Przez ostatnie miesiące sporo się u nas zmieniło. Po pierwsze i chyba najważniejsze, znowu jesteśmy razem. Obiecuję, że już nigdy więcej, nie pozwolę, aby cokolwiek nas rozdzieliło. Po drugie, dowiedziałem się, iż mam syna, co było dla mnie niemałym zaskoczeniem. Szalpuk opowiedziała mi wszystko z najdrobniejszymi szczegółami. Nie miała lekko w życiu, ja jej w tym nie pomagałem, co gorsza byłem głównym źródłem jej problemów.
- Dlaczego nie śpisz? - usłyszałem zaspany głos Agaty.
- Miałem straszny sen...
- Jaki? - zapytała, jednocześnie podnosząc się do pozycji siedzącej.
- Śniło mi się, że wyrzuciłaś mnie z domu wtedy we Włoszech, tamtego dnia, kiedy nastąpił ten przełom. Dodatkowo, wyjechałem z kraju, a ty chcąc ze mną porozmawiać, pocałowałaś klamkę. Koniec końców popełniłaś samobójstwo, zostawiając list. Twój pogrzeb był straszny, tam dowiedziałem się, że mam syna, a na samym końcu oświadczyłem ci się przy grobie i wyznałem miłość. To było.. przerażające. Jak dobrze, że jesteś przy mnie.
- Jestem i nigdzie się nie wybieram, Bartuś. - musnęła moje usta, po czym wtuliła się w mój tors. - Wiesz kiedy o miłości można powiedzieć, że jest prawdziwa? Kiedy została zraniona, a nadal istnieje. Tak jak nasza. - uśmiechnęła się
***
Ten dzień musiał być wyjątkowy. W końcu wszystko było tak, jak powinno być od początku. Chociaż w naszym przypadku raczej od środka. Przez pierwsze dni, odkąd pogodziliśmy się z Agatą, nie chciałem jej nigdzie wypuszczać samej. Byłem niczym jej cień. Ciągle za nią chodziłem. Niektórzy mogą pomyśleć, że zachowywałem się niczym psychopata, ale ja po prostu cholernie stęskniłem się za tą drobną blondynką o przepięknych, zielonych oczach. Ta kobieta zasługuje na to, żeby ją kochać, szanować, obdarowywać mnóstwem prezentów, kwiatów. Jest jedyna w swoim rodzaju. Niesamowita. Co najważniejsze, jest moja i nikomu jej nie oddam.
Tego dnia Agata była umówiona z Luśką na mieście. Natomiast ja od samego rana biegałem niczym poparzony, żeby wyrobić się na czas ze wszystkim. Nagle usłyszałem dzwonek do drzwi.
- Wrona, miałeś być piętnaście minut temu! - krzyknąłem widząc Kraczącego w drzwiach.
- Wiem, ale nie moja wina, że w kwiaciarni ciężko było się doprosić o pięćset róż. Musiałem zjeździć pół miasta, o ile nie całe i wszystkie możliwe kwiaciarnie.
- Masz?
- W samochodzie.
- To zasuwaj!
Możecie wierzyć lub nie, ale udało mi się dogadać z Wroną! Kiedy dowiedział się o moim związku z Agatą, na początku nie okazywał wielkiej radości, ale z czasem, udało nam się szczerze porozmawiać. Wyjaśniliśmy sobie wszystko, dowiedziałem się nawet o tym, że zarywał do Szalpuk, jeszcze kiedy byłem z nią w gimnazjum. Koniec końców powiedział mi, iż jeśli ją skrzywdzę, mogę szukać garnituru na własny pogrzeb, albo przynajmniej miejsca na oddziale intensywnej terapii.
Nawet rodzice Agaty przekonali się do mojej osoby. Było ciężko, ale jakoś daliśmy radę. Poznałem także Antosia. Wspaniały chłopiec. Mogę powiedzieć, że jest do mnie nawet podobny! Chociaż nosek i uszka ma Agaty. Natomiast oczy i uśmiech ma po tacie.
- Kurek, do cholery możesz mi pomóc? - usłyszałem krzyk Andrzeja, który zapewne wdrapywał się po schodach.
Parsknąłem śmiechem, po czym pobiegłem kumplowi z odsieczą.
Cudem udało nam się wnieść, a raczej wtargać taką ilość róż do mieszkania. No ale w końcu ten wieczór miał być magiczny, więc trzeba było trochę się wysilić.
- Zabijesz mnie jeśli wyślę Cię po jeszcze jakieś sto róż? Najlepiej białych albo herbacianych. - wyszczerzyłem się.
- Zabiję, ale już po tym, jak z nimi tu wrócę. - wywrócił oczami.
- Dzięki! - rzekłem z wyraźną wdzięcznością w głosie, bo czym po przyjacielsku uściskałem Wronę.
Kiedy Andrzej wyruszył na poszukiwania kolejnej setki róż, zabrałem się za sprzątanie mieszkania. Moja mama miała tu być za godzinę, więc powinienem znaczną część w tym czasie ogarnąć.
Musiało to nieźle wyglądać. Dorosły facet, mierzący przeszło dwa metry z odkurzaczem i ściereczkami do kurzu w rękach. Jeszcze pół roku temu wyśmiałbym takiego, a teraz sam się taki stałem. Co ta miłość robi z człowiekiem?
Nawet nie zauważyłem kiedy moja mama pojawiła się w mieszkaniu.
- A jeszcze parę lat temu nie można było cię zaciągnąć do sprzątania. - usłyszałem jej śmiech za sobą.
- Wszystkie produkty masz w kuchni, za dwadzieścia minut ci pomogę. - uśmiechnąłem się lekko, po czym wróciłem do wykonywania przerwanej czynności.
***
Perspektywa Agaty
Całe moje dotychczasowe życie zostało wywrócone do góry nogami kilka miesięcy temu. Ponowne związanie się z Bartkiem było najlepszą decyzją, jaką mogłam podjąć. Szkoda, że nie ma z nami Antosia, ale postanowiliśmy zostawić go pod opieką cioci i wujka, tak jak to było planowane od początku. Teraz robimy za idealną ciocię i wujka dla tego szkraba. Było to najlepsze wyjście dla każdej ze stron. Antosiowi najwyraźniej też się to podobało. Ciągle dostawał nowe zabawki, zabieraliśmy go na mnóstwo wycieczek w tym do parków rozrywki. Mały był niesamowicie zadowolony, a to było dla mnie najważniejsze. W końcu kochałam go jak własnego syna, którym przecież był.
- Luśka, powiedz mi błagam, Kurek coś kombinuje za moimi plecami, czy po prostu jestem przewrażliwiona?
Dziewczyna zaśmiała się, gdy usłyszała moje pytanie, a ja nie do końca rozumiałam jej reakcję.
- Nie mam pojęcia, ale wydaje mi się, że to ty sprawisz mu niezłą niespodziankę.
Uśmiechnęłam się szeroko, na myśl o niespodziance dla Bartka.
Zbliżała się dziewiętnasta, więc stwierdziłyśmy, że czas wracać do domu. Nowakowska wyjęła z kieszeni telefon, po czym zaczęła wystukiwać treść wiadomości.
- Z kim tam piszesz? - zapytałam z czystej ciekawości.
- Ja? Yy, z nikim.
Albo ukrywała przede mną, iż z kimś się spotyka, albo kombinowała coś razem z Bartoszem, co było równie możliwe. Wsiadłyśmy do samochodu i ruszyłyśmy w kierunku domu. W głowie miałam dzień, w którym pogodziłam się z Bartkiem.
***
Był to kolejny zwykły dzień. Byłam akurat po spotkaniu z Vettorim. Weszłam do mieszkania i nawet nie zdążyłam przejść do salonu, gdyż usłyszałam dzwonek.
- Luca, ja na serio nie mam ochoty na.. - zaczęłam, jednak widząc osobę stojącą w progu, zamilkłam.
- Mogę wejść?
Byłam w szoku, więc wpuściłam go do środka. Nie myślałam logicznie. Nie wiem, czy w ogóle byłam w stanie myśleć o czymkolwiek! Serce chciało wyskoczyć z klatki piersiowej, a ręce i nogi trzęsły się, niczym galareta. Jego dłoń spoczęła na moim policzku, co wywołało przyjemny dreszcz. Przymknęłam oczy.
- Porozmawiajmy, proszę.
Pokręciłam przecząco głową. Nie chciałam rozmawiać. Nie chciałam go znać! Ale brakowało mi jego głosu.. Dotyku, ciepła. Brakowało mi jego bliskości.
- Agatka.. - mówiąc to, zaczął zbliżać się, a odległość między nami stawała się coraz mniejsza.
Przycisnął mnie do drzwi. Wpatrywał się w moje oczy, by po chwili złączyć nasze usta w pocałunku.
Z każdą chwilą stawał się coraz bardziej namiętny i zachłanny. Uniósł mnie do góry, oplotłam go nogami w pasie. Nie przerywając pieszczoty, udaliśmy się w kierunku salonowej kanapy. W międzyczasie zdążyliśmy pozbawić siebie nawzajem ubrań. Jego dotyk wręcz parzył. Droczył się ze mną dłuższy czas, jednakże nie potrafił tak dłużej. Był spragniony mojej bliskości tak, jak ja jego. Kiedy w końcu poczułam go w sobie, myślałam że oszaleję! Doprowadzał mnie na szczyt ekstazy! Kiedy zmęczeni opadliśmy na siebie, wtuliłam się w jego umięśnione ciało. Nie miałam najmniejszej ochoty go nigdzie wypuszczać.
- Brakowało mi ciebie. - szepnął, całując mnie w czubek głowy.
Leżałam w łóżku obejmowana przez Kurka od dobrych dwóch godzin. Bartosz jeszcze smacznie spał. Natomiast ja rozmyślałam, co będzie dalej. Jak to wszystko się potoczy. Czy będziemy razem, czy będziemy w stanie rozumieć się tak, jak dawniej. Zresztą ja nie wiedziałam, czy jestem w stanie mu wybaczyć, choć również nie byłam święta przez ten czas.
Nawet nie zauważyłam, kiedy siatkarz zdążył się obudzić. Spojrzałam w jego błękitne oczy i momentalnie poczułam, jak moje serce zaczyna szybciej bić. Chłopak zaczął się do mnie zbliżać, by po chwili czule musnąć moje usta.
- Chyba jednak musimy porozmawiać. - stwierdziłam.
Bartosz pokiwał głową na znak zgody.
- To ja pójdę zrobić herbatę, a ty idź się ogarnij trochę. Nie będziesz paradował nago po moim mieszkaniu, Kurek. - zaśmiałam się.
Minęło może z piętnaście minut. Zalewałam akurat herbatę wrzątkiem, gdy poczułam kurkowe dłonie na swoich biodrach. Chłopak zaczął składać pocałunki na mojej szyi. Odstawiłam czajnik na bok, by po chwili odwrócić się w stronę Bartka. Popatrzyłam w te jego niebieskie oczy, w których po raz kolejny utonęłam. Ten nie czekając zbyt długo przyssał się do moich ust. W międzyczasie posadził mnie na blacie kuchennej szafki.
- Brakowało mi tego. - szepnął, kiedy się od siebie oderwaliśmy.
- Mi też. - uśmiechnęłam się lekko, po czym wtuliłam w chłopaka.
Po paru minutach siedzieliśmy w salonie z kubkami gorącej, malinowej herbaty w rękach.
- No to teraz kawa na ławę, tylko nie zemdlej i nie krzycz. - ostrzegłam. - Masz syna. A raczej mamy syna.
Kurka ewidentnie wmurowało. Siedział przez dłuższą chwilę wpatrując się we mnie. Jego milczenie było czymś strasznym. Nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać.
- Powiesz coś? - spytałam.
- Dlaczego mi wcześniej nie powiedziałaś? W ogóle gdzie on jest?
- Nie powiedziałam, bo nie chciałam cię zatrzymywać. Nie chciałam, żebyś później mnie obwiniał. Jest z moim wujkiem i ciocią, którzy robią za jego przybranych rodziców. Nie byłam gotowa wziąć na siebie takiej odpowiedzialności w wieku niespełna siedemnastu lat. A potem.. Wyjechałam do Włoch, spotkałam ciebie, resztę znasz. Chociaż nie było mi łatwo.
- Agatka, gdybym tylko wiedział. Tak cholernie mi głupio i przykro. Przepraszam... - ujął moją dłoń, po czym lekko ścisnął.
- Ja też przepraszam, mogłam od początku być z tobą szczera.
- Spróbujmy jeszcze raz. - wypalił nagle.
- Co? - byłam nieco zaskoczona, chociaż serce waliło mi tak, jakby miało za chwilę wyskoczyć z mojej klatki piersiowej.
- Zależy mi na tobie, jak na nikim innym. Spróbujmy, proszę.
Nie musiałam się długo zastanawiać. Pocałowałam chłopaka, co było idealną odpowiedzią.
***
Weszłam do mieszkania i już od progu wszystko wydawało się podejrzane. Niesamowite zapachy dobiegały z kuchni, wszędzie było ciemno, pomieszczenia rozświetlały tylko świece. Tylko, a może aż, bo było ich całkiem sporo. Weszłam do salonu gdzie ujrzałam napis na podłodze ułożony z płatków herbacianych róż. "Wyjdziesz za mnie?" Byłam w niemałym szoku. Do moich uszu dobiegły dźwięki piosenki, do której po raz pierwszy tańczyłam z Bartkiem wtedy w klubie.
Nagle pojawił się i on. Z ogromnym bukietem kwiatów, w garniturze, nawet muchę miał! Ustał przede mną, klęknął na jedno kolano. Wyciągnął z bukietu jedną różę, sztuczną. Otworzył ją.
- Agato Szalpuk, czy zechcesz uczynić mnie najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi i zgodzisz się zostać moją żoną?
To było zbyt piękne, żeby mogło być prawdziwe. Ale było! Po tylu latach cierpienia, w końcu nastało szczęście!
- Tak! - niemal krzyknęłam.
Bartosz wyciągnął pierścionek, by po chwili założyć go na mój palec. Wręczył mi ten ogromny bukiet czerwonych róż. Wstał, po czym podniósł mnie i okręcił nas wokół własnej osi.
- Bartek, bo ja muszę ci coś powiedzieć.
- Agata Kurek.. Ładnie brzmi. - wyszczerzył się. - Ale no słucham.
- Jestem w ciąży.
Kurek uśmiechnął się szeroko, a po chwili przyssał się do moich ust.
- Jesteś najlepszym, co mnie w życiu spotkało, wiesz?
- Mogę powiedzieć to samo o tobie, Bartuś.
Wierzcie lub nie, ale odkąd znamy się z Bartkiem jeszcze nigdy nie wyznaliśmy sobie miłości. Było to dla nas tak ważne, że czekaliśmy z tym dość długo, praktycznie aż do tego momentu.
- Kocham Cię, Agatka.
- Ja Ciebie też kocham, Bartuś.
____________________________________________________
THE END
Pisałam tego bloga dwa lata... Było ciężko, oj nawet bardzo czasami. Będzie mi niesamowicie ciężko rozstać się z tą historią. Zżyłam się z tymi bohaterami. To opowiadanie było dla mnie naprawdę ważne. Zwlekałam z zakończeniem. Miałam dopisać coś jeszcze, ale stwierdziłam, że nie ma sensu dłużej tego ciągnąć i robić telenowelę. Najgorsze jest to, że prawdopodobnie jest to ostatnie opowiadanie, które publikuję. Co prawda miałam w planach zakończyć tę przygodę czymś, czym zaczęłam, a co w całości nie było publikowane, ale poszłam do nowej szkoły, czekają mnie nowe wyzwania, co równa się z brakiem czasu, więc żegnam się tym opowiadaniem.
Chciałabym z całego serca podziękować osobom, które tu ze mną były.
Dziękuję za każde wyświetlenie, wszystkich wyświetleń łącznie mam 30869 za co baaaaardzo dziękuję! ♥
Dziękuję także za każdy komentarz! ♥
Dziękuję Kate M
Dziękuję zakochana w siatkówce
Dziękuję Heartbreaker
Dziękuję aska406
Dziękuję Black.
Dziękuję Anna Sharp
Dziękuję Afro Gang
Dziękuję Angelika.
Dziękuję ola11515
Dziękuję Win.
Dziękuję Onemore
Dziękuję Ewa Paulina
Dziękuję Czytam komentuje
Dziękuję Agacik345
Dziękuję Zuza :D
Dziękuję Paulina :*
Dziękuję Dominika Hrebeniak
Dziękuję DF
Dziękuję Kosia
Dziękuję Dominika Sz
Dziękuję Natalia Gołuch
Dziękuję Sechri
Dziękuję Angelaaaa:*
Dziękuję Roksana Podolska
Dziękuję PoProstuJa
Dziękuję natalcia3564
Dziękuję Gabaaa xddd
Dziękuję Mece
Dziękuję wszystkim Anonimkom!
Dziękuję Wam wszystkim za każdy komentarz, ciepłe słowa, za to, że byliście! ♥
Dziękuję każdej osobie, która była nie tylko tutaj, ale także przy moich poprzednich opowiadaniach i nie tylko, nie jestem w stanie wszystkich wymienić.
Specjalne podziękowania dla Monii za to, że poganiałaś mnie żebym szybciej dodawała rozdziały. Za te Twoje spamy, które za każdym razem sprawiały, że się śmiałam :D ♥
Brakuje mi słów dzisiaj, musisz mi to wybaczyć. Nie byłaś ze mną od początku (może dlatego, że jeszcze się nie znałyśmy :'D) ale nadrobiłaś! Najważniejsze, że byłaś i w jakiś sposób wspierałaś. ♥ Co ja mogę więcej napisać... Płakać mi się chce jak pomyślę, że więcej nie będzie Twoich spamów ani jęczenia i wyzywania czemu tak długo nic nie dodaję :'( Będzie mi tego cholernie brakować... Kiedyś coś wspólnie napiszemy i podbijemy tym serca milionów ludzi! ♥ (Marzenia :'D) - dziękuję za grafikę, która jest na końcu! :*******
DZIĘKUJĘ CI MONIIA! ♥
Na końcu podziękuję osobie, która była ze mną od samego początku mojej przygody z pisaniem. ♥ Paulina (wybacz, że po imieniu :'D) naprawdę nawet nie wiem, od czego zacząć. Ręce mi się trzęsą, piszę to wszystko ledwo powstrzymując łzy. Przy Lence i Krzyśku jęczałaś mi o rozdziały jeszcze bardziej niż Moniia teraz, także no :'D ♥ Zaczęło się wiesz od czego (w tym miejscu pragnę serdecznie pozdrowić osobę, która natchnęła mnie do pisania, gdyby nie ta osoba, nie wiem czy zaczęłabym pisać, chociaż kto wie, może i tak, ale jemu też coś się należy chociaż tego nie przeczyta, także publicznie : dziękuję! ^_^)
Ale wracając... Dziękuję Ci Paulino moja Droga za to, że byłaś przy mnie od początku do końca, że mnie wspierałaś, opieprzałaś, wyzywałaś, denerwowałaś się, potem śmiałaś, płakałaś (coś było!). ♥ Dobra, wybacz, nie mogę sobie przypomnieć nic więcej takiego. Po prostu..
DZIĘKUJĘ CI PAULINA! ♥
Brakuje mi słów dzisiaj, musisz mi to wybaczyć. Nie byłaś ze mną od początku (może dlatego, że jeszcze się nie znałyśmy :'D) ale nadrobiłaś! Najważniejsze, że byłaś i w jakiś sposób wspierałaś. ♥ Co ja mogę więcej napisać... Płakać mi się chce jak pomyślę, że więcej nie będzie Twoich spamów ani jęczenia i wyzywania czemu tak długo nic nie dodaję :'( Będzie mi tego cholernie brakować... Kiedyś coś wspólnie napiszemy i podbijemy tym serca milionów ludzi! ♥ (Marzenia :'D) - dziękuję za grafikę, która jest na końcu! :*******
DZIĘKUJĘ CI MONIIA! ♥
Na końcu podziękuję osobie, która była ze mną od samego początku mojej przygody z pisaniem. ♥ Paulina (wybacz, że po imieniu :'D) naprawdę nawet nie wiem, od czego zacząć. Ręce mi się trzęsą, piszę to wszystko ledwo powstrzymując łzy. Przy Lence i Krzyśku jęczałaś mi o rozdziały jeszcze bardziej niż Moniia teraz, także no :'D ♥ Zaczęło się wiesz od czego (w tym miejscu pragnę serdecznie pozdrowić osobę, która natchnęła mnie do pisania, gdyby nie ta osoba, nie wiem czy zaczęłabym pisać, chociaż kto wie, może i tak, ale jemu też coś się należy chociaż tego nie przeczyta, także publicznie : dziękuję! ^_^)
Ale wracając... Dziękuję Ci Paulino moja Droga za to, że byłaś przy mnie od początku do końca, że mnie wspierałaś, opieprzałaś, wyzywałaś, denerwowałaś się, potem śmiałaś, płakałaś (coś było!). ♥ Dobra, wybacz, nie mogę sobie przypomnieć nic więcej takiego. Po prostu..
DZIĘKUJĘ CI PAULINA! ♥
W sumie, gdyby nie siatkówka, na pewno by mnie nie było w tym miejscu, gdzie jestem teraz. Nie przeżyłabym tyle pięknych chwil. Już na pewno nie pisałabym teraz tego wszystkiego dla Was. Cieszę się, że mam taką, a nie inną pasję i jestem z tego także niesamowicie dumna! ♥
Siatkówko dziękuję Ci! :D ♥
Mam nadzieję, że to opowiadanie, jak i moje poprzednie przypadły Wam do gustu i całkiem miło się je czytało :D
Mam coś w zanadrzu, ale na razie brak czasu, żeby pisać.
Na razie to by było na tyle z mojej strony.
Jeszcze raz bardzo serdecznie dziękuję Wam wszystkim za wszystko! ♥
Nie mówię żegnam, a do widzenia! ♥








Jeśli będę płakać to ze ślubu nici.
OdpowiedzUsuńJeśli jutro zastaniesz mnie płaczącą (nadal, a wiesz że nie wzruszam się bez powodu) to przynajmniej będziesz wiedzieć czemu <333
UsuńTak naprawdę to nawet nie wiem jak mam zacząć..
Usuń,, Po prostu nie pamiętać sytuacji, w których serce klęka,
UsuńWiem, nie wyrwę się, chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wiesz i Ty ''
odnośnie tego co napisałam powyżej
UsuńChciałabym zapomnieć o tym jak dałam Ci się nabrać Ciumoku Ty! :')
Tyle łez co ja tu wylałam
UsuńTyle obelg ile poleciało z moich ust
UsuńTyle czekania na nowe rozdziały
UsuńTyle błagania Cię byś dała przeczytać chociaż maluteńki fragment nowego rozdziału
UsuńTak teraz jakoś zebrało mi się na wspomnienia..
Usuń.. i aż poszukałam mojego pierwszego komentarza u Ciebie
Usuńwtedy to było takie meega niezręczne
Usuńale początki zawsze są trudne
Usuńa teraz.. takie puf i nie ma
Usuńnaprawdę jak nigdy nie mogę teraz zebrać myśli przy SPAMie dla Ciebie
UsuńDziewczyno, co ty ze mną robisz!?
UsuńByłam przygotowana na wiele
UsuńZrozumienie Agaty - żaden problem, przyszło łatwo
UsuńZrozumienie dlaczego nie mogli dotrzeć się z Bartkiem - przyszło z czasem
UsuńByłam nawet gotowa na ten ślub Bartka z Olgą!
UsuńByłam gotowa na dziecko Bartka i Olgi..
UsuńByłam w stanie by pogodzić się ze śmiercią Agaty
UsuńChociaż zapewne pamiętasz moje sprzeciwy co do tego
UsuńAle to co dziś przeczytałam..
Usuńzdecydowanie przerosło moje oczekiwania
Usuńżałuj że nie widziałaś mojej miny
Usuńchociaż może to i lepiej
Usuńa miałam myśl by najpierw zadzwonić na kamerkę i dopiero zacząć czytać
Usuńale jednak to może i lepiej że tak wyszło
Usuńzresztą, i tak szybko zadzwoniłam a Ty o dziwo równie szybko odebrałaś XD
UsuńTak, mnie również jest teraz jakoś dziwnie bez Agaty i Bartka
UsuńZnam Twój ból
Usuńale Bóg mi świadkiem że naprawdę teraz się cieszę
Usuńtak jakoś szczerze się jak głupia do twego ekranu
Usuńi to na pewno wygląda dziwnie z perspektywy innej osoby
Usuńale ten jeden raz ..
UsuńDobra, to nie jest pierwszy raz jak zachowuję się jak psychiczna xd
UsuńNawet robot mi dziś nie wadzi ;D
UsuńA pamiętasz jak chciałyśmy napisać czerwoną scenę?
UsuńOjeeenyy
UsuńCo to w ogóle było xd
UsuńAch ta pamiętna sobota
UsuńTen Roztańczony PGE Narodowy
UsuńTyle rzeczy się zmieniło
UsuńMy się zmieniłyśmy
UsuńAle nadal
UsuńNiezmiennie
UsuńJesteśmy popiehdolone <33
UsuńTyle razy co Cię cisnęłam o nowy rozdział..
UsuńAle za to Ty mnie dziś cisnęłaś o tą grafikę
UsuńZ której jestem dumna *-*
UsuńAch, ta skromność ;D
UsuńAle bardziej dumna jestem z Ciebie! <3
UsuńW końcu udało Ci się to dokończyć
UsuńA doskonale pamiętam Twoje narzekanie ,,nieee, ja tego nie skończę''
UsuńA po chwili: ALE PRZECIEŻ JA NIENAWIDZĘ NIESKOŃCZONYCH BLOGÓW XD
Usuńtyle razy co przeczuwałam co się stanie
Usuńtyle samo razy powiedziałaś że to jest banalne
Usuńale kłamczuch z Ciebie ;p
UsuńCholera jasna..
UsuńDopiero dociera do mnie że to koniec
UsuńKoniec Agaty
UsuńKoniec Bartka
UsuńKoniec Olgi
UsuńKoniec Andrzeja
UsuńDam Ci znać jak w końcu się pozbieram
UsuńPrzepraszam że Ci ie odpisuję
UsuńAle ten SPAM jest dla mnie szczególnie ważny
UsuńOczywiście dziękuję za Aleca! <333
UsuńWiesz, że mam obsesję na jego punkcie! <33333
UsuńDooobraaa, bo jeszcze Seb poczuje się zazdrosny ( ͡° ͜ʖ ͡°)
UsuńDziękuję Ci za Valentine! <33
UsuńTak, nasze opowiadanie podbije miliony!
UsuńTo cooo..
UsuńTomek i Maślak?
UsuńCzy Sebastian i Tomek?
UsuńA jeśli chodzi o Masłowskiego..
UsuńDlaczego on nadal nie wyświetlił!
UsuńTOĆ TO 10 TYGODNI JUŻ!
UsuńRanisz me uczucia Pani Stan...
Usuńczyli jakieś 11 tygodni jak kostka się skręciła xdd
Usuńto był dobry wieczór xd
Usuńchyj z tym że skończył się wizytą na pogotowiu xdd
Usuńprzypomniało mi się
Usuńjak o godzinie drugiej w nocy
Usuńsiedziałyśmy u Rezende w kuchni
Usuńi jak powiedziałaś o tych oświadczynach Bartka przy grobie
Usuńmyślałam że Cię rozniosę
UsuńALBO CHOCIAŻ KULĄ UDERZĘ XDDD
Usuńtak jakoś dziwnie będę się czuła nie mogąc już pozostawiać po sobie moich kochanych spamików.. </3
UsuńA to chyba oznacza że musisz zacząć kolejne (zapewne równie świetne) opowiadanie ;D <3
UsuńWiem, że idziesz już spać
Usuńi że przeczytasz to dopiero w póżniejszym czasie
UsuńCzytam na bieżąco A wstaję przed szóstą!!!!!! -,- :') ❤
Usuńale ..
Usuńchcę byś wiedziała że..
Usuńpierwotnym zamysłem było żeby napisać JEDEN długi komentarz , ale tradycja to tradycja
Usuńi poprzysięgłam sobie, że przy epilogu zrobię Ci SPAM najlepszy na jaki mnie stać
UsuńDziękuję Bubu! <3333333
UsuńSetny komentarz mojego SPAMu należy do Ciebie
edit; Już chyj z tym że popsułaś mi zabawę.. jakbyś nie mogła się wstrzymać z komentowaniem jeszcze chwilkę..
Nie chciej nawet wiedzieć ile modyfikacji automatycznych musiałam przejść.. -,-
MOCIUM PANIE! SPAMIE OD GODZINY! KUBUŚ, BĄDŹ DUMNY <3 XDDD
miłej nocy i powodzenia dziś w szkole moja przyszła żono! <3333
nie mówię ŻEGNAJ SPAMie, ale DO WIDZENIA! <3333
UsuńNo to ten... Kurde.. Nie wiem co mam napisać (wlace nie płaczę.. Nieee no coś ty)
OdpowiedzUsuńJak to koniec?!?! Ja się z tym nie godze! Ehhh za początek tego epilogu zabije!! (yhgg nie lubie tego słowa( wiesz którego)) aaale tylko za początek :'D kurde no! Nie wiem co napisać! Hhaha no ale dobra, nie ma za co! :'D i yy zapomniałam o czymś mega ważnym (jak zawsze..) no ale dziękuje ci za to, że wogóle to dokączyłaś!! Za MPW za Lenke i Krzyśka, no i za tego bloga.. Chociaż nie ukrywam że 1 msc dla mnie to MPW <3 ciężko mi to zakonczyć bo boje się, że to mój ostatni komentarz pod twoim jakimkolwiek rozdziałem.. Będe tęsknić :'( (jedna łza, druga, trzecia...) Ehh jeszcze raz Dziękuję ci za to tam wyżej (o bloga chodzi :'D) i za tamte pozostałe.. Nie wiem jak to teraz będzie..
Rezende ������
P.S. nie wiem czy to co napisałam ma sens ale no dobra..
I tak wiem że zapomniałam o czymś ważnym...
UsuńKtótkie jakieś to wyszło..
UsuńJa też płaczę także łączmy się :'(❤
UsuńCudowny epilog. ❤️❤️❤️
OdpowiedzUsuńNie spodziewałam się, że wspomnisz o mnie. Dziękuję.
Czekam na następne blogi. 😘
Buziaki. 😘💋
Bardzo fajnie napisane. Jestem pod wrażeniem i pozdrawiam.
OdpowiedzUsuń