest do mnie nawet podobny! Chociaż nosek i uszka ma Agaty. Natomiast oczy i uśmiech ma po tacie.
- Kurek, do cholery możesz mi pomóc? - usłyszałem krzyk Andrzeja, który zapewne wdrapywał się po schodach.
Parsknąłem śmiechem, po czym pobiegłem kumplowi z odsieczą.
Cudem udało nam się wnieść, a raczej wtargać taką ilość róż do mieszkania. No ale w końcu ten wieczór miał być magiczny, więc trzeba było trochę się wysilić.
- Zabijesz mnie jeśli wyślę Cię po jeszcze jakieś sto róż? Najlepiej białych albo herbacianych. - wyszczerzyłem się.
- Zabiję, ale już po tym, jak z nimi tu wrócę. - wywrócił oczami.
- Dzięki! - rzekłem z wyraźną wdzięcznością w głosie, bo czym po przyjacielsku uściskałem Wronę.
Kiedy Andrzej wyruszył na poszukiwania kolejnej setki róż, zabrałem się za sprzątanie mieszkania. Moja mama miała tu być za godzinę, więc powinienem znaczną część w tym czasie ogarnąć.
Musiało to nieźle wyglądać. Dorosły facet, mierzący przeszło dwa metry z odkurzaczem i ściereczkami do kurzu w rękach. Jeszcze pół roku temu wyśmiałbym takiego, a teraz sam się taki stałem. Co ta miłość robi z człowiekiem?
Nawet nie zauważyłem kiedy moja mama pojawiła się w mieszkaniu.
- A jeszcze parę lat temu nie można było cię zaciągnąć do sprzątania. - usłyszałem jej śmiech za sobą.
- Wszystkie produkty masz w kuchni, za dwadzieścia minut ci pomogę. - uśmiechnąłem się lekko, po czym wróciłem do wykonywania przerwanej czynności.

***
Perspektywa Agaty

Całe moje dotychczasowe życie zostało wywrócone do góry nogami kilka miesięcy temu. Ponowne związanie się z Bartkiem było najlepszą decyzją, jaką mogłam podjąć. Szkoda, że nie ma z nami Antosia, ale postanowiliśmy zostawić go pod opieką cioci i wujka, tak jak to było planowane od początku. Teraz robimy za idealną ciocię i wujka dla tego szkraba. Było to najlepsze wyjście dla każdej ze stron. Antosiowi najwyraźniej też się to podobało. Ciągle dostawał nowe zabawki, zabieraliśmy go na mnóstwo wycieczek w tym do parków rozrywki. Mały był niesamowicie zadowolony, a to było dla mnie najważniejsze. W końcu kochałam go jak własnego syna, którym przecież był.
- Luśka, powiedz mi błagam, Kurek coś kombinuje za moimi plecami, czy po prostu jestem przewrażliwiona?
Dziewczyna zaśmiała się, gdy usłyszała moje pytanie, a ja nie do końca rozumiałam jej reakcję.
- Nie mam pojęcia, ale wydaje mi się, że to ty sprawisz mu niezłą niespodziankę.
Uśmiechnęłam się szeroko, na myśl o niespodziance dla Bartka.
Zbliżała się dziewiętnasta, więc stwierdziłyśmy, że czas wracać do domu. Nowakowska wyjęła z kieszeni telefon, po czym zaczęła wystukiwać treść wiadomości.
- Z kim tam piszesz? - zapytałam z czystej ciekawości.
- Ja? Yy, z nikim.
Albo ukrywała przede mną, iż z kimś się spotyka, albo kombinowała coś razem z Bartoszem, co było równie możliwe. Wsiadłyśmy do samochodu i ruszyłyśmy w kierunku domu. W głowie miałam dzień, w którym pogodziłam się z Bartkiem.

***
Był to kolejny zwykły dzień. Byłam akurat po spotkaniu z Vettorim. Weszłam do mieszkania i nawet nie zdążyłam przejść do salonu, gdyż usłyszałam dzwonek.
- Luca, ja na serio nie mam ochoty na.. - zaczęłam, jednak widząc osobę stojącą w progu, zamilkłam.
- Mogę wejść?
Byłam w szoku, więc wpuściłam go do środka. Nie myślałam logicznie. Nie wiem, czy w ogóle byłam w stanie myśleć o czymkolwiek! Serce chciało wyskoczyć z klatki piersiowej, a ręce i nogi trzęsły się, niczym galareta. Jego dłoń spoczęła na moim policzku, co wywołało przyjemny dreszcz. Przymknęłam oczy.
- Porozmawiajmy, proszę.
Pokręciłam przecząco głową. Nie chciałam rozmawiać. Nie chciałam go znać! Ale brakowało mi jego głosu.. Dotyku, ciepła. Brakowało mi jego bliskości.
- Agatka.. - mówiąc to, zaczął zbliżać się, a odległość między nami stawała się coraz mniejsza.
Przycisnął mnie do drzwi. Wpatrywał się w moje oczy, by po chwili złączyć nasze usta w pocałunku.

Z każdą chwilą stawał się coraz bardziej namiętny i zachłanny. Uniósł mnie do góry, oplotłam go nogami w pasie. Nie przerywając pieszczoty, udaliśmy się w kierunku salonowej kanapy. W międzyczasie zdążyliśmy pozbawić siebie nawzajem ubrań. Jego dotyk wręcz parzył. Droczył się ze mną dłuższy czas, jednakże nie potrafił tak dłużej. Był spragniony mojej bliskości tak, jak ja jego. Kiedy w końcu poczułam go w sobie, myślałam że oszaleję! Doprowadzał mnie na szczyt ekstazy! Kiedy zmęczeni opadliśmy na siebie, wtuliłam się w jego umięśnione ciało. Nie miałam najmniejszej ochoty go nigdzie wypuszczać.
- Brakowało mi ciebie. - szepnął, całując mnie w czubek głowy.
Leżałam w łóżku obejmowana przez Kurka od dobrych dwóch godzin. Bartosz jeszcze smacznie spał. Natomiast ja rozmyślałam, co będzie dalej. Jak to wszystko się potoczy. Czy będziemy razem, czy będziemy w stanie rozumieć się tak, jak dawniej. Zresztą ja nie wiedziałam, czy jestem w stanie mu wybaczyć, choć również nie byłam święta przez ten czas.
Nawet nie zauważyłam, kiedy siatkarz zdążył się obudzić. Spojrzałam w jego błękitne oczy i momentalnie poczułam, jak moje serce zaczyna szybciej bić. Chłopak zaczął się do mnie zbliżać, by po chwili czule musnąć moje usta. 
- Chyba jednak musimy porozmawiać. - stwierdziłam.
Bartosz pokiwał głową na znak zgody. 
- To ja pójdę zrobić herbatę, a ty idź się ogarnij trochę. Nie będziesz paradował nago po moim mieszkaniu, Kurek. - zaśmiałam się.
Minęło może z piętnaście minut. Zalewałam akurat herbatę wrzątkiem, gdy poczułam kurkowe dłonie na swoich biodrach. Chłopak zaczął składać pocałunki na mojej szyi. Odstawiłam czajnik na bok, by po chwili odwrócić się w stronę Bartka. Popatrzyłam w te jego niebieskie oczy, w których po raz kolejny utonęłam. Ten nie czekając zbyt długo przyssał się do moich ust. W międzyczasie posadził mnie na blacie kuchennej szafki. 
- Brakowało mi tego. - szepnął, kiedy się od siebie oderwaliśmy.
- Mi też. - uśmiechnęłam się lekko, po czym wtuliłam w chłopaka. 
Po paru minutach siedzieliśmy w salonie z kubkami gorącej, malinowej herbaty w rękach.
- No to teraz kawa na ławę, tylko nie zemdlej i nie krzycz. - ostrzegłam. - Masz syna. A raczej mamy syna.
Kurka ewidentnie wmurowało. Siedział przez dłuższą chwilę wpatrując się we mnie. Jego milczenie było czymś strasznym. Nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać. 
- Powiesz coś? - spytałam.
- Dlaczego mi wcześniej nie powiedziałaś? W ogóle gdzie on jest?
- Nie powiedziałam, bo nie chciałam cię zatrzymywać. Nie chciałam, żebyś później mnie obwiniał. Jest z moim wujkiem i ciocią, którzy robią za jego przybranych rodziców. Nie byłam gotowa wziąć na siebie takiej odpowiedzialności w wieku niespełna siedemnastu lat. A potem.. Wyjechałam do Włoch, spotkałam ciebie, resztę znasz. Chociaż nie było mi łatwo. 
- Agatka, gdybym tylko wiedział. Tak cholernie mi głupio i przykro. Przepraszam... - ujął moją dłoń, po czym lekko ścisnął.
- Ja też przepraszam, mogłam od początku być z tobą szczera. 
- Spróbujmy jeszcze raz. - wypalił nagle.
- Co? - byłam nieco zaskoczona, chociaż serce waliło mi tak, jakby miało za chwilę wyskoczyć z mojej klatki piersiowej. 
- Zależy mi na tobie, jak na nikim innym. Spróbujmy, proszę. 
Nie musiałam się długo zastanawiać. Pocałowałam chłopaka, co było idealną odpowiedzią.



***
Weszłam do mieszkania i już od progu wszystko wydawało się podejrzane. Niesamowite zapachy dobiegały z kuchni, wszędzie było ciemno, pomieszczenia rozświetlały tylko świece. Tylko, a może aż, bo było ich całkiem sporo. Weszłam do salonu gdzie ujrzałam napis na podłodze ułożony z płatków herbacianych róż. "Wyjdziesz za mnie?" Byłam w niemałym szoku. Do moich uszu dobiegły dźwięki piosenki, do której po raz pierwszy tańczyłam z Bartkiem wtedy w klubie.
Nagle pojawił się i on. Z ogromnym bukietem kwiatów, w garniturze, nawet muchę miał! Ustał przede mną, klęknął na jedno kolano. Wyciągnął z bukietu jedną różę, sztuczną. Otworzył ją.
- Agato Szalpuk, czy zechcesz uczynić mnie najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi i zgodzisz się zostać moją żoną?
To było zbyt piękne, żeby mogło być prawdziwe. Ale było! Po tylu latach cierpienia, w końcu nastało szczęście!
- Tak! - niemal krzyknęłam.
Bartosz wyciągnął pierścionek, by po chwili założyć go na mój palec. Wręczył mi ten ogromny bukiet czerwonych róż. Wstał, po czym podniósł mnie i okręcił nas wokół własnej osi.
- Bartek, bo ja muszę ci coś powiedzieć.
- Agata Kurek.. Ładnie brzmi. - wyszczerzył się. - Ale no słucham.
- Jestem w ciąży.
Kurek uśmiechnął się szeroko, a po chwili przyssał się do moich ust.
- Jesteś najlepszym, co mnie w życiu spotkało, wiesz?
- Mogę powiedzieć to samo o tobie, Bartuś.
Wierzcie lub nie, ale odkąd znamy się z Bartkiem jeszcze nigdy nie wyznaliśmy sobie miłości. Było to dla nas tak ważne, że czekaliśmy z tym dość długo, praktycznie aż do tego momentu.
- Kocham Cię, Agatka.
- Ja Ciebie też kocham, Bartuś.




____________________________________________________

THE END

Pisałam tego bloga dwa lata... Było ciężko, oj nawet bardzo czasami. Będzie mi niesamowicie ciężko rozstać się z tą historią. Zżyłam się z tymi bohaterami. To opowiadanie było dla mnie naprawdę ważne. Zwlekałam z zakończeniem. Miałam dopisać coś jeszcze, ale stwierdziłam, że nie ma sensu dłużej tego ciągnąć i robić telenowelę. Najgorsze jest to, że prawdopodobnie jest to ostatnie opowiadanie, które publikuję. Co prawda miałam w planach zakończyć tę przygodę czymś, czym zaczęłam, a co w całości nie było publikowane, ale poszłam do nowej szkoły, czekają mnie nowe wyzwania, co równa się z brakiem czasu, więc żegnam się tym opowiadaniem.
Chciałabym z całego serca podziękować osobom, które tu ze mną były. 
Dziękuję za każde wyświetlenie, wszystkich wyświetleń łącznie mam 30869  za co baaaaardzo dziękuję! ♥ 
Dziękuję także za każdy komentarz! ♥

Dziękuję Kate M
Dziękuję zakochana w siatkówce
Dziękuję Heartbreaker
Dziękuję aska406
Dziękuję Black.
Dziękuję Anna Sharp
Dziękuję Afro Gang
Dziękuję Angelika.
Dziękuję ola11515
Dziękuję Win.
Dziękuję Onemore
Dziękuję Ewa Paulina
Dziękuję Czytam komentuje
Dziękuję Agacik345
Dziękuję Zuza :D
Dziękuję Paulina :*
Dziękuję Dominika Hrebeniak
Dziękuję DF
Dziękuję Kosia
Dziękuję Dominika Sz
Dziękuję Natalia Gołuch
Dziękuję Sechri
Dziękuję Angelaaaa:*
Dziękuję Roksana Podolska
Dziękuję PoProstuJa
Dziękuję natalcia3564
Dziękuję Gabaaa xddd
Dziękuję Mece
Dziękuję wszystkim Anonimkom! 

Dziękuję Wam wszystkim za każdy komentarz, ciepłe słowa, za to, że byliście! ♥

Dziękuję każdej osobie, która była nie tylko tutaj, ale także przy moich poprzednich opowiadaniach i nie tylko, nie jestem w stanie wszystkich wymienić. 

Specjalne podziękowania dla Monii za to, że poganiałaś mnie żebym szybciej dodawała rozdziały. Za te Twoje spamy, które za każdym razem sprawiały, że się śmiałam :D ♥
Brakuje mi słów dzisiaj, musisz mi to wybaczyć. Nie byłaś ze mną od początku (może dlatego, że jeszcze się nie znałyśmy :'D) ale nadrobiłaś! Najważniejsze, że byłaś i w jakiś sposób wspierałaś. ♥ Co ja mogę więcej napisać... Płakać mi się chce jak pomyślę, że więcej nie będzie Twoich spamów ani jęczenia i wyzywania czemu tak długo nic nie dodaję :'( Będzie mi tego cholernie brakować... Kiedyś coś wspólnie napiszemy i podbijemy tym serca milionów ludzi! ♥ (Marzenia :'D) - dziękuję za grafikę, która jest na końcu! :*******
DZIĘKUJĘ CI MONIIA! ♥


Na końcu podziękuję osobie, która była ze mną od samego początku mojej przygody z pisaniem. ♥ Paulina (wybacz, że po imieniu :'D) naprawdę nawet nie wiem, od czego zacząć. Ręce mi się trzęsą, piszę to wszystko ledwo powstrzymując łzy. Przy Lence i Krzyśku jęczałaś mi o rozdziały jeszcze bardziej niż Moniia teraz, także no :'D ♥ Zaczęło się wiesz od czego (w tym miejscu pragnę serdecznie pozdrowić osobę, która natchnęła mnie do pisania, gdyby nie ta osoba, nie wiem czy zaczęłabym pisać, chociaż kto wie, może i tak, ale jemu też coś się należy chociaż tego nie przeczyta, także publicznie : dziękuję! ^_^) 
Ale wracając... Dziękuję Ci Paulino moja Droga za to, że byłaś przy mnie od początku do końca, że mnie wspierałaś, opieprzałaś, wyzywałaś, denerwowałaś się, potem śmiałaś, płakałaś (coś było!). ♥ Dobra, wybacz, nie mogę sobie przypomnieć nic więcej takiego. Po prostu..
DZIĘKUJĘ CI PAULINA! ♥

W sumie, gdyby nie siatkówka, na pewno by mnie nie było w tym miejscu, gdzie jestem teraz. Nie przeżyłabym tyle pięknych chwil. Już na pewno nie pisałabym teraz tego wszystkiego dla Was. Cieszę się, że mam taką, a nie inną pasję i jestem z tego także niesamowicie dumna! ♥
Siatkówko dziękuję Ci! :D ♥

Mam nadzieję, że to opowiadanie, jak i moje poprzednie przypadły Wam do gustu i całkiem miło się je czytało :D 
Mam coś w zanadrzu, ale na razie brak czasu, żeby pisać. 
Na razie to by było na tyle z mojej strony. 
Jeszcze raz bardzo serdecznie dziękuję Wam wszystkim za wszystko! ♥ 
Nie mówię żegnam, a do widzenia! ♥




106 komentarzy:

  1. Jeśli będę płakać to ze ślubu nici.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli jutro zastaniesz mnie płaczącą (nadal, a wiesz że nie wzruszam się bez powodu) to przynajmniej będziesz wiedzieć czemu <333

      Usuń
    2. Tak naprawdę to nawet nie wiem jak mam zacząć..

      Usuń
    3. ,, Po prostu nie pamiętać sytuacji, w których serce klęka,
      Wiem, nie wyrwę się, chociaż bardzo chcę,
      Mam nadzieję, że to wiesz i Ty ''

      Usuń
    4. odnośnie tego co napisałam powyżej
      Chciałabym zapomnieć o tym jak dałam Ci się nabrać Ciumoku Ty! :')

      Usuń
    5. Tyle obelg ile poleciało z moich ust

      Usuń
    6. Tyle czekania na nowe rozdziały

      Usuń
    7. Tyle błagania Cię byś dała przeczytać chociaż maluteńki fragment nowego rozdziału

      Usuń
    8. Tak teraz jakoś zebrało mi się na wspomnienia..

      Usuń
    9. .. i aż poszukałam mojego pierwszego komentarza u Ciebie

      Usuń
    10. wtedy to było takie meega niezręczne

      Usuń
    11. naprawdę jak nigdy nie mogę teraz zebrać myśli przy SPAMie dla Ciebie

      Usuń
    12. Dziewczyno, co ty ze mną robisz!?

      Usuń
    13. Zrozumienie Agaty - żaden problem, przyszło łatwo

      Usuń
    14. Zrozumienie dlaczego nie mogli dotrzeć się z Bartkiem - przyszło z czasem

      Usuń
    15. Byłam nawet gotowa na ten ślub Bartka z Olgą!

      Usuń
    16. Byłam gotowa na dziecko Bartka i Olgi..

      Usuń
    17. Byłam w stanie by pogodzić się ze śmiercią Agaty

      Usuń
    18. Chociaż zapewne pamiętasz moje sprzeciwy co do tego

      Usuń
    19. Ale to co dziś przeczytałam..

      Usuń
    20. zdecydowanie przerosło moje oczekiwania

      Usuń
    21. żałuj że nie widziałaś mojej miny

      Usuń
    22. a miałam myśl by najpierw zadzwonić na kamerkę i dopiero zacząć czytać

      Usuń
    23. ale jednak to może i lepiej że tak wyszło

      Usuń
    24. zresztą, i tak szybko zadzwoniłam a Ty o dziwo równie szybko odebrałaś XD

      Usuń
    25. Tak, mnie również jest teraz jakoś dziwnie bez Agaty i Bartka

      Usuń
    26. ale Bóg mi świadkiem że naprawdę teraz się cieszę

      Usuń
    27. tak jakoś szczerze się jak głupia do twego ekranu

      Usuń
    28. i to na pewno wygląda dziwnie z perspektywy innej osoby

      Usuń
    29. Dobra, to nie jest pierwszy raz jak zachowuję się jak psychiczna xd

      Usuń
    30. Nawet robot mi dziś nie wadzi ;D

      Usuń
    31. A pamiętasz jak chciałyśmy napisać czerwoną scenę?

      Usuń
    32. Tyle razy co Cię cisnęłam o nowy rozdział..

      Usuń
    33. Ale za to Ty mnie dziś cisnęłaś o tą grafikę

      Usuń
    34. Ale bardziej dumna jestem z Ciebie! <3

      Usuń
    35. W końcu udało Ci się to dokończyć

      Usuń
    36. A doskonale pamiętam Twoje narzekanie ,,nieee, ja tego nie skończę''

      Usuń
    37. A po chwili: ALE PRZECIEŻ JA NIENAWIDZĘ NIESKOŃCZONYCH BLOGÓW XD

      Usuń
    38. tyle razy co przeczuwałam co się stanie

      Usuń
    39. tyle samo razy powiedziałaś że to jest banalne

      Usuń
    40. Dopiero dociera do mnie że to koniec

      Usuń
    41. Dam Ci znać jak w końcu się pozbieram

      Usuń
    42. Ale ten SPAM jest dla mnie szczególnie ważny

      Usuń
    43. Oczywiście dziękuję za Aleca! <333

      Usuń
    44. Wiesz, że mam obsesję na jego punkcie! <33333

      Usuń
    45. Dooobraaa, bo jeszcze Seb poczuje się zazdrosny ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Usuń
    46. Tak, nasze opowiadanie podbije miliony!

      Usuń
    47. A jeśli chodzi o Masłowskiego..

      Usuń
    48. Dlaczego on nadal nie wyświetlił!

      Usuń
    49. Ranisz me uczucia Pani Stan...

      Usuń
    50. czyli jakieś 11 tygodni jak kostka się skręciła xdd

      Usuń
    51. chyj z tym że skończył się wizytą na pogotowiu xdd

      Usuń
    52. siedziałyśmy u Rezende w kuchni

      Usuń
    53. i jak powiedziałaś o tych oświadczynach Bartka przy grobie

      Usuń
    54. ALBO CHOCIAŻ KULĄ UDERZĘ XDDD

      Usuń
    55. tak jakoś dziwnie będę się czuła nie mogąc już pozostawiać po sobie moich kochanych spamików.. </3

      Usuń
    56. A to chyba oznacza że musisz zacząć kolejne (zapewne równie świetne) opowiadanie ;D <3

      Usuń
    57. i że przeczytasz to dopiero w póżniejszym czasie

      Usuń
    58. Czytam na bieżąco A wstaję przed szóstą!!!!!! -,- :') ❤

      Usuń
    59. pierwotnym zamysłem było żeby napisać JEDEN długi komentarz , ale tradycja to tradycja

      Usuń
    60. i poprzysięgłam sobie, że przy epilogu zrobię Ci SPAM najlepszy na jaki mnie stać

      Usuń
    61. Dziękuję Bubu! <3333333


      Setny komentarz mojego SPAMu należy do Ciebie


      edit; Już chyj z tym że popsułaś mi zabawę.. jakbyś nie mogła się wstrzymać z komentowaniem jeszcze chwilkę..
      Nie chciej nawet wiedzieć ile modyfikacji automatycznych musiałam przejść.. -,-
      MOCIUM PANIE! SPAMIE OD GODZINY! KUBUŚ, BĄDŹ DUMNY <3 XDDD

      miłej nocy i powodzenia dziś w szkole moja przyszła żono! <3333

      Usuń
    62. nie mówię ŻEGNAJ SPAMie, ale DO WIDZENIA! <3333

      Usuń
  2. No to ten... Kurde.. Nie wiem co mam napisać (wlace nie płaczę.. Nieee no coś ty)
    Jak to koniec?!?! Ja się z tym nie godze! Ehhh za początek tego epilogu zabije!! (yhgg nie lubie tego słowa( wiesz którego)) aaale tylko za początek :'D kurde no! Nie wiem co napisać! Hhaha no ale dobra, nie ma za co! :'D i yy zapomniałam o czymś mega ważnym (jak zawsze..) no ale dziękuje ci za to, że wogóle to dokączyłaś!! Za MPW za Lenke i Krzyśka, no i za tego bloga.. Chociaż nie ukrywam że 1 msc dla mnie to MPW <3 ciężko mi to zakonczyć bo boje się, że to mój ostatni komentarz pod twoim jakimkolwiek rozdziałem.. Będe tęsknić :'( (jedna łza, druga, trzecia...) Ehh jeszcze raz Dziękuję ci za to tam wyżej (o bloga chodzi :'D) i za tamte pozostałe.. Nie wiem jak to teraz będzie..

    Rezende ������

    P.S. nie wiem czy to co napisałam ma sens ale no dobra..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak wiem że zapomniałam o czymś ważnym...

      Usuń
    2. Któtkie jakieś to wyszło..

      Usuń
    3. Ja też płaczę także łączmy się :'(❤

      Usuń
  3. Cudowny epilog. ❤️❤️❤️
    Nie spodziewałam się, że wspomnisz o mnie. Dziękuję.
    Czekam na następne blogi. 😘
    Buziaki. 😘💋

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajnie napisane. Jestem pod wrażeniem i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń