czwartek, 9 lipca 2015

Prolog

W życiu nie zawsze jest różowo. Z czasem każdy dowiaduje się, że życie ma swoją ciemną stronę. Co prawda problemy dzieci, młodzieży i dorosłych bardzo się różnią, ale problem to przecież problem. Mniejszy czy większy, każdym się przejmujemy. W wieku czternastu, piętnastu czy szesnastu lat najbardziej potrzebne jest wsparcie i wyrozumiałość. Niektórzy mają to szczęście i mogą liczyć na pomoc przyjaciół, rodziców, czy najbliższych. Jednak są to nieliczni. Miłość, o ile w tym moim wieku takie uczucie można nazwać miłością, czasem jest trudna. Nie zawsze druga osoba czuje to samo do nas. Czasami po prostu łudzimy się nadzieją, że może jednak coś z tego będzie. Wyobrażamy sobie rzeczy, których tak naprawdę nie ma i nie było. Najgorzej jest, kiedy to wszystko zaczyna się od zwykłego koleżeństwa, potem przyjaźń, aż w pewnym momencie zaczyna się coś więcej czuć do drugiej osoby płci przeciwnej. Na początku może i jest fajnie, ale jeżeli ta druga osoba tylko nas lubi, to przecież nie ma na co liczyć. No chyba, że zachowuje się w stosunku do nas jakoś inaczej.. Daje nam nadzieję na coś więcej. Tylko wtedy, kiedy dowiadujesz się, że to były tylko wymysły, to boli najbardziej. W jednym momencie wszystko staje się dla nas bez sensu. Właśnie w takich momentach potrzebne jest wsparcie. Nie zawsze przyjaciel jest w stanie pomóc. Wtedy potrzebne jest wsparcie rodziców. Tylko co zrobić, jeśli rodzice nie pytają, czy wszystko w porządku, jak się czujemy, czy nie chcemy porozmawiać? Co zrobić, kiedy obchodzimy ich tylko wtedy, kiedy osiągamy sukcesy, dostajemy dobre oceny, jesteśmy chwaleni przez innych, a kiedy mamy problemy już nie? W moim przypadku tak właśnie jest. Rodziców obchodzą tylko oceny. Nie znają nawet imion moich przyjaciół czy znajomych. Gdy zdarzy mi się wspomnieć o jakimś chłopaku, to od razu słyszę, że mam się zająć nauką, a nie chłopakami. Tylko szkoda, że później kiedy potrzebuję pomocy, to nie mogę się do nich skierować, bo usłyszę to samo. Ale co zrobić.. Muszę być silna i jakoś dawać sobie z tym wszystkim radę.

Jestem Agata, mam piętnaście lat, chodzę do gimnazjum. Moja najlepsza przyjaciółka i zarazem kuzynka, to Olga. Jesteśmy w tym samym wieku i co najlepsze, chodzimy do tej samej szkoły. Niestety nie do tej samej klasy. Chociaż może to i dobrze? Zazwyczaj w jej towarzystwie dokucza mi pewna choroba o nazwie ŚSBP (czyt. Śmianie Się Bez Powodu). W mojej klasie dawniej było inaczej. Teraz jest dziwnie, ale nic na to nie poradzę. Moją przyjaciółką z klasy jest Blanka. Znamy się od zerówki i wiem, że mogę na niej polegać. Co innego jest z Olgą, bo ją znam całe swoje życie. Jeśli chodzi o mój charakter, to jestem dość nieśmiała. Bywam impulsywna. Zawsze walczę o swoje. Nienawidzę, kiedy ktoś z kim się pokłóciłam, zaczyna czepiać się mojej rodziny czy przyjaciół. Zazwyczaj łatwo wybaczam, co strasznie mnie denerwuje. Jestem łatwowierna i zbyt ufna. Pomagam ludziom najlepiej, jak tylko potrafię. Czasem chcąc komuś pomóc, sama ładuję się w kłopoty. Na szczęście mam przyjaciół, którzy zawsze mi pomogą. Chociaż przyznam, że fałszywych także miałam i praktycznie za każdym razem wybaczałam im. Łudziłam się nadzieją, że się zmienią. Nie cierpię niektórych swoich cech, ale nic na to nie poradzę. Jestem jaka jestem. Moi przyjaciele mnie taką akceptują. Jeśli ktoś ma z tym problem, to ja niestety nie pomogę. Nikt nie ma prawa mnie zmieniać, bo to jest moje życie i przeżyje je, tak jak będę chciała.


***
Z racji tego, że moi rodzice nie przejmowali się zbytnio tym, co robię, postanowiłam to wykorzystać. Mimo, iż miałam dopiero piętnaście lat, razem z kuzynką jeździłyśmy na dyskoteki. Wystarczył tylko mocniejszy makijaż, nieco krótsza spódniczka i wchodziłyśmy bez problemu. Nie myślcie sobie, że jestem jakąś puszczalską małolatą. Co to, to nie. Lubię od czasu do czasu się zabawić, ale nie w taki sposób. Na ogół staram się być w miarę możliwości grzeczną dziewczynką. W podstawówce byłam prawie że dzieckiem idealnym. Oceny dobre, nawet trafiło mi się świadectwo z czerwonym paskiem na zakończenie szkoły podstawowej. Nie przeklinałam, no przynajmniej nie przy rodzinie. Makijaż tylko i wyłącznie na jakieś większe imprezy rodzinne. No krótko mówiąc byłam grzeczniutka. Aż do czasu, kiedy poszłam do gimnazjum. Wtedy się zaczęło.. W nauce opuściłam się bardzo… Stałam się impulsywna, bardziej kłótliwa. Byłam jeszcze bardziej zamknięta, niż wcześniej. Rodziców zazwyczaj zbywałam. Jeśli chciałam ich o czymś poinformować to, to robiłam. Jeśli nie, to nie.

Tego dnia wybierałam się na dyskotekę razem z Olgą. Rodzice byli zajęci pracą, a ja i tak powiedziałam, że idę nocować do koleżanki. Olga swoim rodzicom powiedziała tak samo. Na wszelki wypadek zadzwoniłyśmy jeszcze do Blanki. Powiedziałyśmy jej, że jakby coś, to jesteśmy u niej. Oczywiście nie była z tego zadowolona, ale wiedziałyśmy, że i tak nam pomoże. Blanka należała do bardzo grzecznych osób. Zawsze słuchała rodziców. Uczyła się tak w miarę dobrze tzn. lepiej ode mnie i Olgi. Wracając do tematu dyskoteki.. Jak zwykle nie wiedziałam, w co się ubrać. W końcu wybrałam to :



Włosy pozostawiłam rozpuszczone. Gotowa, przejrzałam się w lustrze. Efekt końcowy był w miarę zadowalający. Wzięłam jeszcze komórkę, a następnie wyszłam z domu. Po drodze zadzwoniłam do Olgi.
- Siemka Olguś – odezwałam się jako pierwsza.
- No cześć. Już jesteś gotowa?
- Właśnie wyszłam z domu, a ty?
- Ja zaraz wyjdę.
- Okey, okey.. Tylko pospiesz się! Spotkamy się przy fontannie.
- Jasne, to do zobaczenia.
- Pa. – zakończyłam połączenie.
Poszłam w umówione miejsce i cierpliwie czekałam na moją towarzyszkę. Zjawiła się już po dziesięciu minutach. Parę minut później byłyśmy już w jednym z naszych ulubionych klubów. Jak wcześniej wspomniałam, wpuścili nas bez problemu. Na początku usiadłyśmy przy barze. Zamówiłyśmy sobie po drinku. Olga poszła do toalety, a ja z uwagą przyglądałam się dość przystojnemu barmanowi. Zauważyłam, że spogląda na mnie, co jakiś czas. Na takich dyskotekach już nie raz wyrwałam jakiegoś kolesia. Przetańczyłam z nim całą noc. Oczywiście pozwalałam mu na wiele, ale bez przesady. Prócz pocałunków do niczego więcej nie dochodziło. Nie chciałam żadnej wpadki. Nie w tym wieku. Jestem jeszcze za młoda na dziecko.
- Proszę bardzo. – kelner podał mi alkohol.
- Dziękuję. – uśmiechnęłam się.
- Nie ma pan czasem dosyć ciągłego stania za barem? – zapytałam.
- Jaki ‘pan’? Patryk jestem.
- Agata. – uścisnęłam jego dłoń.
- A co do stania za barem, to jakoś nie. Czasem zdarzają się takie panienki jak ty, a wtedy to mogę pracować bez przerwy.
- Takie czyli jakie?
- Słodkie.
- Skąd wiesz, że jestem słodka? Nie próbowałeś.. – przygryzłam dolną wargę.
- Nie miałem okazji.
- To teraz masz.
Barman zaśmiał się i chwilę później złożył krótki, ale namiętny pocałunek na moich ustach.


- I jak?
- Słodsza niż myślałem. – wystawił rząd swoich lśniąco-białych zębów.
Poflirtowałam z nim jeszcze trochę, a później razem z Olgą ruszyłam na parkiet. Tańczyłyśmy jak szalone. Alkohol robił swoje. Nagle na kogoś wpadłam.
- Uważaj jak chodzisz. – burknęłam.
- To ty na mnie wpadłaś.
Spojrzałam na niego i zmierzyłam od góry do dołu. No muszę przyznać, że był dość wysoki.
- Może zatańczymy? – zapytał.
Spojrzałam mu w oczy i z uśmiechem na twarzy skinęłam głową. Pech tak chciał, że trafiliśmy akurat na wolny kawałek. Zarzuciłam mu, więc ręce na szyję, a on położył mi ręce na biodra. Kołysaliśmy się w rytm muzyki. Coś mi mówiło, żebym podniosła wzrok nieco do góry. Zrobiłam to i po raz kolejny spojrzałam mu w oczy. Piękne, niebieskie oczy… Nie. Agata ogarnij się. Nie mam zamiaru się zakochiwać. Nie teraz. Piosenka się skończyła, jednak my dalej ze sobą tańczyliśmy. Olga zbajerowała jakiegoś również wysokiego kolesia. Byłam już troszkę zmęczona i postanowiłam usiąść. Razem ze mną mój dzisiejszy towarzysz.
- Tak w ogóle, to jak masz na imię? – zaśmiał się.
- Agata, a ty?
- Bartek. – uścisnął moją dłoń.
- Widzę, że twoja koleżanka nieźle bawi się z moim kolegą.. – wskazał na tańczącą Olgę.
- To twój kolega?
- No przecież mówię, że tak.
- No nieźle trafiłyśmy. -  wybuchłam śmiechem.
Reszta imprezy minęła nam całkiem nieźle. Ja bawiłam się z Bartkiem, a Olga z Andrzejem (tak miał na imię kumpel Bartka). Nie wróciłyśmy do domu, bo przecież ‘nocowałyśmy u Blanki’. Spałyśmy w pokojach, które znajdowały się piętro wyżej. Wszystko załatwiła nam nasza znajoma, która przyjaźniła się z właścicielem klubu. Obudziłam się ze strasznym bólem głowy. Sięgnęłam po stojącą przy łóżku butelkę wody i wypiłam połowę.
- Kac? – zapytała niemrawo Olga.
- Taa.. Jak tam Andrzejek?
- Ee tam, nijak. A jak ma być? Jak zwykle : jedna noc i koniec znajomości. Nawet nie wiem, jak się nazywa. – wzruszyła ramionami.
- A jak tam Bartuś? – spytała po chwili.
Na samo wspomnienie wczorajszej zabawy i jego obecności, zrobiło mi się jakoś ciepło.
- Też nijak.
- Yhm. Widziałam, jak wczoraj na niego patrzyłaś.
- No niby jak?
- Tak, jakbyś chciała go zjeść. – zaśmiała się.
- A tak serio, to przecież z kilometra widać, że ci się podoba. – dodała.
- Wcale, że nie!
- Agatka, nie oszukuj mnie tu. Ile ja cię znam?
- Długo. – wyszczerzyłam się.
- No właśnie. Powiem ci tyle.. uważaj na niego, bo sama widzisz, że niezłe z niego ciacho. Wszystkie panienki się za nim oglądały. Zdziwiło mnie tylko to, że całą noc przetańczył tylko z tobą…
- Dziwne, nie?
- Bardzo. Ale raczej i tak ich więcej nie spotkamy.
- Pewnie masz rację. Dobra chyba czas się zbierać i trzeba się trochę ogarnąć, bo jutro szkoła.. – wywróciłam oczami.
Kiedy wróciłam rodzice o nic nie pytali. Nawet nie wyczuli, że coś piłam. I bardzo dobrze, bo nie miałam zamiaru im się z niczego tłumaczyć. Ten dzień spędziłam na leniuchowaniu. Weszłam na stronę internetową klubu, w którym bawiłyśmy się w nocy. Znalazłam tam sporo zdjęć. W tym kilka naszych. Kątem oka spojrzałam na godzinę. 21:09. Niby jeszcze wcześnie, ale byłam nieźle zmęczona. Wzięłam prysznic, przebrałam się i położyłam spać.
Następnego dnia obudziłam się o 06:15. Nie miałam zbytnio ochoty iść do szkoły, ale nie wiem, co powiedzieć rodzicom, żeby pozwolili mi zostać. Nie miałam czasu na myślenie. Wzięłam ubrania i ruszyłam w stronę łazienki. Umyłam zęby, obmyłam twarz wodą i zaczęłam się szykować. Włosy upięłam w luźnego koka, zrobiłam lekki makijaż i założyłam to, co miałam przygotowane.



Spryskałam się jeszcze ulubionymi perfumami. Przejrzałam się w lustrze, zadowolona z końcowego efektu opuściłam pomieszczenie. Poszłam jeszcze do pokoju do moją torbę, a następnie zeszłam na dół. W kuchni jak zwykle czekały na mnie kanapki. Dwie włożyłam do torby, a jedną wzięłam sobie na drogę. Zerknęłam na zegarek, który wskazywał 06:57. Lekcje zaczynam o 07:30, więc powinnam się wyrobić. Wyszłam z domu i ruszyłam w kierunku miejsca zamieszkania Olgi. Zapukałam do drzwi. Nikt nie otwierał. Złapałam za klamkę, było otwarte. Weszłam do środka i zaczęłam szukać przyjaciółki.
- Olga! Do jasnej ciasnej daję ci dziesięć sekund, bo inaczej się spóźnimy! – krzyknęłam.
- Już, już! – usłyszałam jej głos, dobiegający zza drzwi łazienki.
- Tuśka idziesz z nami? – zwróciłam się do siostry Olgi.
- Mhm. – uśmiechnęła się.
- To się zbieraj. – pospieszyłam ją.
Jakby coś, to Natalia ma dziesięć lat. Często odprowadzamy ją do szkoły. I tak mamy po drodze, to co nam szkodzi, prawda?
Po dziesięciu minutach byłyśmy w drodze do szkoły. Oczywiście musiałyśmy wejść do podstawówki i odprowadzić Tusię niemalże pod klasę. Potem poszłyśmy już do naszej szkoły. Pięć minut przed czasem. Uff… Poczekałyśmy jeszcze przy drzwiach wejściowych na Blankę, która zazwyczaj pojawia się dwie minuty przed dzwonkiem. Tak też było tego dnia. Usłyszałyśmy charakterystyczny dla uczniów dźwięk i ruszyłyśmy pod klasę.
- Blanka! Zapomniałam torby z dołu.. Powiedz pani, że zaraz wrócę.
- Jasne. – puściła mi oczko.
Zbiegałam po schodach, kiedy na kogoś wpadłam.
- Uważaj jak chodzisz. – burknęłam.
- To ty na mnie wpadłaś. Znowu. – zaśmiał się chłopak.

Spojrzałam nieco do góry. Te oczy.. te niebieskie oczy. Jak mogłam przez tyle czasu chodzić z nim do szkoły i o tym nie wiedzieć? To teraz będzie ciekawie. 







_______________________________________________

Jest i prolog! :D ♥
Ten pomysł siedział mi w głowie już od jakiegoś czasu.. :3 Nie wiem, co z tego wyjdzie xD Mam nadzieję, że Wam się spodoba ^.^ ♥ Boję się, że w międzyczasie mój pomysł na to opowiadanie się zmieni, a tego nie chcę. -.- :D Niedługo powinien się tu pojawić pierwszy rozdział, ale jeszcze nie wiem kiedy. :)) Na pewno po tym, jak dodam 16 u Lenki i Krzyśka ♥ :D 
Piszcie, co sądzicie o tym pomyśle.. :D 
Do napisania! :****
Czytasz+Komentujesz=Motywujesz! :****** ♥ 

5 komentarzy:

  1. Kupiłaś mnie! :D Do następnego ;)
    Madzia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dawaj mi tu nastepny rozdział !

    OdpowiedzUsuń
  3. Super! Czekam na następny! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Suuupi! Czekam na kolejny! :) pozdrawiam i życzę weny ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny !!
    Czekam na 1 rozdz. kiedy będzie? ;**
    Nie mogę się już doczekać!!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń