Nawet nie zauważyłam, kiedy siatkarz zdążył się obudzić. Spojrzałam w jego błękitne oczy i momentalnie poczułam, jak moje serce zaczyna szybciej bić. Chłopak najwyraźniej chciał mnie pocałować, jednak odwróciłam swoją twarz, po czym odsunęłam się na w miarę bezpieczną odległość. Kurek popatrzył na mnie ze zdziwieniem wymalowanym na twarzy.
- Ja myślałem, że po tym.. - zaczął.
- To źle myślałeś. - rzekłam z powagą. - Wydaje ci się, że seks wszystko załatwi? Nie jesteśmy już dziećmi.
Podniosłam się z łóżka, po czym zaczęłam zbierać porozrzucane ubrania i nakładać je na siebie. Bartosz z uwagą przyglądał się moim poczynaniom, co cholernie mnie irytowało.
- Możesz przestać się na mnie gapić? Ubieraj się. Masz pięć minut na opuszczenie mieszkania.
- Chyba sobie żartujesz?
- A wyglądam na taką?
Przyjmujący pokręcił przecząco głową w odpowiedzi.
- No właśnie.
Opuściłam sypialnię, by po chwili skierować swoje kroki w kierunku łazienki. Nie wiedziałam czy dobrze robię, aczkolwiek miałam mętlik w głowie. Potrzebowałam to wszystko przemyśleć, a obecność Bartosza zdecydowanie mi w tym nie pomagała. Choć niesamowicie za nim tęskniłam, nie byłam już tak pewna swoich uczuć jak wcześniej. Z jednej strony chciałam z nim być, z drugiej strony był Wrona. Do tego był jeszcze Luca, który najwyraźniej także coś do mnie czuł. Dogadywaliśmy się bardzo dobrze, ale dla mnie był raczej tylko przyjacielem. Dość przystojnym, wysportowanym, miłym, zabawnym przyjacielem.
Moje rozmyślania przerwał Kurek, który jak gdyby nigdy nic, wparował mi do łazienki.
- Pogięło cię?!
- Agatka, nie zachowuj się jak dziecko. Już nie raz widziałem cię nago,
Wywróciłam teatralnie oczami i oparłam się o umywalkę. Przyglądałam się poczynaniom siatkarza, który w pewnym momencie zatrzymał się. Podszedł w moim kierunku i zwinnym ruchem przyciągnął mnie do siebie, by po chwili zachłannie pocałować.
Opierałam się, lecz Bartosz był uparty. Nie minęło kilkanaście sekund, a uległam. Uległam, chociaż rozum mówił nie. Kiedy poczułam, że może się to skończyć, jak poprzednio zaprzestałam pieszczocie. Odsunęłam się od chłopaka.
- Chyba naprawdę powinieneś już iść. - oznajmiłam.
Bartek popatrzył na mnie, a następnie zrobił to, o co go prosiłam.
W końcu zostałam sama, ale szczerze mówiąc wcale nie czułam się lepiej. We Włoszech byłam od miesiąca. Zdążyłam się już zadomowić. Ludzie byli bardzo mili, wszystko było inaczej niż w Polsce. Inaczej nie znaczy lepiej. Brakowało mi Olgi, Andrzeja, Blanki. Co prawda miałam tutaj Lucę i Valentinę, ale to nie było to samo. W pewnym momencie usłyszałam charakterystyczny dźwięk wydobywający się z mojego telefonu, co oznaczało, że dostałam wiadomość. Sięgnęłam po komórkę, by odczytać sms'a. Wiadomość od cioci, w której prosiła aby porozmawiała z nią przez Skype'a. Podreptałam do pokoju, gdzie znajdował się laptop. Wzięłam go do rąk. Usiadłam wygodnie na fotelu z urządzeniem na kolanach. Po chwili ujrzałam radosną twarz cioci na ekranie.
- Cześć słoneczko. - uśmiechnęła się promiennie.
- Hej ciociu.
- Co tam u ciebie słychać? Opowiadaj!
No i się zaczęło. Przez piętnaście minut opowiadałam, jak to dobrze mi we Włoszech, że niczego mi nie brakuje. Prawie niczego.. Ale to akurat pominęłam.
- Wiesz, jaki dzisiaj dzień? - zapytała radośnie.
Zaczęłam się zastanawiać, ale kiedy spojrzałam na datę wyświetlającą się w dole ekranu, domyśliłam się. Urodziny Antosia..
- Antek! - ciocia zawołała chłopca, którego twarzyczkę po chwili ujrzałam na ekranie.
Łzy zebrały się w kącikach moich oczu.
- Cześć miśku. - uśmiechnęłam się szeroko.
Chłopiec popatrzył na mnie z uśmiechem, po czym przesłał całusa.
- Wszystkiego najlepszego! - rzekłam, a niebieskooki w dalszym ciągu intensywnie mi się przyglądał.
- Podziękuj cioci. - tak.. cioci.
Gdyby tylko wiedział, że tak naprawdę to ja jestem jego mamą.. Możliwe, że popełniłam największy błąd w swoim życiu. Możliwe, że kiedy Antek pozna prawdę, znienawidzi mnie, jak i swoich przybranych rodziców, Możliwe, że Bartosz będzie wściekły, gdy oznajmię mu, że mamy syna. Wszystko byłoby inaczej, gdybym od razu powiedziała mu o ciąży. Aczkolwiek nie zrobiłam tego. Nie chciałam, tak samo jak nie chciałam być samotną matką w wieku niespełna osiemnastu lat. Po prostu wiedziałam, że nie dam sobie sama rady. Mówiąc sama, miałam na myśli bez Bartka.
- Agatka, słuchasz mnie? - usłyszałam zaniepokojony głos cioci.
- Yy.. - dzwonek do drzwi wybawicielem! - Przepraszam, muszę kończyć. Ktoś dzwoni do dzwoni do drzwi. Pa!
Zamknęłam laptopa, po czym ruszyłam otworzyć niezapowiedzianemu gościowi. Za drzwiami ujrzałam swojego przyjaciela, któremu na przywitanie rzuciłam się na szyję.
- Wszystko okay? - zapytał lekko zdziwiony.
- Tak. Znaczy nie. Ehh.. Potrzebuję pogadać.
- Po to tu jestem. - uśmiechnął się i cmoknął mnie w czoło.
***
- No i tak to mniej więcej wygląda. - westchnęłam kończąc swój wywód.
Spojrzałam na Vettoriego, który wyraźnie się zamyślił.
- Luca, wszystko w porządku?
- Tęsknisz za Bartkiem. Żałujesz, że oddałaś Antka. Chciałabyś wychowywać młodego razem z Kurkiem. Nie zaprzeczaj. Kochasz go, Agata. Nie rozumiem, dlaczego nie chcesz mu wybaczyć.
Szczerze? Zaskoczyły mnie jego słowa. Vettori zawsze był aż za bardzo szczery. Tym razem jednak, jego szczerość niemal zwaliła mnie z nóg.
- Nie prawda. Nie kocham go! - sama nie wiem kogo próbowałam oszukać.
Chłopak przyglądał mi się przez chwilę. Nagle podniósł się i wyciągnął dłoń ku mnie. Lekko zdezorientowana chwyciłam ją, oczekując na dalszy bieg wydarzeń. Siatkarz przyciągnął mnie do siebie i niespodziewanie wpił się w moje usta. Chwilę zajęło mi ogarnięcie tego, co się działo. Kiedy w końcu to nastąpiło, odskoczyłam od przyjaciela, który zaczął się śmiać. Spojrzałam na niego, niczym na idiotę, którym zresztą był, aczkolwiek w dobrym tego słowa znaczeniu, o ile takie w ogóle jest.
- Kochasz go, Szalpuk. Nie zaprzeczaj, tylko idź z nim porozmawiać. - rzekł stanowczo, a kiedy już miałam zacząć coś mówić, dodał - Teraz. Albo pójdziesz sama, albo sam cię tam zaprowadzę.
***
Z Vettorim nie ma co wdawać się w kłótnie. Zawsze stawia na swoim. Dlatego też niemal natychmiast uruchomiłam swoje kontakty i znalazłam adres zamieszkania Bartosza. Luca wolał trzymać rękę na pulsie, więc odwiózł mnie na miejsce. Wyszłam z samochodu, po czym w niesamowitym tempie pokonałam drogę na trzecie piętro. Zapukałam do drzwi, jednak nikt nie otwierał. Może się kąpie i nie słyszy.. - pomyślałam. Pukałam dalej, lecz za każdym razem odpowiadała mi głucha cisza. W pewnym momencie usłyszałam, jak drzwi naprzeciwko się otwierają.
- Pani do pana Bartosza? - zapytała na oko pięćdziesięcioletnia kobieta.
- Tak. - uśmiechnęłam się lekko.
- Bardzo mi przykro, ale spóźniła się pani. Jakąś godzinę temu pan Bartosz zabrał walizki i z tego co mi wiadomo miał wracać do Polski.
Szok. Niedowierzanie i smutek towarzyszyły mi w tamtym momencie.
- Nie mówił, dlaczego podjął taką decyzję? Może coś pani słyszała?
- Podobno nic go tutaj nie trzymało. Zresztą jego kontrakt z klubem dobiegł końca.
Nie chciałam rozklejać się przy tej kobiecie, dlatego biegiem ruszyłam w kierunku wyjścia. Wzrokiem odszukałam auta Vettoriego. Kiedy w końcu usiadłam na miejscu pasażera, łzy mimowolnie zaczęły spływać po moich policzkach.
- Wyjechał z kraju. To już koniec, Luca. Rozumiesz? Koniec.
__________________________________________________
Cześć Wszystkim!
Znowu długo mnie nie było.. Mam napisane trzy rozdziały na zapas, a do epilogu coraz bliżej.
Już czuję jak ciężko będzie mi się rozstać z tym opowiadaniem, piszę je oooj długo, strasznie się zżyłam z tymi bohaterami :/ ♥
No ale nie będę się rozpisywać.
Czytasz+Komentujesz=Motywujesz! ♥
Do napisania! :****




😊
OdpowiedzUsuńWysiliłaś się Stan, naprawdę xd
UsuńEeeee
UsuńTak właściwie nie pamiętam co się działo w tym rozdziale...
UsuńWięc
UsuńHEH
UsuńChyba powinnam go przeczytać jeszcze raz..
UsuńAle noga mnie boli
UsuńI tak poza tym mi się nie chce xd
UsuńDlatego powołam się na moją pamięć xdd
UsuńAgatko, dziecko drogie..
UsuńDlaczego
Dlaczego Ty to zrobiłaś..
UsuńAle ona tu jeszcze nic nie zrobiła, nie?
UsuńDlaczego wywaliłaś TURKA z domciu xdd
UsuńWidzisz Fornal?
UsuńWYBRNĘŁAM! 😂😂😂
No to o czym to ja.. xddd
UsuńEyy no!
UsuńWtrąciłaś mi się w wypowiedź! :((((((
UsuńFOCH!
UsuńChociaż może i jednak nie..
UsuńBo chyba pamiętasz jak skończyło się to ostatnio..
UsuńNo wiesz, Łukasz, nasz znajomy, brat Oli :))
UsuńEee, dobra
UsuńNie powinnam tego tu pisać xdd
Nie pamiętam już jak chciałam to skomentować
UsuńWybacz
UsuńTakże no
UsuńSalut!
UsuńPrzyszła pani NLK 😹😹
O nieeeeeee xdd
UsuńPartia mi się przypomniał i całe to zajście z NLK xdd
UsuńDobra, teraz to naprawdę koniec xd
UsuńPopisałambym sobie teraz po angielsku xd
UsuńNo ale mniejsza xdd
UsuńNo i nie rycz Mała, nie rycz xdd
UsuńPapatki
UsuńSiemcia
UsuńElo Melo 320 xdd
UsuńHejo!
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńP.s. Przypomnij temu swojemu przylastowi żeby szykował się na chrzciny! xdd
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńPopaprana jesteś popaprańcu xD
UsuńMogłabyś nie po nazwisku? Bo chcę żyć? xD Bo wiesz to nazwisko akurat ludziom znane, ja nwm co będą myśleć :D
Mój Przychlast będzie ze mną od jutra do poniedziałku, więc wiesz ♥ Weź może powiedz, kiedy te chrzciny xD
nie będę dziękować lepiej i jakbyś tak mogła mi takie rzeczy na priv, a nie tu, to byłoby fajnie :'D ♥♥
Uwielbiam ����
OdpowiedzUsuńCieszę się bardzo! ♥
UsuńPozdrawiam ;*
Doczekałam się. 😊
OdpowiedzUsuńCudowny rozdział. ❤️
Czekam na następny.
Buziaki. 😘💋
Dziękuję bardzo! ♥
UsuńPozdrawiam :*
Super rozdział 😃 czekam na nasteony ✌
OdpowiedzUsuńDziękuję! ♥
UsuńBędzie niebawem ;D
Pozdrawiam ;*