poniedziałek, 27 lutego 2017

14 Rozdział

Zmiany, zmiany i jeszcze raz zmiany. To zdecydowanie było coś czego potrzebowałam. Odkąd oddałam Antosia w ręce cioci i wujka, zaczęłam gubić się we własnym życiu. Z jednej strony wiedziałam, że postąpiłam dobrze, aczkolwiek z drugiej brakowało mi tego małego szkraba o niebieskich oczach. Nawet Andrzej nie potrafił mi pomóc. Olga zresztą tak samo. W głowie miałam pewien pomysł, lecz nie było mnie stać na jego realizację. Kiedy nadarzyła się okazja, postanowiłam od razu z niej skorzystać.
- Mamo, no proszę! Ja tu dłużej nie wytrzymam! - jęknęłam.
- Agatka, ale jak ty to sobie wyobrażasz? Chcesz tak po prostu wyjechać? Tak daleko? W dodatku sama? - więcej pytań się nie dało, hm?
- Włochy, to przecież nie koniec świata! A ja po postu potrzebuję się oderwać od tego wszystkiego.
- Od czego? Od tego, że oddałaś swoje dziecko czy, że pozwoliłaś  Bartkowi na ułożenie życia z kimś innym?


Przegięła. W tamtym momencie nie wytrzymałam. Nie chciałam, aby zobaczyła, jak bardzo uderzyły mnie jej słowa. Łzy cisnęły mi się do oczu, jednakże ostatnimi czasy starałam się zgrywać twardą. Dlatego też odwróciłam się na pięcie i pędem ruszyłam w kierunku swojego pokoju. Opadłam na łóżko, po czym skryłam twarz w poduszce.

***
Słoneczne promienie przyjemnie grzały moją twarz. Uśmiech nie schodził z twarzy. Wokół było pełno zieleni, cisza, spokój i co najważniejsze - Kurek przy moim boku. W pewnym momencie pociągnął mnie za rękę, prowadząc w nieznanym mi kierunku. Miejsce, w jakie mnie zaprowadził było magiczne. Rzeczka, nad nią drewniany mostek, mnóstwo kwiatów wokoło. 
- Podoba ci się? - zapytał po chwili milczenia.
- Jest pięknie. 
Bartosz pociągnął mnie za sobą w kierunku mostku. 
- Podobno, jeśli przypnie się tu kłódkę i wyrzuci kluczyk do wody, to para która to zrobiła, już zawsze będzie ze sobą. - oznajmił, po czym wyciągnął z kieszeni bluzy niewielki przedmiot.
Uniósł go na wysokość mojej twarzy tak, abym mogła dokładniej się przyjrzeć. Była to kłódka z wygrawerowanym napisem "Agata + Bartosz = ♥" . Uśmiechnęłam się szeroko i przypatrywałam się poczynaniom Bartosza, który zapiął kłódeczkę. Pokazał mi jeszcze kluczyk, by po chwili tak po prostu wyrzucić go do wody. 
- Teraz się mnie nie pozbędziesz. - zaśmiałam się.
- I bardzo dobrze. - złożył subtelny pocałunek na moich ustach.

Wtuliłam się w chłopaka, jednocześnie upajając się zapachem jego perfum. Chciałam, żeby ta chwila trwała wiecznie.

***
Fajnie jest czasem wrócić myślami do chwil, w których czuliśmy się szczęśliwi. Często nie doceniamy takich momentów. Dopiero po czasie zdajemy sobie sprawę z tego, że takie błahostki najczęściej dają nam szczęście. Dlatego należy cieszyć się chwilą, póki trwa, gdyż niestety są one ulotne. Doceniajmy je oraz ludzi, którzy nam w nich towarzyszą. Bo kiedyś.. może ich po prostu zabraknąć. Tak, jak mi brakowało Kurka. Andrzej, choć robił co mógł, nie był w stanie go zastąpić. Bartosz był po prostu niepowtarzalny, wyjątkowy.
Ughh!
Musiałam przestać o tym myśleć. Wspomnienia sprawiały, że czułam się jeszcze gorzej. Musiałam coś z tym robić. Nawet wiedziałam co!
Podniosłam się z pozycji leżącej do stojącej. Wdrapałam się na krzesło. Sięgnęłam z szafy największą walizkę, jaką miałam i zaczęłam pakować do niej ubrania. Włożyłam wszystko, co moim zdaniem było niezbędne. Wykonałam jeszcze jeden telefon z potwierdzeniem. Zdecydowałam się w ostatniej chwili. Jeśli zadzwoniłabym chociażby pięć minut później byłoby za późno, choć wiedziałam, iż czekano na mój telefon potwierdzający wyjazd. Mama nie była zadowolona, ale na szczęście potrzebowałam zgody jednego z rodziców, a tata nie miał nic przeciwko temu. Musiałam jednak spotkać się jeszcze z Wroną i Nowakowską. Nie mogłam wylecieć bez słowa. Zgarnęłam wiszącą w przedpokoju bluzę, po czym ruszyłam w kierunku parku.
- Andrzej, mógłbyś przyjść do parku? Musimy porozmawiać. - rzekłam, kiedy Wrona odebrał telefon.
- Ale teraz?
- Tak. Teraz. To pilne.
- Zaraz będę.
Siedziałam na ławce, wystukując paznokciami bliżej nieznany mi rytm. Denerwowałam się. Nie chciałam się z nim kłócić. Był dla mnie zbyt ważny. Choć nie bardziej niż Kurek. W głowie miałam tysiące różnych myśli. W dalszym ciągu zastanawiałam się, czy wyjazd do Włoch jest dobrą decyzją, ale klamka zapadła. Zadzwoniłam, potwierdziłam. Rano miałam mieć samolot. Zadrżałam, kiedy usłyszałam wesoły głos Kraczącego. Złożył subtelny pocałunek na moich ustach, by po chwili zacząć świdrować mnie wzrokiem.
- Agata, coś się stało? - zapytał z niepokojem.
- Andrzej, bo.. ja.. - głos mi drżał - Zgodziłam się.
- Na co? Nie rozumiem...
- Wyjeżdżam do Włoch. - wyrzuciłam z siebie.

Wrona popatrzył na mnie przez chwilę. Następnie wstał, odwrócił się i tak po prostu odszedł. Wołałam, prosiłam, żeby zaczekał. Nic to nie dało. No cóż.. Skoro on tak zareagował, to lepiej nie znać reakcji Olgi. Wolnym krokiem szłam w kierunku domu państwa Nowakowskich. Kiedy dotarłam na miejsce, zaczęłam myśleć, co należałoby powiedzieć. W pewnym momencie olśniło mnie. Sięgnęłam po niewielki kamyk, po czym zaczęłam pisać nim na chodniku.
"Wyjeżdżam.
 Przepraszam.
 Kocham Cię. 
Wybacz. 
~ Agata"
Tak. Stchórzyłam. Zachowałam się, jak egoistka. Doskonale zdawałam sobie z tego sprawę, ale nie chciałam się kłócić. Wiedziałam, że Luśka będzie zła. Chociaż zła, to mało powiedziane. Biegiem ruszyłam w kierunku domu. Chciałam znaleźć się w swoim pokoju, choć najlepiej byłoby, gdybym była już w samolocie. Wyłączyłam telefon. Przyrzekłam sobie, iż włączę go dopiero, kiedy będę na miejscu. 



_____________________________________________
Jestem!
Po dość.. długiej przerwie. Nawet bardzo długiej.
Nie mam pojęcia czy ktokolwiek tu jeszcze jest. Obiecałam sobie, że skończę tego bloga i mam nadzieję, że się uda. Zresztą chyba jestem Wam to winna. Nie wiem kiedy pojawi się kolejny, ale nowy dodaję dziś, ponieważ dokładnie dwa lata temu zaczęłam swoją przygodę z blogowaniem i nie żałuję ♥ :D
To opowiadanie może być moim ostatnim.. Ale zobaczymy, jak to wszystko się potoczy :)
Czytasz+Komentujesz=Motywujesz! ♥ 
Do napisania! :** ♥ 

12 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. No wiesz, niby miałam coś tam napisać, ale nie pamiętam co a tak niezbyt jestem w nastroju by czytać po raz kolejny także napiszę tylko tyle:
      fajnie xdd ;3

      Usuń
  2. Brawo! Rozdział przecudny! :) życzę powodzenia w dalszym pisaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Superrr!!! Pisz dalej.. Życzę dużo weny ����

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jestem!
    Ciekawi mnie, po co ona wyleciała do tych Włoch. ;)
    Cudo. *_*
    Czekam na następny.
    Buziak. ;*

    OdpowiedzUsuń